Kurczak po marokańsku z herbatą, suszonymi śliwkami i migdałami

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: ok. 35 min.

Kurczak po marokańsku z herbatą, suszonymi śliwkami i migdałami

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: ok. 35 min.

Danie to często przygotowuję na różne imprezy, zawsze bardzo smakuje gościom. Robiłam je też wiele razy na warsztatach. Lubię patrzeć, jak na początku przepis budzi spory dystans. Kurczak, śliwki suszone i czarna herbata nie wydają się do siebie pasować. Efekt zawsze jest ten sam – zachwyt i zdziwienie, że danie jest tak fantastyczne. Warto je zrobić dzień, dwa przed podaniem, żeby dać czas smakom się połączyć.
  • 3 – 4 piersi kurczęce
  • 2 cebule
  • sól, pieprz
  • olej/ masło klarowane do smażenia
  • 100 g suszonych śliwek
  • 100 g migdałów
  • garść sezamu
  • 2 kubki mocnej czarnej herbaty

Przygotowanie

Kurczaka i cebule pokroić w kostkę. Na rozgrzanej patelni zeszklić cebulę, dorzucić po chwili kurczaka, posolić, popieprzyć. Zrumienić. Śliwki pokroić i zalać gorącą herbatą. Migdały zalać wrzątkiem, odstawić na kilka minut i zdjąć skórkę. Osuszyć i podprażyć na gorącej, suchej patelni. Kurczaka zalać herbatą ze śliwkami, dorzucić migdały i sezam zostawiając trochę jednego i drugiego do posypania gotowego dania. Dusić pod przykryciem ok. 20 minut, odkryć i jeszcze chwilę podusić, żeby sos odparował. Podawać posypane resztą sezamu i migdałami.
 

Historia pewnej butelki wina

Historia pewnej butelki wina

Historia pewnej butelki wina

Kiedy na świecie pojawił się Łukasz, pojawili się także goście, którzy chcieli zobaczyć pierworodnego Kopków. Przynosili pluszaki, grzechotki, śpioszki, czapeczki, pampersy… Wszystko to, czym zazwyczaj obdarowuje się niemowlę. Dostaliśmy także zapakowaną w karton butelkę wina z przykazaniem, że mamy ją wypić z naszym synem w dniu jego 18 urodzin.
Pamiętam, że pomyśleliśmy wtedy z Tomkiem o tym samym. 18 lat??? Nasz malutki Synek??? Toż to wieczność!!!
Strzegliśmy butelki jak oka w głowie, pilnowaliśmy przy kolejnych przeprowadzkach, choć nie ukrywam, że kilka razy kusiło nas, żeby otworzyć ją wcześniej i wypić, tylko we dwoje. Udało się nam jednak oprzeć pokusie i butelka czekała na ten dzień w kolejnych szafkach, spiżarniach i piwnicach…
Butelka czekała, wino nabierało szlachetności, a Łukasz rósł, zmieniał się, dojrzewał.
Po raz pierwszy się do nas uśmiechnął,
po raz pierwszy powiedział „mama”,
zrobił swój pierwszy w życiu krok,
spędził z nami swoją pierwszą Wielkanoc i pierwsze Boże Narodzenie,
po raz pierwszy złapał katar, a my wezwaliśmy pogotowie, „bo tak dziwnie oddychał”,
po raz pierwszy powiedział „kocham cię, mamo”,
dzielnie ruszył do przedszkola, jako jedyny nie płakał pierwszego dnia (w przeciwieństwie do mnie),
po raz pierwszy tańczył na balu, przebrany w strój kowboja,
po raz pierwszy został „na spaniu” u swojej przyjaciółki z przedszkola,
zgubił swój pierwszy ząb,
po raz pierwszy pojechał na dwukołowym rowerze,
pewnego pierwszego września ruszył do szkoły,
wyjechał na całe dziesięć dni na swój pierwszy obóz,
zdobył swój pierwszy w życiu medal,
poniósł pierwszą sportową porażkę,
przeżył pierwszą wizytę na ostrym dyżurze (bez złamania!)
i kolejną, gdzie założono mu pierwszy w życiu gips,
po raz pierwszy założył garnitur…
Wczoraj przyniosłam butelkę z piwnicy, otworzyłam pokryty kurzem karton, Tomek odkorkował wino i wypiliśmy we troje po lampce z naszym dorosłym Synem.
 

