Archiwum z miesiąca:

Grudzień 2017

Jabłka w miodzie czyli deser „last minute”

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Jabłka w miodzie czyli deser „last minute”

Czas przygotowania: ok. 10 min.

W wersji oryginalnej, ten deser czerpał słodycz z karmelu zrobionego z cukru. Przerobiłam go na wersję zdrowszą i taką bardziej świąteczną, bo Święta kojarzą mi się z jabłkami, miodem, cynamonem i orzechami. Tych skojarzeń jest oczywiście więcej, ale w tym deserze nawiązują akurat do powyższych. Prosty, szybki w wykonaniu, pełen słodyczy i taki… polski.
  • 1-10 jabłek
  • 1 – 10 łyżek miodu
  • od kilku łyżek do kilku pudełek śmietanki 30%
  • cynamon
  • orzechy włoskie do podania

Przygotowanie

Do tego deseru najbardziej lubię ciemne miody czyli spadziowy i gryczany, ale każdy inny oczywiście będzie dobry. Proporcje zależne są od liczby osób oraz upodobań co do słodkości potraw. Na ciepłą (nie gorącą) patelnię wlewamy miód. Gdy się rozgrzeje, wrzucamy jabłka, obrane i pokrojone w ósemki. Pozwalamy im zmięknąć, delikatnie przewracając od czasu do czasu, żeby całe kawałki nasyciły się miodem. Posypujemy cynamonem, wlewamy śmietankę. Chwilę wszystko gotujemy, delikatnie mieszamy i czekamy, aż sos zgęstnieje, a jabłka będą ciągle w całości (nie dopuszczamy do tego, żeby się rozwaliły). Przekładamy na talerz/ talerzyki i posypujemy posiekanymi orzechami. Jemy na ciepło. Gałka lodów waniliowych dopełnia całości, ale nie jest konieczna. Można, zamiast cynamonu, dodać chili, imbir czy brandy.
 

Ciasto piernikowo-czekoladowe (bez pieczenia)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Ciasto piernikowo-czekoladowe (bez pieczenia)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Jeśli w cieście jest masło, bita śmietana i czekolada to musi ono być pyszne. I choć nie jest ani małokaloryczne, ani dietetyczne, ani lekkie… to czasami można coś takiego zjeść. Mnie mały kawałek zupełnie wystarczył, bo zasładza szybko, ale z dodatkiem gorzkiej, mocnej herbaty był idealny.
  • 250 g pierniczków (użyłam domowych)
  • ok. 200 g masła
  • 50 g daktyli bez pestek
  • sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 300 ml śmietanki 30% (kremówki)
  • 30 g orzechów włoskich + trochę do dekoracji
  • kilka kostek białej czekolady

Przygotowanie

Daktyle zalać wrzątkiem tak, by były przykryte, odstawić. Pierniczki pokruszyć i przesmażyć na maśle. Uważać, żeby się nie przypaliły, w razie potrzeby dorzucić nieco więcej masła (!). Przełożyć do formy, uklepać i gdy nieco przestygnie, wstawić do lodówki (lub od razu na balkon). Połamaną czekoladę umieścić w żaroodpornej misce i z 4 łyżkami śmietanki umieścić ją nad garnkiem z wrzącą wodą w ten sposób, aby miska nie dotykała powierzchni wody (kąpiel wodna). Rozpuścić ją, mieszając od czasu do czasu. Zdjąć miskę z garnka i nieco przestudzić masę. W tym czasie odlać wodę z daktyli, wlać sok z pomarańczy i zmiksować na jednolitą masę, dodać posiekane orzechy. Resztę kremówki ubić na pianę. Wymieszać rozpuszczoną czekoladę z masą daktylową, a następnie delikatnie wymieszać z ubitą śmietanką. Masę rozprowadzić na spodzie z pierników. Wstawić do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem udekorować pokruszonymi orzechami i posiekaną białą czekoladą.
 

Sałatka ze smażonej brukselki i granatu

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Sałatka ze smażonej brukselki i granatu

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Brukselka przez lata była zarezerwowana wyłącznie dla mnie, bo reszta rodziny nawet jej nie tknęła. Wszystko zmieniło się w momencie, w którym zaczęłam ją smażyć zamiast gotować. Maja wprawdzie nadal nie jest przekonana, ale Tomek i Łukasz jedzą.
  • ok. 50 dkg brukselki
  • owoc granatu
  • spora garść białego sezamu
  • masło klarowane
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Z brukselki zdjąć wierzchnie, brzydkie listki i odciąć ogonek. Przekroić je na pół wzdłuż. Z granatu wyciągnąć pestki. Na dużej patelni rozpuścić masło klarowane. Poukładać brukselki stroną przecięcia. Smażyć na niewielkim ogniu przez kilka minut, bez mieszania, aż się zrumienią. Gdy będą rumiane, dosypać sezam i dalej smażyć do momentu, w którym sezam będzie podsmażony. Zdjąć z patelni, posolić i popieprzyć, wymieszać z granatem. Podawać gorące.
 

Tarta z kremem cytrynowym, granatem i pistacjami

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: 30 min.

Tarta z kremem cytrynowym, granatem i pistacjami

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: 30 min.

