Chiński makaron z zielonymi warzywami (bezglutenowy)

Czas przygotowania: ok 25 min.

Chiński makaron z zielonymi warzywami (bezglutenowy)

Czas przygotowania: ok 25 min.

Siedziałam w domu, pracowałam i poczułam głód. W pierwszym odruchu chciałam zrobić sobie bułkę, ale zaraz stwierdziłam, że nie ma takiej opcji. Przygotuję sobie coś lekkiego, pysznego, z dużą ilością warzyw i tylko z tego, co mam w lodówce i szafkach. Coś, co moja rodzina skwituje uśmiechem pt. „zbyt zdrowe”. I oto jest: lekkie, pyszne, z dużą ilością warzyw (dodatkowo bez glutenu) pyszne danie bezmięsne. Takie dania uwielbiam! Wymyślać i jeść!
P.S. Rodzina wróciła ze szkół i pracy, zgłodniała i zjadła całą sporą resztę. I powiedziała, że było pyszne. Trudno ich przewidzieć.
  • opakowanie makaronu chińskiego (mój był z zielonego groszku i fasoli mung)
  • pół niedużej młodej kapusty
  • jeden duży lub dwa mniejsze brokuły
  • kubek mrożonego groszku (chyba, że będzie już świeży)
  • spory kawałek świeżego imbiru
  • 3 ząbki czosnku
  • olej
  • sos sojowy
  • syrop klonowy/ daktylowy
  • sól, pieprz
  • sezam

Przygotowanie

Brokuły umyć, podzielić na różyczki, łodygi obrać i pokroić na kawałki. Wrzucić na 4-5 minut do osolonego wrzątku, odcedzić (zostawić wodę, w której się gotował) i zaraz wrzucić do bardzo zimnej wody (najlepiej z lodem), żeby zachować kolor. To samo zrobić z groszkiem. Kapustę pociąć na nieduże paski, obrany imbir w zapałkę, a czosnek zmiażdżyć i posiekać. Makaron ugotować wg instrukcji na opakowaniu (ugotowałam go w wodzie po brokułach). Rozgrzać garnek, wlać olej i gdy będzie ciepły, wrzucić imbir i chwilę smażyć. Dorzucić czosnek i smażyć dalej, mieszając. Po chwili dorzucić kapustę, wlać nieco syropu i sosu sojowego i dusić ok. 2 minut, żeby kapusta nadal była chrupka i jędrna. Dorzucić brokuły, groszek i makaron, posolić i popieprzyć. Smażyć wszystko razem przez chwilę, żeby warzywa były twardawe. Podawać posypane podprażonym sezamem i świeżo zmielonym pieprzem.
 

Cieniutkie kruche ciasto z rabarbarem

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas pieczenia: ok. 50 min.

Cieniutkie kruche ciasto z rabarbarem

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas pieczenia: ok. 50 min.

Kiedy na straganach pojawia się rabarbar, kupuję go pęczkami i przerabiam na kompot i najróżniejsze ciasta. Kompot z rabarbaru oraz śliwkowy to moje hity. Dawniej piłam go tylko z Antkiem, od zeszłego roku pije go także reszta rodziny, która się bardzo do niego przekonała. Ciasta z rabarbarem także cieszą się dużym powodzeniem. Dzisiaj ciasto, które upiekłam już kilka razy i zebrało mnóstwo ochów i achów, nie tylko domowników, ale także gości. Przepis na spód ciasta pochodzi z książki „Gotowi, by gotować” Agnieszki Kręglickiej, o której już na blogu wspominałam. Kruszonka, moja radosna twórczość, to mieszanka masła, cukru trzcinowego, płatków owsianych i zmielonych migdałów.
    Spód

  • 230 g mąki (u nas orkiszowa)
  • 100 g masła, dość miękkiego
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka kamienia winnego (naturalnego proszku do pieczenia)
  • 1 łyżka kwaśnej, gęstej śmietany
  • 3-5 gałązek rabarbaru
  • Kruszonka

