Ratunkowe rogaliki drożdżowe

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas wyrastania: ok. 1,5 h, czas pieczenia: 20 - 30 min.

Ratunkowe rogaliki drożdżowe

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas wyrastania: ok. 1,5 h, czas pieczenia: 20 - 30 min.

Te rogaliki to moje koło ratunkowe, gdy pod wieczór skrzynka na chleb świeci pustkami, a kolejnego dnia rano przed nami śniadanie i śniadanie do szkoły (choć z tym ostatnim niestety ostatnio gorzej, bo szkoła jest w domu ☹). Wystarczy kawałek drożdży w lodówce lub łyżeczka suszonych, do tego kilka dodatków, które na ogół są w szafkach. Po wiosennej fali covidu, zawsze jakieś drożdże mam „na czarną godzinę”. Szybko zarabiam ciasto, najczęściej z Antkiem, bo to nadal mój wierny i nieoceniony pomocnik kuchenny. Po wyrośnięciu wyrabiam je jeszcze z mąką, żeby się nie kleiło i formuję rogale. To ciasto jest tak miłe w dotyku i elastyczne, że to chwila prawdziwej przyjemności. Te rogale zawsze pięknie wyrastają, są smaczne i po prostu ładne. Antek na raz zjada 5!
Przepis pochodzi z książki „O chlebie” Elizy Mórawskiej, z moją nieznaczną modyfikacją.
  • 20 g świeżych drożdży lub łyżeczka suszonych
  • 400 g mąki (używam białej orkiszowej, ale oczywiście pszenna będzie ok)
  • 250 ml wody
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka cukru
  • sól
  • mak, sezam do posypania

Przygotowanie

Mąkę wymieszać z pozostałymi suchymi składnikami, dodać pokruszone świeże drożdże lub wsypać suszone. Zacząć mieszać mikserem, dodając stopniowo wodę i oliwę. Zagnieść ciasto, które będzie dość luźne. Ja po ubiciu mikserem, wyrabiam jeszcze ciasto w dłoniach, żeby „dostało ciepło”. Odstawić do wysmarowanej oliwą misy, przykryć czystym ręcznikiem lub owinąć folią. Po wyrośnięciu wyrzucić na blat oprószony mąką i wyrabiać jeszcze na tyle, aby ciasto przestało się kleić. Uformować z niego dwa okręgi. Każdy naciąć w ten sposób, aby powstało osiem trójkątów (czyli najpierw krzyż, a potem każdą ćwiartkę na pół). Zwinąć zaczynając od dłuższego boku. Czyli z tej proporcji wychodzi 16 małych rogalików, jeśli ktoś lubi duże, to wystarczy rozwałkować ciasto tylko na jeden okrąg. Rogaliki poukładać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (zachować odstępy, bo rosną) i zostawić jeszcze na pół godziny pod ręcznikiem. Przed wstawieniem do piekarnika delikatnie posmarować wodą i posypać makiem czy sezamem. Wstawić do nagrzanego do 190 st. piekarnika, wcześniej spryskanego wodą. Piec 20 – 30 minut.
 

Szarpane boczniaki

Czas przygotowania: ok. 30 min., plus czas chłodzenia

Szarpane boczniaki

Czas przygotowania: ok. 30 min., plus czas chłodzenia

Kiedy wiele miesięcy temu na www.strawberrises.pl znalazłam przepis na szarpane boczniaki, wiedziałam, że będzie obłędny. Robiłam go już wiele razy z niewielką modyfikacją, o której za chwilę. Boczniaki są niezwykle aromatyczne, trochę „mięsne” w smaku i najlepiej smakują z najprostszym ziemniaczanym puree. Ten zestaw to dla mnie typowy „comfort food”, który kojarzy się z dzieciństwem, chociaż w tamtym czasie boczniaków nie było, a jeśli były, to moja Mama na pewno ich nie robiła. Ale skojarzenie pozostaje, więc bardzo lubię ten obiad. Najwięcej czasu zajmuje poszarpanie boczniaków, więc najchętniej robię to wieczorem. Siedzę sobie i szarpię, co jest dla mnie bardzo relaksującym zajęciem. Poszarpane boczniaki wrzucam do miski, solę, pieprzę, dorzucam 2-3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę i wlewam nieco oliwy. Od siebie dodaję jeszcze ostry sos z chili, który można zastąpić harissą. Zostawiam na noc, żeby wszystko się przegryzło, a potem tylko smażę na odrobinie masła klarowanego, bo przecież w składzie jest już oliwa. Dobrego szarpania.
  • 2 – 3 opakowania boczniaków (lubię jak najmniejsze)
  • 2 – 3 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • odrobina oliwy
  • sos z chili/ harissa
  • masło klarowane

