Archiwum z miesiąca:

Marzec 2017

Pomysł na Wielkanoc. Drożdżowe bułeczki z suszonymi pomidorami.

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas oczekiwania i pieczenia: ok. 1 h

Pomysł na Wielkanoc. Drożdżowe bułeczki z suszonymi pomidorami.

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas oczekiwania i pieczenia: ok. 1 h

Ten przepis jest wariacją przepisu na chleb, który jest już na blogu. Ciasto z małą modyfikacją polegającą na braku oliwek oraz forma bułek zamiast chleba spowodowały, że zniknęły w ciągu dnia. Nawet Antek, wydłubawszy pieczołowicie najmniejsze kawałki suszonych pomidorów, zjadł dwie ze smakiem. Są delikatne, lekko słodkawe i wilgotne, dużo lepsze od tych, które piekłam wcześniej (jak usłyszałam). Ciasto robi się błyskawicznie, wyrasta szybko i piecze się krótko. Idealne na drugie śniadanie do szkoły, pracy i przedszkola.
  • 900 g mąki (piekę na białej orkiszowej)
  • 500 ml ciepłej wody
  • 24 g drożdży
  • 12 g cukru trzcinowego
  • 40 ml oliwy
  • 100 ml sherry/ porto
  • 2 łyżeczki soli
  • 30 g suszonych pomidorów

Przygotowanie

Mąkę, wodę i pokruszone drożdże dokładnie połączyć, wymieszać lecz nie zarabiać ciasta. Delikatnie dodać pozostałe składniki. Pozostawić do wyrośnięcia na ok. 30 min. w ciepłym miejscu. Uformować bułeczki (mi wyszło 18), rozłożyć na blachach. Jeśli ciasto się lepi, posmarować dłonie oliwą. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 st. C (opcja góra-dół) na ok. 20 minut aż ciasto uzyska złoty kolor (można przed włożeniem do pieca posmarować lekko roztrzepanym jajkiem).
 

Chipsy z jarmużu

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Chipsy z jarmużu

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Chipsy z jarmużu???? Wiedziałam, że jest cos takiego, ale nawet nie pomyślałam, żeby je zrobić. Tylko dla siebie nie chciało mi się, bo oczywiste było, że moi domownicy na nie nie spojrzą. Kto czyta bloga, będzie wiedział o co chodzi. Tymczasem na ostatnich warsztatach, gdy robiliśmy zupę z jarmużu, kilka iści odłożyliśmy na chipsy właśnie. Agnieszka, ich wielbicielka, zrobiła je błyskawicznie. I wiecie co? Były hitem warsztatów. Następnego dnia kupiłam jarmuż i upiekłam blachę. Dla siebie. Wrzuciłam do miski i dołączyłam do rodziny, która oglądała coś wieczorową porą. Zerknęli na zawartość mojej miski, zrobili wielkie oczy. Jeszcze większe, gdy powiedziałam im, cóż to takiego jest. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu stwierdzili, że spróbują. W ciągu chwili zniknęły wszystkie, a rodzina stwierdziła, że są świetne i mogą je jeść codziennie! Nadal nie mogę uwierzyć, ale robię je co 2-3 dni. Spróbujcie, póki jeszcze jest jarmuż.
  • opakowanie jarmużu
  • oliwa
  • sól
  • słodka papryka
  • (wędzona papryka)

Przygotowanie

Jarmuż umyć, dobrze osuszyć. Powycinać grube części, zostawić tylko liście. Najlepiej, żeby były podobnej wielkości. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lepiej, żeby były dość luźno rozłożone, można w razie czego poukładać je na dwóch blachach. Skropić oliwą, posypać solą i papryką/ami. Uważnie dozować sól, łatwo je przesolić. Włożyć do rozgrzanego do 170 – 180 piekarnika na 5-6 minut. Łatwo je przypalić, więc uwaga!
 

„Mleko” bez mleka czyli zrób to sam(a)

Czas moczenia: ok. 8 h, czas przygotowania: ok. 10 min.

„Mleko” bez mleka czyli zrób to sam(a)

Czas moczenia: ok. 8 h, czas przygotowania: ok. 10 min.

