Archiwum z miesiąca:

Kwiecień 2017

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini to włoskie ciasteczka z dużą zawartością migdałów, które we Włoszech jada się najczęściej do kawy. Dlaczego? Bo są twarde i w kawie się je po prostu moczy, żeby zmiękły. Nam jednak ich twardość nie przeszkadzała, nie doczekały nawet kawy. Zniknęły natychmiast. Piekę je najczęściej z Antkiem, który uwielbia obierać skórkę z migdałów. Wyskakują z łupinek i musimy zbierać je po całej kuchni. I w tym jest największa frajda!
Przepis na ciasto pochodzi z książki „MammaMia”, pełnej oryginalnych włoskich przepisów.
W oryginalnym przepisie zalecana jest mąka tortowa, ja piekę na białej orkiszowej i są idealne.
  • 0,5 kg maki
  • 350 g cukru (używam trzcinowy
  • 4 jajka
  • 200 g migdałów (w całości)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 12 g proszku do pieczenia (najlepiej naturalny kamień winny)
  • szczypta soli

Przygotowanie

Migdały zalać wrzątkiem i parzyć pod przykrywką ok. 10 min., odcedzić, obrać. Wysypać na blachę i opiec w piekarniku w 180 st. przez ok. 10 min. , pokroić grubo. Usypać stożek z maki, wbić jajka, dodać cukier, miód, sól i pokrojone migdały. Dokładnie zagnieść ciasto. Ciasto dość ciężko się wyrabia, bo jest zwarte i klejące, więc nie polecam ręcznego wyrabiania. Najlepiej użyć do tego miksera. Z ciasta uformować 4 płaskie wałki szerokie na 2-3 cm. Ułożyć po dwa na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w dużej odległości od siebie, bo mocno wyrastają. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. na ok. 30 minut (ja w połowie pieczenia zamieniam blachy miejscami, żeby ciasto się równo upiekło). Wyciągną, obniżyć temperaturę do 160 st. Chwilę odczekać i ostrym nożem pokroić wałki w poprzek na ukos, rozłożyć j na blachach poziomo i wstawić do piekarnika jeszcze na około 10 minut. Cantuccini powinny być złociste i chrupiące. Przechowywać je w szczelnie zamkniętym słoju.
 

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Pizza sprawdza się u nas zawsze. Od zawsze. Przerobiłam już wiele przepisów, ale ten jest najlepszy! Do proporcji musiałam dojść sama, bo w oryginalnym przepisie był błąd, ale przekonał mnie sposób robienia pizzy. Podobno tak się to robi w Neapolu. Polega to mianowicie na tym, że najpierw na kilka minut wkłada się do piekarnika sam drożdżowy, rozwałkowany placek i podpieka przez kilka minut, aż na wierzchu zrobi się twarda „skórka”. Dopiero tak podpieczony spód smaruje się sosem i układa ulubione dodatki. U nas jest to tylko mozzarella, po upieczeniu dorzucamy świeżą rukolę lub bazylię. Pizza jest cieniutka, bardzo lekka.
Co ważne! Pizzę pieczemy w opcji góra-dół/ pieczenie tradycyjne, żadnego termoobiegu. I najlepiej na jednym poziomie. Trwa to dłużej, ale efekt zdecydowanie lepszy.
Dla naszej rodziny robię ciasto z 1,5 proporcji.
  • 10 dkg świeżych drożdży
  • ok. 1 szklanki ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 500 g mąki (u nas orkiszowa)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • ok. 500 – 700 ml pulpy pomidorowej
  • 1 łyżeczka cukru, oregano, sól, pieprz
  • 1-2 ząbki czosnku
  • odrobina oliwy

Przygotowanie

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać cukier, nakryć czystą ściereczką i poczekać kilka minut, aż zaczyn „ruszy”. Do miski przesiać mąkę (ja wszystko robię na mące orkiszowej, ale oczywiście zwykła biała pszenna jest ok), dodać sól i powoli dolewać rozczyn, wyrabiając już ciasto, dodać oliwę. Wyrabiać ok. 10 minut (jeśli ręką, w mikserze ok. 7-8 minut), aż stanie się gładkie i nie będzie się kleić do rąk. Włożyć do misy wysmarowanej oliwą, wierzch delikatnie posmarować oliwą, nakryć czystym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (w zależności o temperatury od 20 do 60 minut). Ciasto powinno podwoić swą objętość.
Ciasto podzielić na części i każdą rozwałkować na okrągły placek, podsypując mąką w razie potrzeby. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić na 4-5 minut do rozgrzanego do 220 st. piekarnika (opcja góra-dół nazywana też pieczeniem tradycyjnym) i podpiec, aż na wierzchu ciasta pojawi się „skorupka”. Wyjąć, posmarować sosem, rozłożyć ulubione dodatki i ponownie wstawić do piekarnika, tym razem na 15- 20 minut. Sos zrobić w ten sposób, że do pulpy dorzucić posiekany czosnek, cukier, sól, pieprz, oregano i oliwę. Wymieszać.
 