Przygotowanie

Boczniaki umyć, osuszyć. Poszarpać na cienkie paski (po prostu podrzeć). Wymieszać z pozostałymi składnikami (bez masła klarowanego), odstawić na jakiś czas, najlepiej na noc. Rozgrzać patelnię, wrzucić odrobinę masła klarowanego i gdy się rozgrzeje, wrzucić boczniaki. Smażyć aż woda odparuje (puszczą sporo wody), a grzyby się lekko zrumienią. Najlepsze są z ziemniaczanym puree, ale można podawać na kanapkach.
 

Gofry bananowo – kokosowe

Czas przygotowania: ok. 10 min. plus czas wypiekania

Gofry bananowo - kokosowe

Czas przygotowania: ok. 10 min. plus czas wypiekania

To prawda, że z publikowaniem wpisów ostatnio nie najlepiej. Ostatnio czyli już kilka miesięcy. Mogłabym pisać, że nie mam czasu, bo tyle się dzieje (a dzieje się), ale prawda jest taka, że nie miałam do tego weny. Gotuję i piekę na potęgę, ale nie mogłam się zmobilizować, żeby przepisy na te dania publikować. Od początku powstania bloga założyłam, że piszę go dla przyjemności i nic nie muszę. Nie podjęłam żadnej komercyjnej współpracy, więc nie jestem zobligowana żadnymi umowami. Jeśli mi w sercu gra – piszę, jeśli nie – po prostu tego nie robię. Coś jednak dzisiaj w sercu mym drgnęło i zatęskniłam za pisaniem. Z tej okazji podzielę się nowym, kolejnym przepisem na gofry. Są słodkie słodyczą bananów, wiórków kokosowych i mleka owsianego. Oczywiście można je czymś dosłodzić, ale dla nas były wystarczająco słodkie. Bardzo nam smakowały. Antek zjadł suche, ja nałożyłam sobie domowy mus jabłkowy i maliny, które zaprawiłam miesiąc temu. W konsystencji są nieco gumowate a nie kruche, ale w niczym to nie przeszkadza. Wchodzą na stałe do porannego jadłospisu. Przepis, z moimi zmianami, pochodzi z książki „Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą”.
  • 125 g mąki orkiszowej (lub zwykłej pszennej)
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżki płatków lub otrębów owsianych
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 2 małe lub 1 duży bardzo dojrzały banan
  • nieco soku z cytryny
  • 1 jajko
  • 125 ml napoju owsianego
  • 50 g roztopionego masła

Przygotowanie

Banany rozgnieść widelcem, skropić sokiem z cytryny, by za bardzo nie ściemniały. Jajko wymieszać z napojem owsianym. W misce wymieszać mąkę z proszkiem i sodą, cynamonem, solą, płatkami/ otrębami i wiórkami. Dodać napój owsiany z jajkiem i przestudzone masło. Wszystko razem wymieszać. Nagrzać gofrownicę, wysmarować delikatnie olejem i piec gofry.
 

Baba ghanoush czyli pasta z pieczonego bakłażana

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas pieczenia: 20 - 30 min.

Baba ghanoush czyli pasta z pieczonego bakłażana

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas pieczenia: 20 - 30 min.