  • skórka otarta z cytryny
  • 100 g schłodzonego masła
  • 80-100 g cukru trzcinowego
  • ok. 100 g płatków owsianych
  • ok. 100 g zmielonych migdałów

Przygotowanie

Mąkę, masło, cukier, jako, kamień winny, śmietanę i skórkę cytrynową zagnieść szybko na ciasto (najłatwiej za pomocą miksera). Ciasto będzie miękkie, elastyczne. Blaszkę (ok. 23×35 cm) wysmarować masłem i wylepić ciastem, co nie jest takie łatwe, bo trzeba je mocno naciągać. Przy takiej wielkości blachy, cisto będzie bardzo cienkie. Jeśli wolicie nieco grubsze ciasto lub nie chce się wam z nim za bardzo walczyć, weźcie nieco mniejszą blachę. Włożyć ciasto do rozgrzanego do 200 st. piekarnika na ok. 20 mn. Rabarbar umyć, obrać i pokroić na kawałeczki. Wrzucić je do miski, wsypać ok. łyżki cukru i wymieszać. Z masła, cukru, płatków owsianych i mielonych migdałów zrobić ręcznie kruszonkę. Jeśli masa jest zbyt zwarta, dosypać nieco mąki. Wsadzić do lodówki. Gdy spód ciasta przestygnie, rozłożyć na nim kawałki rabarbaru, wcześniej odsączone na sicie (polecam wypić sok, jest pyszny!). Rozłożyć kruszonkę i piec ok. 40 min.
 

Sałatka z ziemniaków i nowalijek

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas gotowania ziemniaków

Sałatka z ziemniaków i nowalijek

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas gotowania ziemniaków

W końcu nadeszły cieplejsze dni, a im cieplej, tym mam większą chęć na surowiznę. Powoli porzucam harirę, zupę cebulową i bulwy w najróżniejszej postaci. Kupuję rzodkiewki, kalarepy, kapusty, botwinki, szczypiorek i oczywiście mnóstwo zielonej pietruszki, którą uwielbiam. Chrupiemy je w całości, dorzucam je do szkolnych kanapek i oczywiście komponuję najróżniejsze sałatki. Oto mój najnowszy mix.
  • ok. 10 starych ziemniaków lub ok. 20 młodych
  • 1 czerwona cebula
  • 2 kiszone ogórki
  • pęczek rzodkiewek
  • pęczek szczypiorku
  • 1-2 cebulki ze szczypiorem
  • pół pęczka natki pietruszki
  • spora garść rukoli
  • olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia
  • sól, świeżo mielony pieprz

Przygotowanie

Stare ziemniaki opłukać i ugotować je w mundurkach (czyli skórce), przestudzić. Młode delikatnie umyć, zachowując skórkę. Przestudzić, pokroić. Cebulę przekroić na pół i pokroić w bardzo cienkie półplasterki. Ogórki i rzodkiewki pokroić, szczypiorek, szczypior i pietruszkę posiekać. Wlać olej (używam wilkopolski), posolić i popieprzyć, dokładnie wymieszać. Na końcu dorzucić rukolę i jeszcze raz przemieszać. Dobrze schłodzić przed podaniem.
 

Roladki z kurczaka z szynką i szpinakiem

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 30 min.

Roladki z kurczaka z szynką i szpinakiem

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 30 min.