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Moje mazurkowe wspomnienie z dzieciństwa to mazurki u cioci Krysi, które piekła ze swoją mamą i ciocią. Były cieniutkie, na cieście były jeszcze dwie warstwy. Odwiedzaliśmy ich zawsze w Wielką Sobotę, ja wraz z siostrą i bratem myśleliśmy tylko o tych mazurkach. Były idealne!!! Nigdy później czegoś takiego nie jadłam. A te dekoracje!!! Nie wiem, skąd w czasach PRL-owskich niedoborów ciocia wyczarowywała migdały i inne cuda.
Kilka razy piekłam mazurki, oczywiście nie tak fantastyczne, ale nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. Wolimy inne ciasta. W tym roku odkopałam jednak stary przepis. Jest bezwstydnie banalny, więc idealnie wpisuje się w filozofię „Dziękuję, nie gotuję”. Jest też nieziemsko słodki i nie nazwałabym go zdrowym, ale co tam. Wielkanoc jest tylko raz w roku!
  • 300 g mąki (orkiszowa biała i razowa)
  • 150 g zimnego masła
  • 1 łyżeczka kamienia winnego (naturalny proszek do pieczenia)
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka śmietanki
  • 500 g krówek
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka masła

Przygotowanie

Zimne masło z lodówki posiekać nożem, dodać mąkę, kamień winny, cukier, żółtko i śmietankę. Szybko zagnieść ciasto (najlepiej i najszybciej mikserem), owinąć je folią spożywczą i schłodzić w lodówce ok. 1 godziny. Po tym czasie wyjąć, chwilę odczekać i wylepić formę (używam takiej do tart), formując rant. Pic ok. 30 minut w 160 st. Przestudzić. Zrobić masę, wrzucając krówki do garnka i zalewając je śmietanką. Gotować, ciągle mieszając, aż cukierki się roztopią. Najlepiej miesza się trzepaczką balonową. Gdy masa będzie już jednolita, dodać masło i ponownie wymieszać. Chwilę ją przestudzić i wylać na upieczony spód. Udekorować według uznania (i umiejętności).
 

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Wymyślanie nowych dań mięsnych przychodzi mi z trudem, bo nie mam do nich serca. Nie lubię mięsa, prawie w ogóle go nie jem, ale pozostałych czworo domowników bardzo lubi, więc gotuję. Najczęściej są to już stare, sprawdzone przepisy, ale ostatnio udało mi się stworzyć coś nowego. I był to, jak to się zdarza najczęściej, przypadek. Kupiłam udziec z indyka i nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Po pierwsze, zdjęłam skórę, którą zawsze ściągam z drobiu. Po drugie, natarłam go solą i pieprzem. Rozgrzałam garnek, wrzuciłam masło klarowane i obsmażyłam mięso z obu stron. Zalałam resztą rosołu, jaka mi została i całość przykryłam pokrywką. Po pewnym czasie rosołu już nie było, a mięso wyglądało mało apetycznie. Szukałam czegoś do dolania i znalazłam!!! Opakowanie soku jabłkowego po jakiejś imprezie. Dolałam połowę soku, przykryłam i dalej dusiłam. Po około 40 minutach wlałam resztę soku i dusiłam kolejnych kilkadziesiąt minut. Gdy mięso było gotowe, podałam je rodzinie nie mając pojęcia, czego się spodziewać. A tutaj same ochy i achy… Chwalili ciągle, co nie zdarza się często. Od tej pory robię udziec często, pracy przy nim niewiele, a familia zadowolona.
  • udziec z indyka (najczęściej robię od razu dwa)
  • olej/ masło klarowane
  • sól, pieprz
  • 1 l soku jabłkowego
  • (cebula)