Ten wrzesień pojawił się jakoś tak szybko i niespodziewanie, chociaż w tym roku jego nadejście ucieszyło mnie jak nigdy wcześniej. Nie tylko mnie, zresztą. Maja i Antek pobiegli do swych szkół z uśmiechem na ustach i, chociaż po prawie pół roku nie jest to łatwe, wstają rano bez marudzenia. Chociaż słowo „rutyna” nie budzi raczej pozytywnych skojarzeń, cenię ją teraz bardzo, jak wiele innych spraw, które wydawały się być oczywiste, a okazało się, że wcale takimi nie są. Kiedy w głowie zapala mi się lampka z napisem „maruda”, przypominam sobie tych kilka tygodni, kiedy nie mogłam nawet wyjść do lasu i natychmiast mi przechodzi. Zdecydowanie bardziej doceniam to, co mam. Cieszę się nadchodzącą jesienią, przebarwiającymi się drzewami, szczególnym światłem i straganami pełnymi pysznych, dojrzałych warzyw i owoców.
Dzisiaj proponuję pyszną i prostą pastę z pieczonego bakłażana, którą znalazłam w książce „Hummus, za’atar i granaty” Samar Khanafer. Wrzesień, to czas bakłażanów. Wystarczy upiec jednego dużego lub 2 mniejsze bakłażany, dodać kilka składników i wszystko zmiksować.
  • 2 średnie lub 1 duży bakłażan
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa
  • 3 łyżki tahiny
  • sok z ½ – 1 cytryny
  • sól, pieprz
  • (siedem przypraw libańskich)
  • natka pietruszki/ kolendra i owoce granatu do podania

Przygotowanie

Umyte i osuszone bakłażany przekroić na pół wzdłuż, posmarować niewielką ilością oliwy, posolić i nakłuć widelcem. Ułożyć na blasze w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku skórką do góry i piec przez 20-30 minut. Po naciśnięciu bakłażana powinien wypłynąć sok. Bakłażany przestudzić i obrać ze skórki (ja zeskrobuję miąższ ze skórki łyżką). Samar radzi odcisnąć go na sitku, żeby pozbyć się wody, ale ja tego nie robię. Zmiksować bakłażana z czosnkiem, tahiną, sokiem z cytryny, solą i pieprzem na gładką masę. W przepisie masę doprawia się jeszcze mieszanką siedmiu przypraw libańskich. Możecie ją pominąć, jeśli nie macie, albo zrobić samodzielnie, tak jak ja to zrobiłam według przepisu z tej samej książki. Na mieszankę składają się: czarny pieprz, ziele anielskie, goździki, gałka muszkatołowa, cynamon, nasiona kolendry, imbir w proszku. Wszystkie przyprawy zmielone, po 1 łyżeczce. Do podania polać oliwą, posypać natką lub kolendrą i owocami granatu (których akurat nie miałam). Czasami do pasty dodaję sporą garść orzechów włoskich, które wcześniej miksuję, bo idealnie pasują do bakłażana.
 

Pasta z bobu i awokado

Czas przygotowania: ok. 5 minut

Pasta z bobu i awokado

Czas przygotowania: ok. 5 minut

To lato mnie zachwyca – bez upałów, ale sporo słońca, do tego burze i deszcze. Jest tak, jak lubię. I jeszcze sezon w pełni, olbrzymia obfitość świeżych warzyw i owoców na straganach. Czego chcieć więcej?
  • 2 awokado
  • 2 garści ugotowanego i obranego bobu
  • sok z cytryny
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • posiekane pistacje do podania

Przygotowanie

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę, doprawiając do smaku. Podawać z posiekanymi pistacjami. Oczywiście proporcje bobu i awokado można zmieniać według upodobań, można też dodać czosnek dla podkręcenia smaku.
 