Nie mam serca do wymyślania nowych dań mięsnych. Nie mam serca do samego mięsa, więc z tego to pewnie wynika. Moim mięsożercom przygotowuję ciągle te same mięsne potrawy, z czym wcale nie jest mi dobrze. Postanowiłam w długi weekend, o czym już wcześniej pisałam, odświeżyć nieco domowe menu i wertowałam dziesiątki przepisów w książkach i sieci. Ten przepis inspirowany jest kuchnią włoską. Trochę musiałam się pogimnastykować, ale efekt (podobno) bardzo dobry. Danie przygotowałam z trzech filetów wierząc (głupio), że starczy na dwa dni. Zrobiłam 6 dużych roladek i 3 małe (z samych polędwiczek, czyli tej małej części fileta), tylko oprószone solą, dla Antka (niestety, jakiekolwiek nadzienie w jego przypadku powoduje odmowę jedzenia).
  • 3 duże filety z kurczaka
  • ok. 20 plastrów dobrej szynki wędzonej (miałam niedużą plastry)
  • kilka liści świeżego szpinaku
  • 2 – 3 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Filety umyć, osuszyć. Odciąć małą część czyli polędwiczkę, a dużą przeciąć na pół wzdłuż tak, aby otrzymać dwa dość cienkie kawałki mięsa. Wszystkie kawałki rozbić delikatnie tłuczkiem i oprószyć solą i pieprzem z obu stron. Posmarować dwustronnie oliwą i rozsmarować przepuszczone przez praskę ząbki czosnku. Poukładać umyte i dobrze osuszone liście szpinaku, na to plastry szynki. Zawinąć i pospinać wykałaczkami (lub sznurkiem, jeśli ktoś używa). Ułożyć w naczyniu żaroodpornym, posmarować jeszcze oliwą i włożyć do nagrzanego do 190-200 st. piekarnika. Piec ok. 30 minut. Co jakiś czas przekładać, żeby były równomiernie upieczone. Podawać z warzywami.
 

Orzechowe ciasto (bez glutenu, bez laktozy)

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Orzechowe ciasto (bez glutenu, bez laktozy)

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Od lat długi weekend majowy spędzamy w domu. Wiele osób wyjeżdża, więc mamy ciszę i spokój. Śpimy do późna, jemy pyszne, przeciągające się śniadania, wychodzimy na długie spacery z psem, a później coś tam sobie wymyślamy. Kino, kawiarnia, kręgle… na co tylko mamy ochotę. Wieczorem wspólne oglądanie filmu albo kącik czytelniczy – rozkładamy się na kanapie i fotelach, każdy ze swoją książką. Dla mnie był to także czas poszukiwania nowych kulinarnych inspiracji. Przeglądałam moje książki kucharskie, które bezczynnie stoją na kuchennych półkach, bo nie mam kiedy do nich zaglądać. Siedziałam także w sieci, odwiedzając znajome ulubione blogi, ale udało mi się znaleźć kilka nowych. Wpadłam na www.natchniona.pl, blog prowadzony przez młodziutką dziewczynę z przepisami bezglutenowymi. Kilka lat temu, gdy była nastolatką, dowiedziała się, że nie toleruje glutenu. Na jego pożegnanie zjadła wielkie ciastko biszkoptowe z kremem i tak rozpoczęła się jej bezglutenowa przygoda. Trudna i ciężka na początku, jak pisze, ale… Poczytajcie sami, polecam. Lubię historie, gdy z czegoś trudnego rodzi się coś fajnego, a historia „Natchnionej” do takich należy. Poza tym świetne przepisy i super zdjęcia. Przepis na ciasto orzechowe właśnie stąd pochodzi. Wiedziałam, że będzie pyszne. Zniknęło natychmiast.
  • 250 g orzechów włoskich
  • 5 białek
  • 170 g cukru trzcinowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • 40 g gorzkiej czekolady
  • kilka łyżek mleka roślinnego

Przygotowanie

temperaturze pokojowej (sprawdziłam wypiekając setki bez). Wrzucić je do miski i rozpocząć ubijanie. Gdy białka się spienią, dorzucić szczyptę soli i ubijać dalej. Dopiero gdy białko jest ubite, zacząć stopniowo dosypywać cukier. Cały czas ubijać. Gdy białka będą ubite, dolać sok z cytryny i delikatnie wymieszać. Dorzucić orzechy i siemię i wszystko bardzo delikatnie, ale dokładnie wymieszać. Blaszkę lub formę (mniej więcej 30-20/25) wyłożyć papierem do pieczenia, wylać masę. Piec 40 minut w temp. 180 stopni. Wystudzić. Już takie są pyszne, ale polecam jeszcze chwilę poczekać i zrobić masę czekoladową, rozpuszczając czekoladę z mlekiem w kąpieli wodnej. Gdy masa nieco przestygnie, posmarować niż pokrojone na kwadraty ciasto.
 