Kiedy okazało się, że Antek jest uczulony na laktozę (cztery lata temu), musiałam poszukać zastępników mleka. Znalazłam tzw. mleka roślinne, o których wcześniej nie miałam pojęcia. „Mleko” jest tutaj słowem nieco na wyrost, ale używa się go powszechnie w kuchni wegańskiej i nie tylko. Kupowałam najczęściej mleka owsiane, ryżowe, migdałowe i orzechowe, które wykorzystywałam do gofrów, naleśników, ciast, owsianek, jaglanek itd. Od kilku tygodni robię je sama, z najróżniejszych składników, tego co akurat mam w szufladzie. Gdy sięgam po migdały, orzechy, sezam, kokos, mak, siemię lniane czy pestki słonecznika, moczę je wcześniej przez około 8 godzin, najczęściej przez noc i robię rano. Jeśli jednak potrzebuję mleko natychmiast, robię owsiane, które nie wymaga moczenia. Po prostu miksuję płatki owsiane z wodą i odcedzam. Co do proporcji, w przepisach pojawia się najczęściej porcja nasion/ orzechów na 3-4 porcje wody. Ja robię to na oko. Można do mleka dorzucać najróżniejsze dodatki, takie jak daktyle, słodkie syropy, wody różane czy pomarańczowe, co kto lubi. Ja nie dorzucam niczego, ponieważ wykorzystuję je tylko do przygotowania potraw, nie pijemy go „z kubka” i smak nie jest tu kluczowy.
  • ok. szklanki migdałów/ orzechów/ sezamu/ maku/ wiórków kokosowych
  • ok. 3-4 szklanek wody

Przygotowanie

Nasiona/ orzechy zalać wodą na noc (poza płatkami owsianymi). Rano wylać wodę i nalać świeżą. Wszystko dokładnie zmiksować. Przygotować miskę, na którą położyć gęste sitko i wyłożyć gazą (kupuję w aptece o wymiarach 1m x 1m). Wlać płyn i dokładnie odcedzić resztki nasion/ orzechów wykręcając gazę. Przelać do szklanej butelki i przechowywać w lodówce przez 3-4 dni. Robię mleka także z mieszanek, np. maku i sezamu, sezamu i siemienia lnianego itd. Rozdrobnione migdały, orzechy, sezam i wiórki kokosowe przekładam do miseczki i wstawiam do lodówki. Dorzucam do ciasta naleśnikowego, gofrowego, owsianek i jaglanek, bo jest w nich jeszcze pełno dobra.
 

Masło klarowane czyli zrób to sam(a)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Masło klarowane czyli zrób to sam(a)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Masło klarowane jest moim ulubionym tłuszczem do smażenia większości potraw. Nadaje im fantastyczny, maślany smak, a do tego jest zdrowe. Jajecznica na klarowanym maśle to mistrzostwo świata! Podduszam na nim cebulę czy por, gdy gotuję zupę, obsmażam mięso. Zużywam go dużo. Przez długi czas kupowałam gotowe masło klarowane, ale od pewnego czasu robię je sama. Nie zajmuje to wiele czasu, robię je zawsze przy okazji gotowania innych dań, a wiem jaki ma skład. Bez zbędnych dodatków i „ulepszaczy”. Kupuję zazwyczaj trzy kostki dobrego masła (zawartość tłuszczu przynajmniej 80%, nie ze śmietanki ukwaszonej), z których w ciągu około pół godziny powstaje płyn o pięknej złotej barwie, który zastyga tworząc domowe klarowane masło.
  • 3 kostki dobrego masła

Przygotowanie

Wrzucam 3 kostki masła do garnka o bardzo grubym dnie (mam taki jeden, nic się w nim nie przypala). Stawiam na niewielkim ogniu i roztapiam. Gdy masło się całkowicie roztopi, na jego powierzchni zacznie ukazywać się biała pianka. Zdejmuję ją łyżką i gotuję dalej. Gdy znowu pojawi się pianka, ponownie ją ściągam. I tak dalej i dalej. W międzyczasie przygotowuję miskę, na którą kładę gęste sito wyłożone gazą (kupuję w aptece, rozmiar 1m na 1 m, zwykła nie musi być wyjałowiona). Gdy na powierzchni przestanie ukazywać się piana (zajmuje to zazwyczaj od 20 do 30 minut), przelewam płyn do miski, a następnie do słoika z zapinanym wieczkiem. Zostawiam na parę godzin do przestudzenia i chowam do lodówki.
 

JustChopped czyli o tym, jak uprościć gotowanie

Z www.justchopped.pl połączyło nas umiłowanie dobrego jedzenia i dobór najwyższej jakości składników do przyrządzanych potraw. W czasie spotkania rozmawialiśmy, co oczywiste, o jedzeniu i wspólnych planach na przyszłość. A dzisiaj otrzymałam wyczekiwane kartony z trzema potrawami: wegetariański ramen z miso, tortille z pieczonym łososiem, awokado i cytrynowym winegretem oraz satay z kurczaka z dipem arachidowym. Dla każdego coś miłego. W każdym kartonie przepis i starannie zapakowane składniki w odmierzonych ilościach na dwie osoby. Tyle ile trzeba; ani trochę mniej, ani więcej. Niczego nie trzeba wyrzucać, nic się nie marnuje. Z Mają i Łukaszem zabraliśmy się do pracy, której było niewiele. Trochę siekania, tarcia, podgotowanie, obsmażenie. Dobrze się wspólnie przy tym bawiliśmy. I po kilkunastu minutach siedzieliśmy przy talerzach pełnych japońskiej zupy ramen. Było jej dużo więcej niż dla dwóch osób. Zupełnie nowe smaki, wcześniej nam nie znane. Jutro kolejne potrawy.