Domowe pity

Czas przygotowania: ok. 25 min. plus czas wyrastania: 1,5 – 2 h

Domowe pity

Czas przygotowania: ok. 25 min. plus czas wyrastania: 1,5 – 2 h

Kwiecień 2020 będę wspominać jako czas pysznego jedzenia i wielu godzin spędzonych wspólnie przy stole, bardzo często na zalanym słońcem tarasie. Dzięki covidovi mieliśmy mnóstwo czasu na gotowanie, więc powstawały dania, na które w przedcovidowej rzeczywistości nie było szans. Do tego kwietniowa pogoda rozpieszczała nas ciepłem i słońcem, więc taras był naszym głównym miejscem posiłków. Oprócz Antka, gotowaliśmy na zmianę, dzięki czemu objawiły się nowe kulinarne talenty. Jednym z objawień daniowych były pity, które zrobiłam według przepisu odnalezionego w książce „Lubię” Moniki i Jana Pawlaków. Moja rodzina bardzo lubi wszelkie mączne dodatki, w które można zawijać lub nadziewać jedzenie. Podpłomyki, naleśniki i tortille goszczą u nas często, ale pity pojawiły się po raz pierwszy. Polecam. Do wszystkiego. Lub, jak uwielbia Antoni, do niczego, bo sucha pita sama w sobie jest dla niego wymarzonym i wystarczającym daniem.
  • 500 g mąki białej (u nas orkiszowa)
  • 100 g mąki razowej (jak wyżej)
  • 24 g drożdży
  • 2 płaskie łyżeczki soli
  • 2 płaskie łyżeczki cukru
  • 2 łyżki oliwy
  • 380-400 ml ciepłej wody

Przygotowanie

W mące zrobić dołek, wrzucić pokruszone drożdże, wsypać cukier i wlać trochę wody. Wymieszać łyżką, do połączenia wody z drożdżami. Przykryć i odstawić aż drożdże ruszą, na około 10 minut. Po tym czasie dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto. Można to zrobić za pomocą miksera, można ręcznie. Używam miksera, ale zawsze, jakiekolwiek ciasto na drożdżach, wyrabiam jeszcze chwilę ręcznie, żeby dostało ciepła od dłoni. Tak mnie zawsze uczyła Babcia (chociaż Ona wyrabiała tylko ręcznie). Ciasto włożyć do wysmarowanej oliwą miski, wysmarować górę oliwą, nakryć czystym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Po tym czasie odgazować, uderzając je mocno dłonią, jeszcze chwilę wyrabiać i podzielić na 10-12 części. Każdą część rozwałkować na płaski placek, oprószyć mąką i odłożyć na oprószoną mąką stolnicę czy deskę. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut. Rozgrzać piekarnik i blachę do 260 stopni. Ułożyć pity na blasze w pewnej odległości od siebie i piec około 8 minut. Pity się zaokrąglą, a w środku zrobi się pusta przestrzeń. Wyciągnąć, przestudzić i podać.
Wiem, że trochę trzeba czekać, aż wszystko powyrasta, ale wykorzystuję ten czas, żeby przygotować to wszystko, co będziemy ładować do środka: mięso, najczęściej drobno pokrojone i przesmażone z arabskimi przyprawami piersi kurczaka, dużo różnych warzyw i oczywiście sos czosnkowy.
 

Obłędne ciasto z owocami na wakacje

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas pieczenia: ok. 60 min.

Obłędne ciasto z owocami na wakacje

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas pieczenia: ok. 60 min.