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini to włoskie ciasteczka z dużą zawartością migdałów, które we Włoszech jada się najczęściej do kawy. Dlaczego? Bo są twarde i w kawie się je po prostu moczy, żeby zmiękły. Nam jednak ich twardość nie przeszkadzała, nie doczekały nawet kawy. Zniknęły natychmiast. Piekę je najczęściej z Antkiem, który uwielbia obierać skórkę z migdałów. Wyskakują z łupinek i musimy zbierać je po całej kuchni. I w tym jest największa frajda!
Przepis na ciasto pochodzi z książki „MammaMia”, pełnej oryginalnych włoskich przepisów.
W oryginalnym przepisie zalecana jest mąka tortowa, ja piekę na białej orkiszowej i są idealne.
  • 0,5 kg maki
  • 350 g cukru (używam trzcinowy
  • 4 jajka
  • 200 g migdałów (w całości)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 12 g proszku do pieczenia (najlepiej naturalny kamień winny)
  • szczypta soli

Przygotowanie

Migdały zalać wrzątkiem i parzyć pod przykrywką ok. 10 min., odcedzić, obrać. Wysypać na blachę i opiec w piekarniku w 180 st. przez ok. 10 min. , pokroić grubo. Usypać stożek z maki, wbić jajka, dodać cukier, miód, sól i pokrojone migdały. Dokładnie zagnieść ciasto. Ciasto dość ciężko się wyrabia, bo jest zwarte i klejące, więc nie polecam ręcznego wyrabiania. Najlepiej użyć do tego miksera. Z ciasta uformować 4 płaskie wałki szerokie na 2-3 cm. Ułożyć po dwa na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w dużej odległości od siebie, bo mocno wyrastają. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. na ok. 30 minut (ja w połowie pieczenia zamieniam blachy miejscami, żeby ciasto się równo upiekło). Wyciągną, obniżyć temperaturę do 160 st. Chwilę odczekać i ostrym nożem pokroić wałki w poprzek na ukos, rozłożyć j na blachach poziomo i wstawić do piekarnika jeszcze na około 10 minut. Cantuccini powinny być złociste i chrupiące. Przechowywać je w szczelnie zamkniętym słoju.
 

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Pizza sprawdza się u nas zawsze. Od zawsze. Przerobiłam już wiele przepisów, ale ten jest najlepszy! Do proporcji musiałam dojść sama, bo w oryginalnym przepisie był błąd, ale przekonał mnie sposób robienia pizzy. Podobno tak się to robi w Neapolu. Polega to mianowicie na tym, że najpierw na kilka minut wkłada się do piekarnika sam drożdżowy, rozwałkowany placek i podpieka przez kilka minut, aż na wierzchu zrobi się twarda „skórka”. Dopiero tak podpieczony spód smaruje się sosem i układa ulubione dodatki. U nas jest to tylko mozzarella, po upieczeniu dorzucamy świeżą rukolę lub bazylię. Pizza jest cieniutka, bardzo lekka.
Co ważne! Pizzę pieczemy w opcji góra-dół/ pieczenie tradycyjne, żadnego termoobiegu. I najlepiej na jednym poziomie. Trwa to dłużej, ale efekt zdecydowanie lepszy.
Dla naszej rodziny robię ciasto z 1,5 proporcji.
  • 10 dkg świeżych drożdży
  • ok. 1 szklanki ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 500 g mąki (u nas orkiszowa)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • ok. 500 – 700 ml pulpy pomidorowej
  • 1 łyżeczka cukru, oregano, sól, pieprz
  • 1-2 ząbki czosnku
  • odrobina oliwy