Szagówki babci Eli O.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Szagówki babci Eli O.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Nazwa „szagówki” pochodzi z poznańskiej gwary, w której „na szagę” oznacza na ukos, na skos. Jest to sposób krojenia tych klusek, które powszechnie nazywane są kopytkami. W moim rodzinnym domu jadło się różne tradycyjne wielkopolskie potrawy, ale szagówek nie jadaliśmy. W moim domu jemy je od niedawna, przepis na nie przyniosła Maja od swojej koleżanki Gabrysi. A było to tak. Któregoś dnia Maja była u Gabi i tam została poczęstowana szagówkami zrobionymi przez jej babcię. Tak jej smakowały, że babcia zaprosiła Maję na wspólne robienie szagówek. Maja wróciła najedzona i z przepisem od babci Eli. Od tego czasu robimy je co jakiś czas. Warto je zrobić z dużej porcji, bo te, które zostaną do następnego dnia, odsmażamy na maśle klarowanym i są lepsze niż te gotowane. Do szagówek idealna jest kapusta kiszona.
  • 2 kg ziemniaków
  • jajo
  • mąka (wg przepisu pszenna, u nas orkiszowa)
  • sól do smaku
  • boczek
  • cebula

Przygotowanie

Dzień przed przygotowaniem szagówek obrać i ugotować ziemniaki. Ja często gotuję w mundurkach i po przestudzeniu obieram. Zimą można ugotować je tego samego dnia, wystawione na mróz stygną szybko. Muszą być bardzo zimne. Zetrzeć je na tarce (dla niecierpliwych i spieszących się może być na dużych), posolić i wygnieść z mąką do uzyskania ciasta, które nie klei się do dłoni. Ja najpierw wygniatam całość, później dzielę ciasto na kilka części i każdą część jeszcze dodatkowo podsypuję mąką. Następnie formować wałki i nieco je spłaszczyć. Pokroić na szagę (na skos). W dużym garnku zagotować wodę, posolić. Szagówki gotować partiami. Po wrzuceniu do wody, delikatnie przemieszać i czekać aż wypłyną. Od wypłynięcia gotować jeszcze 3 minuty, odsączyć. Podaję je z podsmażoną cebulką (dla mnie) oraz z cebulką i boczkiem lub samym boczkiem dla reszty.
Te, które zostaną, przestudzić, schować do lodówki, a następnego dnia odsmażyć, najlepiej na maśle klarowanym.
 

Look&Cook i Zielona Góra

Od pewnego czasu jeżdżę do Zielonej Góry do Studia Kulinarnego Look&Cook. Uwielbiam tu przyjeżdżać! Już sama droga mnie cieszy. Najpierw obowiązkowo pyszne espresso na stacji benzynowej na początku trasy, potem prosta droga autostradą, moja ukochana radiowa Trójka, poza tym cisza i spokój, a po około 1,5 godziny jestem w Look@Cook. Fantastyczni Ludzie, cudne miejsce. Jestem szczęściarą!
Dzisiaj, po skończonych warsztatach, po raz pierwszy udało mi się zobaczyć Zieloną Górę. Chodziłam po Rynku i jego okolicznych uliczkach, podziwiając pięknie odrestaurowane kolorowe kamienice. Kupiłam wino z lubuskiej winnicy. Wypiłam przepyszną czekoladę na gorąco z likierem wiśniowym, która bardzo mnie rozgrzała po mroźnym spacerze. Czuję się jak na mini wakacjach. Załączam kilka zdjęć, robionych o zmierzchu, więc nie oddają w pełni uroku tego miejsca.