Dziwny jest ten czas, jakiegoś takiego zawieszenia, wyczekiwania, chociaż do końca nie wiadomo na co. Wydaje się, że najgorsze już za nami, ale nie wiemy tego na pewno. Na początku pandemii miałam wrażenie, że „po covidzie” wszystko będzie inne, będziemy żyć zupełnie inaczej. Dziś nie mam co do tego przekonania, gdy widzę, jak szybko wszystko wraca do normy i świat zaczyna funkcjonować jak „przed”. I nie wiem czy to dobrze, czy tak być powinno, czy może za bardzo się śpieszymy, czy należy poczekać. Tyle pytań kłębi mi się w głowie, ale wiem, że na razie zostaną bez odpowiedzi. Zobaczymy.
Tymczasem, na osłodzenie różnych „rozkminów” i wakacji, które w końcu nadeszły, przedstawiam moje najnowsze słodkie odkrycie, które piekłam już kilka razy. Pochodzi z książki „Prosto” Yotama Ottolenghi, o której już pisałam, bo jest dla mnie kulinarnym objawieniem. Testuję z niej różne przepisy, wszystko jest niesamowite. To ciasto w oryginale jest z borówkami, ja upiekłam je z jagodami, które lubię dużo bardziej, a mam ich mnóstwo w lesie przy domu. Było rewelacyjne. Zimą robiłam je z mrożonymi wiśniami, też było przepyszne. Na pewno zrobię je jeszcze z porzeczkami i malinami, połaszę się pewnie także na brzoskwinie i koniecznie śliwki, ale to już pod koniec lata. Możecie wrzucać co lubicie. Możecie oczywiście pominąć lukier, ale w tym cieście on bardzo „robi robotę”. Nie jestem fanką lukru, ale tutaj polecam zdecydowanie. Słodkich wakacji Wam życzę!
  • 150 g miękkiego masła plus trochę do wysmarowania formy
  • 190 g cukru (ja użyłam 120 g i nadal było za słodkie, tym bardziej, że dochodzi lukier)
  • cytryna: drobno otarta skórka plus wyciśnięty sok
  • (wanilia: ekstrakt lub pestki)
  • 3 jajka
  • 90 g mąki (używam razowej orkiszowej)
  • 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia (bio – kamień winny)
  • szczypta soli
  • 110 g zmielonych migdałów
  • 200 g owoców
  • cukier puder

Przygotowanie

Za pomocą miksera ucierać masło, cukier i skórkę cytrynową (i ewentualnie wanilię). Robić to 3-4 minuty na wysokich obrotach, aż masa stanie się jednolita. Zmniejszyć obroty i dodawać po jednym jajku. Następnie, partiami, dodawać mąkę, zmielone migdały, sól i proszek do pieczenia. Gdy masa stanie się gładka, dosypać 150 g wybranych owoców i delikatnie wymieszać. Ciasto przelać do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia keksówki (łatwiej się wyjmuje). Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 15 minut, obsypać resztą owoców i piec kolejne 15 minut. Po tym czasie przykryć folią aluminiową i piec kolejne 25-30 minut. Wcześniej sprawdzić, czy ciasto jest rumiane. Jeśli nie, wcześniej zdjąć folię i dopiekać jeszcze bez. Gdy ciasto będzie gotowe, wyciągnąć z piekarnika, poczekać 10-15 minut i wyciągnąć z formy na kratkę, żeby przestygło. Z 1-2 łyżek soku z cytryny i cukru zrobić lukier i polać nim ciasto.
 

Terra Doro czyli najlepsza oliwa świata

Pogoń za marzeniami

Są ludzie bardzo lubiący swoją pracę, są tacy, którzy lubią ją mniej, a także tacy, którzy jej nie znoszą. Zawsze podziwiałam tych, którzy szli za swoją pasją, za głosem serca i na tym budowali swoje życie zawodowe, czasami wbrew wszystkiemu. Takimi ludźmi są Kasia i Michał, których poznałam kilka lat temu w przedszkolu, gdzie Antek zaprzyjaźnił się z Ich synem (także Michałem). Oboje zakochali się w Kefalonii, niewielkiej greckiej wyspie, na którą trafili kiedyś w czasie wakacji. Pierwszy pobyt ruszył lawinę, każde wakacje, każdy dłuższy weekend spędzają właśnie tam. Chcieliby się tam przenieść pewnego dnia, więc związali się z tym miejscem zawodowo i wydzierżawili drzewa oliwne. Kefalonia słynie z tego, że porastające ją gaje oliwne są stare, często mają kilkaset lat. Kasia i Michał mają obecnie 176 drzew, które rosną już od 400 do 600 lat. Opiekują się także 11 drzewami rosnącymi na terenie starego Parku Kefalonii, które liczą sobie między 2000 a 2600 lat. Pielęgnują je w imieniu wiekowego właściciela, a z opadłych oliwek tłoczą trochę oliwy, niestety tylko dla własnych potrzeb, bo jest jej niewiele. Jej smak jest niebiański, zostałam nią poczęstowana. W czasie zbioru oliwek są zawsze na miejscu, zbierają je z miejscowymi robotnikami, a później zbiory przewożą do tradycyjnej tłoczni, gdzie tłoczona jest najpyszniejsza oliwa, jaką kiedykolwiek miałam okazję spróbować. Odkąd spróbowałam jej po raz pierwszy, nie używam już innej. Mają także pyszne kiszone, czerwono-fioletowe oliwki Kalamony, idealne do wina i nie tylko. Sami zaprojektowali markę, wymyślili logotyp, samodzielnie zlewają oliwę do butelek, którą w wielkich puszkach przywożą z Kefalonii. Stworzyli maleńką oliwną manufakturę w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jeśli macie ochotę poznać Ich produkty, zamówić je – zajrzyjcie na fb na Terra Doro – The Best Olive Oil. Przesyłają je w najbardziej odległe zakątki Polski.

