Archiwum z miesiąca:

Luty 2015

Ciastka PRL-u (bez pieczenia)

Czas przygotowania: 15 min.

Ciastka PRL-u (bez pieczenia)

Czas przygotowania: 15 min.

Ten przepis znalazłam wczoraj na blogu „Mama alergika gotuje” i łza mi się w oku zakręciła – to były ciasteczka mojego dzieciństwa czyli czasu, jak napisała Autorka „gdy w sklepach na półkach było niewiele, żeby nie powiedzieć, że tylko ocet”. Oczywiście ciastka zrobiłam natychmiast, nieco tylko zmieniając przepis. Smak był taki, jakim go zapamiętałam sprzed tych kilku lat :).
  • 125 g masła
  • 120 g cukru trzcinowego
  • 7 łyżek mleka (u nas ryżowe)
  • 2 łyżki kakao (ja biorę 1 kakao i 1 karobu)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • garść płatków migdałowych
  • około 2 szklanek płatków owsianych

Przygotowanie

Masło, cukier, kakao (karob) i mleko rozpuścić w garnku na średnim ogniu przez ok. 5 minut. Kiedy masa zacznie bulgotać, zmniejszyć ogień do minimum, dodać ekstrakt i gotować 10 minut, od czasu do czasu mieszając. Dodajemy migdały i stopniowo płatki, wszystko mieszamy. Masa powinna być zwarta, ale nie za sucha, więc być może potrzeba będzie nieco mniej płatków. Łyżeczką wykładać masę na papier do pieczenia. Najlepiej poczekać aż masa stężeje i wtedy jeść (jest to bardzo trudne – to czekanie).
 

Zapiekany fenkuł

Czas przygotowania: ok. 5 min., czas zapiekania: 20 min.

Zapiekany fenkuł

Czas przygotowania: ok. 5 min., czas zapiekania: 20 min.

Dzisiaj odkryłam duet idealny – fenkuł i parmezan! Do tego jedynie sól i pieprz oraz nieco oliwy i soku z cytryny. W prostocie siła!!!
  • 1 fenkuł
  • kawałek startego na drobnych oczkach parmezanu
  • sól, pieprz
  • oliwa
  • 2 łyżki soku z cytryny

Przygotowanie

Fenkuła umyć, przekroić wzdłuż i każdą połówkę w poprzek na plastry. Włożyć do naczynia do zapiekania, polać oliwą i sokiem z cytryny, posolić i popieprzyć. Wymieszać wszystko, najlepiej dłońmi, żeby fenkuł został dobrze pokryty wszystkimi przyprawami. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. na 10 minut. Po tym czasie posypać fenkuł parmezanem i iec jeszcze kolejne 10-12 minut.
 

Wieprzowina po chińsku

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Wieprzowina po chińsku

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Jestem ciekawa, czy Chińczyk uznałby to danie za chińskie. Dla mnie smakowało ono bardzo, bardzo chińsko i podbiło serca mojej Rodziny (oprócz Antka). Takiej sytuacji nie było chyba jeszcze nigdy wcześniej – zrobiłam wieprzowinę we wtorek, a następnie w środę. Pochwałom nie było końca i wszyscy stwierdzili, że danie jest tak dobre, że MUSZĘ je wstawić na bloga. Zatem wstawiam.
  • 2 polędwiczki wieprzowe
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 3-4 marchewki
  • 1 biała część pora
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek świeżego imbiru
  • olej
  • 6-7 łyżek ciemnego sosu sojowego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • sól, pieprz
  • zielone do podania (szczypior, kiełki)
  • ugotowany ryż basmati lub makaron ryżowy

Przygotowanie

Mięso umyć, osuszyć, wykroić tłuszcz i błony. Warzywa umyć, marchewki obrać. Polędwiczki pokroić na jak najcieńsze plastry. Najprościej jest przeciąć polędwiczkę wzdłuż a następnie w poprzek. Włożyć do miski, wsypać mąkę kartoflaną, wymieszać i wstawić do lodówki. Zabrać się za warzywa: cebulę pokroić w pióro, czosnek posiekać. Imbir, marchewki i por pokroić w „zapałkę”. Rozgrzać patelnię, wlać olej. Gdy będzie ciepły (nie gorący), wrzucić wszystkie warzywa. Smażyć mieszając. Uważać, żeby się nie przypaliły (por niestety łatwo się przypala). Smażyć ok. 5 min., przełożyć na talerz, jeśli trzeba, dolać nieco oleju i gdy będzie gorący, wrzucić mięso. Smażyć mieszając ok. 4-5 min., posolić i popieprzyć. Dorzucić warzywa, wlać sosy i dusić jeszcze 2-3 minuty mieszając. Podawać z ryżem lub makaronem (można wymieszać na patelni lub osobno). Posypać zielonym (ja miałam skiełkowaną soczewicę). Dodałabym jeszcze podprażone orzechy arachidowe (niesolone).
 

Zupa z fenkułu/a

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas gotowania: ok. 30 min.

Zupa z fenkułu/a

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas gotowania: ok. 30 min.