Karmelizowane cykorie w sosie z pomarańczy

Czas przygotowania: 10 - 15 min.

Karmelizowane cykorie w sosie z pomarańczy

Czas przygotowania: 10 - 15 min.

Cykoria to w moim domu trudny temat. Ja ją uwielbiam, reszta nie znosi, więc przygotowuję ją tylko dla siebie. Połączenie nieco gorzkiego smaku cykorii ze słodyczą soku z pomarańczy, przełamaną octem jabłkowym – dla mnie rewelacja. Na to świeżo zmielony czarny pieprz i danie gotowe.
  • 3 cykorie
  • masło klarowane
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • sok wyciśnięty z pomarańczy
  • 1-2 łyżki octu jabłkowego
  • sól, świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie

Cykorie opłukać, osuszyć i przekroić na pół wzdłuż. Na patelni roztopić masło, ułożyć na niej połówki cykorii stroną przekrojoną na dół. Smażyć kilka minut aż się zezłocą. Przewrócić, posypać cukrem i dalej smażyć czekając, aż się skarmelizuje. Uważać, żeby się nie przypaliły. Wlać sok z pomarańczy z octem, posolić i gotować kilka minut, aż cykoria nasiąknie sosem (można ponownie przewrócić na drugą stronę), a sos zgęstnieje. Cykorie wyłożyć na talerz, polać sosem, posypać świeżo zmielonym pieprzem i od razu podawać.
 

Gofry nr 2 (orkiszowe)

Czas przygotowania ciasta: 5 min.

Gofry nr 2 (orkiszowe)

Czas przygotowania ciasta: 5 min.

Kiedy wpada nam wspólny, niespieszny weekend, gofry są obowiązkowym elementem późnego śniadania. Robię ciasto, najczęściej z Antkiem i pieczemy stosy gofrów. Jemy je z syropem klonowym, miodem, musem jabłkowym, domowymi przetworami i bakaliami. Moje ulubione to te jaglano-owsiane, które są już na blogu, ale przy których jest nieco więcej pracy. Ciasto na te gofry robi się znacznie szybciej, wystarczy wymieszać i gotowe. Szukałam receptury idealnej, wypróbowując różne przepisy i… oto jest!
Z podanej proporcji wychodzi około 10-11 gofrów, dla naszej rodziny robię ciasto z 1,5 porcji.
  • 280 g mąki orkiszowej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (najlepiej kamienia winnego)
  • 370 ml mleka (u nas roślinne)
  • 50 ml oleju (np. z pestek winogron, ryżowego)
  • szczypta soli
  • 2 łyżki słodu (syrop klonowy/ daktylowy)

Przygotowanie

Wszystkie składniki wymieszać dokładnie, wystarczy rózgą, nie trzeba używać miksera. I ciasto gotowe. Najlepiej odstawić je na 10-15 minut, żeby „odpoczęło” i piec gofry.
 

Kapuśniak z potrójnej kapusty z harissą

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: ok. 45 min.

Kapuśniak z potrójnej kapusty z harissą

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: ok. 45 min.

Jest zima, więc są zupy, moja kulinarna miłość. Nie muszę mieć drugiego dania, talerz gorącej zupy zupełnie mi wystarczy. Wymyślam więc kolejne. Dzisiaj kapuśniak, który zrobiłam na bazie kapusty kiszonej, kapusty włoskiej i brukselki. Trzy rodzaje kapusty w jednym. Podkręciłam ją harissą, czyli bardzo ostrą pastą z papryczki chili, którą bez problemu można dostać na regałach kuchni świata. Jeśli jej nie dostaniecie, użyjcie po prostu świeżej lub kilku suszonych papryczek chili i też będzie na ostro. Fantastycznie rozgrzewa!
  • ok. 0,5 kg kapusty kiszonej
  • pół główki kapusty włoskiej
  • ok. 30 dkg brukselki
  • olej/ masło klarowane
  • 2 marchewki
  • 3-4 ziemniaki
  • por/ cebula
  • 2 liście laurowe, 3 ziela angielskie, 3 owoce jałowca, łyżeczka kminku
  • kilka suszonych grzybów
  • syrop daktylowy/ miód/ cukier trzcinowy
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżeczki harissy
  • 2,5 – 3 l wody/ bulionu