Przygotowanie

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać cukier, nakryć czystą ściereczką i poczekać kilka minut, aż zaczyn „ruszy”. Do miski przesiać mąkę (ja wszystko robię na mące orkiszowej, ale oczywiście zwykła biała pszenna jest ok), dodać sól i powoli dolewać rozczyn, wyrabiając już ciasto, dodać oliwę. Wyrabiać ok. 10 minut (jeśli ręką, w mikserze ok. 7-8 minut), aż stanie się gładkie i nie będzie się kleić do rąk. Włożyć do misy wysmarowanej oliwą, wierzch delikatnie posmarować oliwą, nakryć czystym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (w zależności o temperatury od 20 do 60 minut). Ciasto powinno podwoić swą objętość.
Ciasto podzielić na części i każdą rozwałkować na okrągły placek, podsypując mąką w razie potrzeby. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić na 4-5 minut do rozgrzanego do 220 st. piekarnika (opcja góra-dół nazywana też pieczeniem tradycyjnym) i podpiec, aż na wierzchu ciasta pojawi się „skorupka”. Wyjąć, posmarować sosem, rozłożyć ulubione dodatki i ponownie wstawić do piekarnika, tym razem na 15- 20 minut. Sos zrobić w ten sposób, że do pulpy dorzucić posiekany czosnek, cukier, sól, pieprz, oregano i oliwę. Wymieszać.
 

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Moje mazurkowe wspomnienie z dzieciństwa to mazurki u cioci Krysi, które piekła ze swoją mamą i ciocią. Były cieniutkie, na cieście były jeszcze dwie warstwy. Odwiedzaliśmy ich zawsze w Wielką Sobotę, ja wraz z siostrą i bratem myśleliśmy tylko o tych mazurkach. Były idealne!!! Nigdy później czegoś takiego nie jadłam. A te dekoracje!!! Nie wiem, skąd w czasach PRL-owskich niedoborów ciocia wyczarowywała migdały i inne cuda.
Kilka razy piekłam mazurki, oczywiście nie tak fantastyczne, ale nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. Wolimy inne ciasta. W tym roku odkopałam jednak stary przepis. Jest bezwstydnie banalny, więc idealnie wpisuje się w filozofię „Dziękuję, nie gotuję”. Jest też nieziemsko słodki i nie nazwałabym go zdrowym, ale co tam. Wielkanoc jest tylko raz w roku!
  • 300 g mąki (orkiszowa biała i razowa)
  • 150 g zimnego masła
  • 1 łyżeczka kamienia winnego (naturalny proszek do pieczenia)
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka śmietanki
  • 500 g krówek
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka masła

Przygotowanie

Zimne masło z lodówki posiekać nożem, dodać mąkę, kamień winny, cukier, żółtko i śmietankę. Szybko zagnieść ciasto (najlepiej i najszybciej mikserem), owinąć je folią spożywczą i schłodzić w lodówce ok. 1 godziny. Po tym czasie wyjąć, chwilę odczekać i wylepić formę (używam takiej do tart), formując rant. Pic ok. 30 minut w 160 st. Przestudzić. Zrobić masę, wrzucając krówki do garnka i zalewając je śmietanką. Gotować, ciągle mieszając, aż cukierki się roztopią. Najlepiej miesza się trzepaczką balonową. Gdy masa będzie już jednolita, dodać masło i ponownie wymieszać. Chwilę ją przestudzić i wylać na upieczony spód. Udekorować według uznania (i umiejętności).
 