Maja powiedziała właśnie: nienawidzę tart cytrynowych, ale nie chcę, żeby było ci przykro, dlatego zjem kawałek i powiem, że jest pyszna. Siedzimy w kuchni, ona maluje paznokcie, a ja dzielę się przepisem na pyszną (mimo wszystko) tartę z cytrynowym kremem. Za dwie godziny zaczynamy kolację wigilijną w gronie przyjaciół. Jest to nasza tradycja już od wielu lat ( nie pamiętamy ilu). Dzielimy się przygotowaniem wigilijnych potraw, które później zjadamy. Są oczywiście i prezenty, i wspólne wykonanie wybranej wcześniej piosenki świątecznej lub kolędy. Było już „Last Christmas”, „All I want for Christmas is you”, “Holly, jolly Christmas”, ale także “Jest taki dzień”, “Gore gwiazda Jezusowi” i inne. W tym roku podobno “Rudolph The Red Nosed Reindeer”. Czy już kiedyś wspominałam, że nie znoszę śpiewać?
    Na kruche ciasto (na dużą formę)

  • 180 gram masła pokrojonego na kawałki
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 6 łyżek wody
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru
  • 300 g mąki
  • Krem

  • 5 żółtek
  • 3 jajka
  • 125 g masła
  • 125 g cukru trzcinowego
  • sok i skórka otarta z 2 cytryn
  • garść pistacji niesolonych, posiekanych
  • garść owoców granatu

Przygotowanie

Rozgrzać piekarnik do temperatury 210 stopni. W średniej wielkości misce żaroodpornej połączyć masło, olej, wodę, cukier i sól. Wstawić miskę do piekarnika na około 15 minut, aż masło będzie bulgotało i zacznie robić się brązowe na brzegach. Wyciągnąć miskę ostrożnie z pieca (masło może pryskać) i wymieszać szybko z mąką za pomocą łyżki, aż do uzyskania stałej konsystencji. Z wyglądu musi ono być takie lekko świecące tłuszczem. Przenieść ciasto na blachę i rozprowadzić za pomocą łopatki lub łyżki. Docisnąć ciasto palcami bo boków blachy. Ciasto wstawić do piekarnika na około 15 minut. Wystudzić zanim nałoży się krem.
Wszystkie składniki kremu wymieszać w metalowej/ szklanej żaroodpornej misce, którą ustawia się na garnku z gotującą wodą, tak żeby dno miski nie dotykało jej powierzchni. Mieszać trzepaczką balonową aż masa zgęstnieje, ok. 15 minut. Na początku krem nie wygląda dobrze, jakby był zważony, ale powoli robi się jednolity i gęstnieje. Zdjąć z ognia i wylać na ciasto. Gdy masa przestygnie, włożyć tartę do lodówki na kilka godzin (lub na taras/ balkon). Przed podaniem posypać pistacjami i granatem.
 

Sos z żurawiny do wszystkiego

Czas przygotowania: 20 min. lub 5 min.

Sos z żurawiny do wszystkiego

Czas przygotowania: 20 min. lub 5 min.

Mój kuzyn Wojtek jest mistrzem kuchni, gotuje fantastycznie. Każda impreza u niego to uczta, na której stół ugina się pod przepysznym jedzeniem. Są i dania mięsne, i świetne wegetariańskie, wszystkie idealnie doprawione, dosyć solidnie. Do tego w jednej z szafek Wojtek przechowuje zrobione przez siebie najróżniejsze nalewki, a ponieważ nalewki to jeden z nielicznych rodzajów alkoholu, który mogę pić, piję. Po ostatniej uczcie przekonałam się, że nawet ich spora ilość mi nie szkodzi, a zdarzało się, że kieliszek wina robił w moim organizmie spustoszenie. Z ostatniej imprezy „wyniosłam” jeszcze przepis na pyszny sos, który Wojtek robi i który pasuje właściwie do wszystkiego. Ponieważ głównym składnikiem jest żurawina (obok majonezu), na Święta jak znalazł.
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki ugotowanej świeżej żurawiny/ 2 łyżki żurawiny ze słoika
  • 1 łyżka curry w proszku
  • (1 łyżka czarnej porzeczki)
  • sól, pieprz

Przygotowanie

W wersji bardziej wymagającej, ale lepszej, opakowanie (ok. 200 g) świeżej żurawiny zalać odrobiną wody i gotować aż powstanie sos. Można, nie trzeba, nieco dosłodzić. Z tego część użyć do sosu, resztę zapakować do słoika i przechowywać w lodówce do mięs, serów czy następnego sosu. Dodać majonez, curry, sól i pieprz do smaku. Ja dokładam jeszcze łyżkę domowej czarnej porzeczki. Z tej proporcji powstaje sos dla naszej rodziny do obiadu, oczywiście na dużą świąteczną imprezę trzeba zrobić więcej. W wersji szybkiej można użyć żurawiny domowej wcześniej zaprawionej lub kupnej. Wczoraj sprawdziłam skład 4 różnych żurawin w słoikach na sklepowej półce i wszystkie odstawiłam. Tragedia! Żurawiny niewiele, za to najróżniejszych dziwnych dodatków masa. Polecam świeżą, póki jest dostępna.