Przygotowanie

Kapustę kiszoną przepłukać dobrze na sicie, odsączyć. Kapustę włoską pokroić w paseczki. Por pokroić w talarki, a cebulę w pióro (wybieramy jedno lub drugie warzywo, nie oba). Marchew i ziemniaki obrać, pokroić w niedużą kostkę. Brukselkę umyć, zdjąć brzydkie liście z wierzchu, większe główki przekroić na pół. Rozgrzać garnek, wlać olej. Gdy będzie ciepły, wrzucić cebulę lub pora, dodać liście laurowe, ziele angielskie, jałowiec i kminek oraz porwane na kawałki grzyby. Dusić ok. 3-4 minut, mieszając. Dodać kapustę kiszoną i dusić kolejne 10 minut. Dodać marchew, ziemniaki i kapustę, zalać wodą/ bulionem, dodać sól i pieprz. Gotować ok. 15 minut, dorzucić brukselkę i gotować kolejne 15 minut. Pięć minut przed końcem dodać harissę i wybrany słód, dokładnie wszystko wymieszać. Jeśli trzeba, jeszcze doprawić. Z każdym kolejnym dniem zupa nabiera wyrazu, bo smaki się przegryzają. Można podać z dodatkową harissą, wtedy bardzo, bardzo rozgrzewa.
 

Tatar z pieczonych buraków

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Tatar z pieczonych buraków

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Tatar kojarzy się przede wszystkim z surowym mięsem wołowym (!), posiekaną cebulką, ogórkiem kiszonym i surowym żółtkiem. Znam wielu smakoszy tego dania, ja do nich nie należę. Przyznam szczerze, że nigdy nie jadłam takiego tatara i nigdy nie zjem. Trudno mi się nawet na to patrzy! Surowe mięso z surowym żółtkiem – po prostu nie! Nie wiem, czy wielbiciele tatara wołowego zaakceptują „mój” tatar, ale zapewniam, że jest pyszny.
  • 5 niedużych buraków (polecam podłużne)
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • jabłko
  • nieduża czerwona cebula
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka musztardy (mieszam dijon z francuską)
  • spora garść orzechów włoskich
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka oleju tłoczonego na zimno (z orzechów, rzepakowego)
  • (rukola)

Przygotowanie

Buraki umyć, osuszyć. Jeden obrać i pokroić w jak najdrobniejszą kostkę, wrzucić do miseczki, dodać ocet jabłkowy, sól i pieprz. Wymieszać, zakryć folią i wstawić do lodówki. Pozostałe owinąć papierem do pieczenia lub folią aluminiową i upiec w piekarniku rozgrzanym do 200 st. do miękkości (około 1 h, w zależności od wielkości buraków). Po upieczeniu odwinąć z papieru lub folii, przestudzić i obrać. Także pokroić w drobną kostkę, tak samo jak cebulę i jabłko. Pokrojone upieczone buraki wymieszać z tym zamarynowanym surowym, jabłkiem i cebulą. Dodać posiekane orzechy (najlepiej je wcześniej podprażyć na gorącej, suchej patelni), miód, musztardę i olej. Wszystko delikatnie wymieszać. Jeśli trzeba, dosolić i dopieprzyć. Sprawdzić, czy zrównoważone są smaki słodki i kwaśny. W razie potrzeby dodać miód lub ocet jabłkowy. Schłodzić przed podaniem. Można podać z listkami rukoli.
 