Wietnamskie ciasto bananowe

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Wietnamskie ciasto bananowe

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Przepis na to ciasto pochodzi z książki „Lubię” Moniki Mądrej-Pawlak i Jana Pawlaka, założycieli i właścicieli poznańskiej LaRuiny i Raju, które otwarto wiele lat temu na Śródce, a od kilku miesięcy działają na ul. Św. Marcin. I chociaż przepis jest z książki, po raz pierwszy natknęłam się na niego kilka dni temu na blogu teatrgotowania.pl, który prowadzi Ania, a do której wiele lat temu chodziłam na warsztaty kulinarne. Ania, jeśli to czytasz, zawsze z łezką w oku wspominam te warsztaty. A co do samego ciasta… jest proste w wykonaniu, robi się szybko, wygląda pięknie i smakuje… cóż. Pisałam o tym na fb, że zdania są podzielone. Tomek, Maja, Łukasz i Antek byli nim zachwyceni, stwierdzili, że ciasto jest pyszne i po tym, jak szybko zniknęło mogę przyznać, że mówili prawdę. Natomiast dla mnie rewelacji nie było, ale tak jest u nas często: to co im smakuje, mnie niekoniecznie i na odwrót. Ostatecznie wynik to 4:1!!!
Podam przepis w jego pierwotnej wersji, ale przyznam szczerze, że pomijam cukier puder w ogóle, bo mleka i banany są słodkie, więc stwierdziłam, że ich słodycz zupełnie wystarczy. Przy kolejnym pieczeniu nie dodam czekolady, bo większość stwierdziła, że stanowi zbyt mocny kontrast smakowy ze słodkim. Możecie pokombinować. Pięknej majówki dla Wszystkich!!!
  • 6-7 dużych dojrzałych bananów
  • 40 g cukru pudru (niekoniecznie)
  • 60 ml whisky (niekoniecznie)
  • 5 jajek
  • 150 ml mleka kokosowego
  • 200 ml słodkiego mleka zagęszczonego
  • 100 g masła
  • 150 g mąki (u nas orkisz)
  • 100 g gorzkiej czekolady (niekoniecznie)
  • szczypta soli

Przygotowanie

Roztopić i przestudzić masło. Jednego banan zostawić, pozostałe pokroić w plasterki, włożyć do miski, dodać cukier puder i alkohol, wymieszać, zostawić na kilka minut. W tym czasie w większej misce roztrzepać jajka, dodać oba mleka i przestudzone masło. Wszystko wymieszać (używam zwykłej trzepaczki, nie miksera). Wsypać mąkę i sól, znowu wymieszać. Dodać banany i czekoladę i wymieszać po raz kolejny, bardzo delikatnie. Ciasto przelać do wysmarowanej masłem okrągłej formy, ułożyć na nim przekrojone wzdłuż połówki ostatniego banana i piec godzinę w temperaturze 190 stopni. Po upieczeniu zostawić chwilę w wyłączonym, ale zamkniętym piekarniku, a następnie uchylić drzwi i pozwolić mu ostygnąć.
 