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Wymyślanie nowych dań mięsnych przychodzi mi z trudem, bo nie mam do nich serca. Nie lubię mięsa, prawie w ogóle go nie jem, ale pozostałych czworo domowników bardzo lubi, więc gotuję. Najczęściej są to już stare, sprawdzone przepisy, ale ostatnio udało mi się stworzyć coś nowego. I był to, jak to się zdarza najczęściej, przypadek. Kupiłam udziec z indyka i nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Po pierwsze, zdjęłam skórę, którą zawsze ściągam z drobiu. Po drugie, natarłam go solą i pieprzem. Rozgrzałam garnek, wrzuciłam masło klarowane i obsmażyłam mięso z obu stron. Zalałam resztą rosołu, jaka mi została i całość przykryłam pokrywką. Po pewnym czasie rosołu już nie było, a mięso wyglądało mało apetycznie. Szukałam czegoś do dolania i znalazłam!!! Opakowanie soku jabłkowego po jakiejś imprezie. Dolałam połowę soku, przykryłam i dalej dusiłam. Po około 40 minutach wlałam resztę soku i dusiłam kolejnych kilkadziesiąt minut. Gdy mięso było gotowe, podałam je rodzinie nie mając pojęcia, czego się spodziewać. A tutaj same ochy i achy… Chwalili ciągle, co nie zdarza się często. Od tej pory robię udziec często, pracy przy nim niewiele, a familia zadowolona.
  • udziec z indyka (najczęściej robię od razu dwa)
  • olej/ masło klarowane
  • sól, pieprz
  • 1 l soku jabłkowego
  • (cebula)

Przygotowanie

Mięso umyć, osuszyć i zdjąć skórę. Robię to za pomocą długiego, wąskiego noża. Rozgrzać spory garnek, wlać olej/ wrzucić masło. Gdy jest gorący, obsmażyć mięso, które wcześniej natrzeć solą i pieprzem. Można (nie trzeba) posmarować je trochę miodem, dzięki czemu mięso ładnie się zrumieni przy obsmażaniu. Zalać połową soku, nakryć garnek pokrywką i dusić na niewielkim ogniu, przewracając od czasu do czasu mięso na drugą stronę. Można, zanim doleje się sok, dorzucić pokrojoną w pióro cebulę, ale moi wolą wersję bez. Dusić w sumie ok. 1,5 h, aż mięso będzie bardzo miękkie. W międzyczasie dolewać sok. Podawać z warzywami, sałatką…
 

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Zdziwiłam się, że przepisu na to danie nie ma jeszcze na blogu. Od lat Maja i Łukasz uwielbiają ten makaron z sosem szpinakowym, chociaż samego szpinaku nie lubią. Danie to daje nam kilka możliwości podania. Antek je najchętniej suchy makaron, ewentualnie polany oliwą i posypany odrobiną parmezanu (laktoza). Ja jem w wersji bez szynki, a Tomek nie je w ogóle, bo nie lubi szpinaku. Tak to u nas wygląda.
  • 500 g makaronu
  • opakowanie szpinaku (20 – 25 dkg) lub świeży na wagę w sezonie
  • 2-3 ząbki czosnku
  • olej/ masło klarowane
  • 2 pudełka śmietanki 30% (200 – 250 ml)
  • 10 – 15 dkg dobrej szynki
  • gałka muszkatołowa
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Wstawić wodę na makaron i zabrać się za sos. Szpinak umyć, odsączyć. Czosnek obrać i posiekać lub przecisnąć przez praskę. Szynkę pokroić. Rozgrzać garnek lub większą patelnię, wlać tłuszcz. Gdy będzie ciepły, dorzucać stopniowo szpinak. Mieszać go, dokładając kolejne porcje. Dorzucić czosnek i dusić wszystko razem przez chwilę. Wlać śmietankę, dorzucić przyprawy. Gotować wszystko na niewielkim ogniu, mieszać od czasu do czasu. Sos musi zgęstnieć. Dorzucić pokrojoną szynkę i gotować jeszcze chwilę. Podawać z ugotowanym makaronem. Wersja bez szynki jest także świetna, można jeszcze posypać parmezanem.