Masala chai czyli indyjska herbata korzenna

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Masala chai czyli indyjska herbata korzenna

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Kilka dni temu zima w końcu zagościła w naszym pięknym kraju. Wschód i południe pokrył śnieg, niestety Wielkopolska ciągle była zielona. Na szczęście dwa dni temu spadło trochę śniegu. Nie udało nam się wprawdzie ulepić bałwana ani porzucać śnieżkami, bo śnieg w ogóle się nie kleił, ale wybraliśmy się wczoraj na długi spacer nad Wartę. Pełne słońce, nieco świeżego śniegu i przyjemny mróz, szalejące psy. Idealny niedzielny spacer. Wróciliśmy zmarznięci i głodni, bo wyszliśmy przed śniadaniem, więc po powrocie przygotowaliśmy fajne śniadanie (dla niektórych była to pora obiadu, ale w niedziele się nie spieszymy). A na rozgrzewkę zrobiłam masala chai, indyjską herbatę z korzeniami, mlekiem i dużą ilością cukru, która świetnie rozgrzewa.
Przepisów na masala chai jest mnóstwo. Dorzuca się najróżniejsze przyprawy, różne są też proporcje wody do mleka. Z proporcji, którą podaję, wyszły 4 nieduże kubki napoju.
  • 1 łyżka czarnej herbaty
  • 2 szklanki wody
  • 1 szklanka mleka (u nas migdałowe)
  • ok. 2 cm świeżego imbiru, pokrojonego w plasterki
  • kawałek kory cynamonowej
  • 2-3 ziarna kardamonu, rozgniecione
  • 2-3 goździki
  • 2-3 ziarna czarnego pieprzu
  • 2 łyżki cukru trzcinowego

Przygotowanie

Do wody wrzucić przyprawy, doprowadzić do wrzenia i gotować na niewielkim ogniu ok. 10 minut. Dolej mleko, gdy płyn ponownie zawrze, dosyp herbatę i gotuj kolejne 2-3 minuty. Dosłodź, zamieszaj. Rozlej do kubków przez sitko. Napój powinien być mocno słodki. Można także dodać anyż, gałkę muszkatołową… co kto lubi i można zmodyfikować proporcje wody i mleka.
 

Skrzydełka w miodzie

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: do 1 h

Skrzydełka w miodzie

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: do 1 h

Skrzydełka w miodzie z tego przepisu jedliśmy po raz pierwszy wiele lat temu u naszej znajomej Basi, która przygotowała je na jakąś imprezę. I stały się w naszym gronie legendą. Było wiadomo, że na imprezie u Basi one się pojawią. I wszyscy na nie z drżeniem czekaliśmy, bo są przepyszne. Przez kilka lat bardzo chciałam je zrobić, ale któż się odważy zmierzyć z legendą? W końcu, po długim czasie, odważyłam się. Dostałam od Basi przepis i… po prostu je zrobiłam. Udały się! Jest to chyba najbardziej ulubione danie mięsne Tomka i Łukasza. Na naszych imprezach rodzinnych też znika natychmiast, bez względu na to, jak dużo tego zrobię. Chyba po takim wstępie, ruszycie do rzeźnika po skrzydełka. Oczywiście pomijam wegetarian.
  • 1 kg skrzydełek z kurczaka
  • 6 łyżek oleju
  • 6 łyżek dobrego ketchupu (ewentualnie koncentratu pomidorowego)
  • 2 łyżki majeranku
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Skrzydełka umyć, osuszyć. Ja odkrawam zawsze ostatnią, najcieńszą część, którą wyrzucam. Skrzydełka posolić i popieprzyć. Ze wszystkich składników zrobić marynatę, do której wrzucić skrzydełka. Zafoliować i wstawić do lodówki, najlepiej na noc. Przełożyć do głębokiej patelni lub garnka, dolać nieco wody i dusić pod pokrywką ok. 40 minut. Mieszać od czasu do czasu, bo lubią się przypalać. Jeśli sos jest za gęsty, dolać więcej wody. Gdy skrzydełka będą miękkie, zdjąć pokrywkę, zwiększyć ogień i odparować wodę, żeby sos był gęsty.