Ciasto mandarynkowe/ pomarańczowe z mielonymi migdałami

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas oczekiwania ok. 2 h, czas pieczenia: ok. 1 h

Ciasto mandarynkowe/ pomarańczowe z mielonymi migdałami

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas oczekiwania ok. 2 h, czas pieczenia: ok. 1 h

Przepis na to ciasto pochodzi zaledwie sprzed miesiąca, ale dziś wydaje mi si, że to było lata świetlne temu. Spotkałam się w jedną z sobót z moimi Dziewczynami z liceum, żeby podziwiać i opijać nowe mieszkanie jednej z nas w przepięknie odrestaurowanej kamienicy na poznańskim Łazarzu. To była świetna, wesoła impreza. Znamy się od ponad 30 lat, chodziłyśmy do jednej klasy w Paderku czyli Liceum nr 6. Spotykamy się kilka razy w roku, rozmawiamy jedna przez drugą, opowiadamy o naszych dzieciach, mężach, rodzicach, pracy, wyjazdach, rozterkach, problemach, sukcesach i porażkach i oczywiście o seksie. Pijemy głównie wino, czasami wódkę. Czasami jest bardzo wesoło i łzy lecą nam ze śmiechu, czasami jest nostalgicznie a nawet smuto, jak to w życiu. Mamy grupę na jednym z chatów, dzięki której się wspieramy. Potrzebny dobry neurolog, trudno dostępny lek, namiar na sensownego notariusza, opracowanie na temat tarczy antykryzysowej – w ciągu chwili wymieniamy się informacjami. Wiemy, że zawsze możemy na siebie liczyć, że jeśli którejś z nas się źle zadzieje, będzie mogła liczyć na pozostałe. Nasze kolejne spotkanie miało się odbyć za 3 dni, w sobotę, ale wiadomo, że się nie spotkamy i nie wiadomo, kiedy najbliższe spotkanie nastąpi. Jesteśmy teraz bardzo aktywne na czacie, znacznie bardziej niż w czasach przed koroną. Nawet teraz, w czasie pisania tego tekstu, telefon cały czas mi plumka i widzę, że spływają od Nich nowe wiadomości. Dziewczyny, uwielbiam Was i to Wam dedykuję przepis na ciasto, które Chmura przyniosła na naszą ostatnią imprezę przez zarazą.
  • ok. 375 g mandarynek (ja miałam ok. 450 g pomarańczy sycylijskich, 4 sztuki) ze skórkami
  • 6 jajek
  • 170 g cukru (ja miałam 120 g i dałabym jeszcze mniej)
  • 250 g mielonych migdałów
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (używam kamień winny)

Przygotowanie

Mandarynki/ pomarańcze najpierw dobrze wyszorować. Używam do tego płynu do naczyń, później moczę je w wodzie z łyżeczką sody przez ok. 20 minut, a później tyle samo w wodzie z łyżką octu winnego i po wszystkim spłukuję czystą wodą. To podobno usuwa wszystkie toksyny, którymi owoce były pryskane. Włożyć je do garnka i zalać zimna wodą, aby całe były zakryte. Gotować ok. 1,5 – 2 h (dolewam wodę w międzyczasie) do momentu, aż widelec wchodzi w nie jak w masło. Wyciągnąć, ostudzić, rozdrobnić, wyciągnąć pestki i na końcu zmiksować. Jajka ubić z cukrem (razem białka i żółtka), dosypując go stopniowo. Dodać migdały wymieszane s solą i proszkiem do pieczenia, delikatnie wymieszać (już nie mikserem), na końcu dorzucić owocowy mus. Foremkę wysmarować masłem i wysypać zmielonymi migdałami lub mąką. Wlać ciasto i wstawić je do nagrzanego do 170 stopni piekarnika. Piec około godzinę lub do suchego patyczka. Po około 40 minutach przykryć folią aluminiową, żeby się za bardzo nie przypiekło.
W wersji bezglutenowej, zamiast proszku do pieczenia można użyć sodę oczyszczoną w tej samej proporcji.