Przygotowanie

Mięso umyć, osuszyć i zdjąć skórę. Robię to za pomocą długiego, wąskiego noża. Rozgrzać spory garnek, wlać olej/ wrzucić masło. Gdy jest gorący, obsmażyć mięso, które wcześniej natrzeć solą i pieprzem. Można (nie trzeba) posmarować je trochę miodem, dzięki czemu mięso ładnie się zrumieni przy obsmażaniu. Zalać połową soku, nakryć garnek pokrywką i dusić na niewielkim ogniu, przewracając od czasu do czasu mięso na drugą stronę. Można, zanim doleje się sok, dorzucić pokrojoną w pióro cebulę, ale moi wolą wersję bez. Dusić w sumie ok. 1,5 h, aż mięso będzie bardzo miękkie. W międzyczasie dolewać sok. Podawać z warzywami, sałatką…
 

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Zdziwiłam się, że przepisu na to danie nie ma jeszcze na blogu. Od lat Maja i Łukasz uwielbiają ten makaron z sosem szpinakowym, chociaż samego szpinaku nie lubią. Danie to daje nam kilka możliwości podania. Antek je najchętniej suchy makaron, ewentualnie polany oliwą i posypany odrobiną parmezanu (laktoza). Ja jem w wersji bez szynki, a Tomek nie je w ogóle, bo nie lubi szpinaku. Tak to u nas wygląda.
  • 500 g makaronu
  • opakowanie szpinaku (20 – 25 dkg) lub świeży na wagę w sezonie
  • 2-3 ząbki czosnku
  • olej/ masło klarowane
  • 2 pudełka śmietanki 30% (200 – 250 ml)
  • 10 – 15 dkg dobrej szynki
  • gałka muszkatołowa
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Wstawić wodę na makaron i zabrać się za sos. Szpinak umyć, odsączyć. Czosnek obrać i posiekać lub przecisnąć przez praskę. Szynkę pokroić. Rozgrzać garnek lub większą patelnię, wlać tłuszcz. Gdy będzie ciepły, dorzucać stopniowo szpinak. Mieszać go, dokładając kolejne porcje. Dorzucić czosnek i dusić wszystko razem przez chwilę. Wlać śmietankę, dorzucić przyprawy. Gotować wszystko na niewielkim ogniu, mieszać od czasu do czasu. Sos musi zgęstnieć. Dorzucić pokrojoną szynkę i gotować jeszcze chwilę. Podawać z ugotowanym makaronem. Wersja bez szynki jest także świetna, można jeszcze posypać parmezanem.
 

Pomysł na Wielkanoc. Zielone placuszki z jajek.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Pomysł na Wielkanoc. Zielone placuszki z jajek.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Te placuszki robiłam kilka razy zimą na bazie podduszonego pora. Bardzo nam smakują, szybko się je robi i oczywiści są bardzo proste w przygotowaniu. Dzisiaj przedstawiam ich wersję wiosenną, z dużą ilością świeżej zieleniny, dzięki czemu świetnie pasują na wielkanocny stół.
  • 3 duże pory, biała część
  • 6 jajek
  • masło klarowane/ olej
  • duża garść orzechów włoskich, posiekanych
  • dużo zielonego: szczypiorek, rzeżucha, najróżniejsze, kiełki, pietruszka
  • mielona papryka wędzona
  • słodka/ ostra papryka mielona
  • 2-3 łyżki mąki razowej (orkiszowej)
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Pory dokładnie oczyścić, pokroić w talarki. Rozgrzać patelnię (ma być ciepła, nie gorąca), dorzucić masło/ dolać olej, chwilę jeszcze podgrzać. Dorzucić pokrojony por i szklić go na patelni ok. 15 minut, często mieszając i pilnując, żeby się nie przypalił (a lubi). Przerzucić do większej miski, wbić jaja, dorzucić zieleninę, orzechy i przyprawy. Ważne, żeby dorzucić i ostrą i wędzoną paprykę. Moja wędzona jest bardzo ostra, więc dorzucam jeszcze słodką paprykę, ale jeśli macie wędzoną łagodną, to koniecznie dorzućcie ostrą lub chilli. Podduszony por, jajka i orzechy są słodkie w smaku, więc wędzona i ostra papryka świetnie je równoważą. Dorzucić mąkę, w takiej ilości, żeby placuszki się nie rozwalały. Ponownie rozgrzać patelnię, wysmarować nieco tłuszczem i smażyć niewielkie placuszki z obu stron. Wystarczy im chwila, aż się zetną i delikatnie zrumienią. Podawać posypane dodatkową zieleniną.