Dwa lata temu podjęłam walkę z alergią Antka, z którą wcześniej nie umiałam sobie poradzić. Wylądowałam u świetnej dietetyczki, która specjalizuje się w tradycyjnej medycynie chińskiej i otrzymałam od niej kilkadziesiąt przepisów według kuchni pięciu przemian i każdego dnia gotowałam dla Antka różne potrawy. Na początku było ciężko, ale z tygodnia na tydzień nabywałam wprawy. Dzisiejszy przepis pochodzi z tamtego czasu, kiedy fenkuł był mi znany tylko z widzenia. Zupa do dziś należy do Antka ulubionych (poza rosołem, oczywiście) i, co jest najdziwniejsze, bardzo lubi ją Maja (generalnie mało przekonana do zup). Przepis nieco różni się od oryginału, pozmieniałam trochę proporcje.
  • 2 fenkuły (kopry włoskie)
  • 1 pietruszka
  • 3-4 ziemniaki
  • cebula
  • masło klarowane/ olej
  • kumin (kmin rzymski)
  • sól, pieprz, kurkuma
  • kilka kropli cytryny
  • ok. 1,5 – 2 l wody/ bulionu domowego

Przygotowanie

Warzywa umyć, pietruszkę i ziemniaki obrać, wszystko pokroić. Do rozgrzanego garnka wrzucić masło (wlać olej), nie rozgrzewać zbyt mocno. Wrzucić pokrojoną w pióro cebulę i mieszając od czasu do czasu, zeszklić ją. Dodać pietruszkę, ziemniaki i fen kuły, posypać kuminem i dusić pod pokrywką ok. 5 min. mieszając, aby warzywa się nie przypaliły. Zalać wodą/ bulionem, nieco posolić, dodać szczyptę kurkumy i gotować pod pokrywką na niewielkim ogniu aż warzywa będą miękkie (20 – 30 min). Dodać sok z cytryny, świeżo zmielony pieprz i wszystko zmiksować. W razie potrzeby dosolić.
 

Kasza kuskus na zimę

Czas przygotowania: ok. 7 min.

Kasza kuskus na zimę

Czas przygotowania: ok. 7 min.

Nie lubię ćwiczyć z pełnym żołądkiem, więc rano wybiegłam na jogę z garścią suszonych daktyli i paroma migdałami, które zjadłam po drodze. Po powrocie myślałam już tylko o jedzeniu i wiedziałam, że musi to być coś bardzo szybkiego do przygotowania. Nie miałam ochoty na pieczywo, ugotowana kasza jaglana się właśnie skończyła… Kuskus!!! Zalałam pół szklanki kuskusu resztką gorącego rosołu. W międzyczasie porwałam na kawałki 2 liście jarmużu, pokroiłam kilka pomidorów suszonych i kawałek sera koziego. Na to kilka orzechów włoskich i drugie (?) śniadanie gotowe! Zabrakło mi tylko natki pietruszki. Dla mnie danie super, choć Tomek spoglądał z pewnym niedowierzającym uśmiechem. I powiedział, że w życiu by tego nie zjadł.
  • pół szklanki kaszy kuskus
  • szklanka gorącego płynu (najlepiej rosół lub bulion warzywny, ale wrzątek też da radę)
  • 2 liście jarmużu
  • kilka suszonych pomidorów
  • pokrojony na kawałki ser (u mnie kozi)
  • garść orzechów włoskich
  • posiekana natka
  • sól, pieprz
  • (kilka kropli cytryny)

Przygotowanie

Zalać kaszę płynem, odstawić żeby spęczniała. Jeśli jest to wrzątek, posolić, popieprzyć i ewentualnie dodać kilka kropli cytryny. Umyć i wysuszyć jarmuż, oddzielić od stwardniałego środka, porwać na kawałki. Pomidory i ser pokroić. Kuskus posypać wszystkimi dodatkami.
 

Weekend bez dzieci :) + pierwszy śnieg

Udało się nam wyskoczyć na cały weekend, bez dzieci. Bezcenna babcia Bożenka została z nimi na te trzy dni, a my pojechaliśmy do Katowic. Tam po raz pierwszy „na żywo” widziałam szyb kopalni, który do dzisiaj kojarzy mi się z „Telewizją Katowice”. Kto wychowywał się na przełomie lat 70 i 80, wie co mam na myśli. Pojechaliśmy na Nikiszowiec, osiedle wybudowane dla górników na początku XX wieku, gdzie wpadliśmy do świetnej knajpki na herbatę. Szafki, obrusy robione szydełkiem i część zastawy jak u mojej ukochanej babci Heli przywołały nostalgiczne wspomnienia. Sobotę spędziliśmy w górach, gdzie śniegu było mnóstwo, co było dla nas największą atrakcją, gdyż tej zimy jeszcze go w Wielkopolsce nie doczekaliśmy. I jeszcze tyle słońca!!! Chcieliśmy zdobyć Pilsko, ale poprzestaliśmy na hali Miziowej. Widoki – bezcenne. Udało nam się jeszcze skoczyć do Pszczyny, w której odwiedziliśmy Wodną Wieżę – restaurację urządzoną w starej wieży ciśnień. Czytałam o niej dwa lata temu i już wtedy postanowiłam, że kiedyś tam dotrę. Wrażenie niesamowite, każdy detal doprowadzony do perfekcji. Jedzenie fantastyczne, dawno nie jedliśmy tak pysznych dań.