Archiwum z miesiąca:

Styczeń 2018

Marchewkowy krem z curry

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas gotowania: ok. 30 min.

Marchewkowy krem z curry

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas gotowania: ok. 30 min.

Co jakiś czas jeżdżę w piątek na targowisko w Mosinie i kupuję od ulubionego gospodarza warzywa. Ostatnio, między innymi, kupiłam dużo marchwi, dzień wcześniej wyciągniętej z kopca. Była pokryta czarną ziemią, ale po oczyszczeniu okazała się najsłodszą marchwią jaką ostatnio jadłam. Robiłam z niej klasyczną surówkę z jabłkiem, zapiekałam z korzeniową pietruszką, ale ciągle było jej bardzo dużo. Pomyślałam o zupie, ale wiedziałam, że muszę ją bardzo podkręcić, żeby nie smakowała jak zupka dla niemowlaka. Podkręciłam ją tak, że Maja nie dała rady jej zjeść, ale reszta podołała (pisząc o reszcie, oczywiście pomijam Antka).
Uwaga: do przygotowania zupy użyłam świeżą kurkumę, którą po raz pierwszy udało mi się kupić (była w Lidlu). Jeśli jednak nie dostaniecie świeżej, użyjcie po prostu tej w proszku. Jeśli nie lubicie zbyt ostrych potraw, użyjcie mniej pasty i uważajcie z kurkumą.
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 1-2 łyżki żółtej pasty curry
  • kawał świeżego imbiru (wielkości kciuka)
  • kawałek świeżej kurkumy, mniejszej niż imbir (lub w proszku)
  • ok. 1 kg marchwi
  • ok. 1.5 l bulionu warzywnego/ wody
  • olej/ masło klarowane
  • sól, pieprz
  • puszka mleka kokosowego 400 ml
  • (sok z cytryny)
  • sezam do podania

Przygotowanie

Cebulę i czosnek obrać, posiekać. Imbir i kurkumę obrać i zetrzeć na tarce. UWAGA!!! Świeża kurkuma bardzo brudzi, więc najlepiej użyć rękawiczki (4 dni chodziłam z żółtymi palcami, bo za pierwszym razem nie użyłam). Marchew wyszorować, (obrać, chociaż ja rzadko obieram, chyba, że jest bardzo brudna), pokroić na mniejsze kawałki. Rozgrzać garnek, wlać olej/ wrzucić masło klarowane i na niewielkim ogniu podsmażyć cebulę, czosnek, imbir, kurkumę i pastę curry. Mieszać, żeby się nie przypaliło. Dodać marchew i smażyć dalej przez kilka kolejnych minut, mieszając. Wlać bulion/ wodę, dodać sól i pieprz i gotować ok. 20 minut, aż marchew będzie miękka. Wszystko zmiksować, dodać mleko kokosowe i dokładnie wymieszać. Doprowadzić jeszcze do wrzenia i sprawdzić doprawienie. Może dodać trochę soku z cytryny, żeby nie było zbyt słodkie. Podawać z podprażonym sezamem. Idealna jest też świeża kolendra.
 

Cebule nadziewane farszem (dwie wersje)

Czas przygotowania: ok. 45 min., czas zapiekania: ok. 30 min.

Cebule nadziewane farszem (dwie wersje)

Czas przygotowania: ok. 45 min., czas zapiekania: ok. 30 min.

Pierwsze dwa lata przedszkola Antka były koszmarne. Kilka dni w przedszkolu, a potem 2-3 tygodnie w domu i znowu kilka dni w przedszkolu, a potem dom. W tym roku się zdecydowanie poprawiło. Cały wrzesień, październik i listopad dzielnie chodził do przedszkola, dopiero w grudniu dopadł go paskudny kaszel. W styczniu wrócił, ale tylko na 4 dni. Poprzedni tydzień był fatalny – 5 dni gorączki bez żadnych innych objawów. Łatwo nie było, ale w końcu w weekend gorączka odpuściła, a pojawił się katar i kaszel. Poszliśmy odreagować chorobowe smuteczki do kuchni. Zrobiłam nadziewane cebule z dwoma rodzajami farszu i rosół, upiekliśmy dwa chleby i od razu zrobiło się lepiej. Cebule wyszły pyszne, chleby zniknęły, dojadamy resztki rosołu. A dzisiaj od rana pada śnieg, jest go całkiem sporo. Antek po chorobie dochodzi jeszcze w domu do sił, idziemy więc zaraz lepić bałwana. Kilka dni temu skończył 6 lat i będzie to dopiero jego pierwszy bałwan, bo do tej pory albo śniegu nie było, albo się nie kleił, albo Antek był chory.
  • 4-5 cebuli cukrowych (dużych, białych)
  • 2 opakowania szynki parmeńskiej lub szwardzwaldzkiej
  • słoiczek suszonych pomidorów
  • garść suszonych grzybów
  • (2-3 śliwki wędzone)
  • pęczek natki
  • 2 duże garści orzechów włoskich
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Grzyby zalać wodą i gotować ok. 20 minut. Cebule obrać z wierzchniej łupiny i poprzecinać na pół wzdłuż. Wyciągnąć delikatnie najmniejsze wewnętrzne warstwy, zostawiając 3-4 zewnętrzne. Rozdzielić je by uzyskać pojedyncze łódeczki. Jeśli warstwy są bardzo cienkie, zostawiać po dwie. Uzyskane łódki wrzucić na ok. 3 minuty do wrzątku lub w wersji lux, do bulionu. Odcedzić je i odłożyć. Zabrać się za przygotowanie obu farszy. Posiekać resztę cebuli (wszystkie wewnętrzne warstwy, które zostały). Na jednej patelni podsmażyć pokrojoną szynkę. Jeśli ma tłuszcz, to bez dodatkowego oleju, jeśli jest bardzo chuda, wlać nieco oleju. Dodać połowę posiekanej cebuli i razem wszystko smażyć. Po 4-5 minutach dodać połowę posiekanych pomidorów i orzechów, wrzucić ¼ natki, dosolić i popieprzyć. Na drugi farsz podsmażyć na oleju resztę cebuli, po chwili dodać pokrojone drobno grzyby i smażyć kilka minut. Dodać resztę pomidorów i orzechów. Ja dodałam 3 pokrojone śliwki wędzone, ale można je pominąć, jeśli się nie lubi. Dodać ¼ natki, sól i pieprz, wymieszać. Przestudzić oba farsze i nakładać je do połówek cebuli. Układać w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem lub oliwą. Zapiekać ok. 25-30 minut w 180 st. Podawać posypane resztą natki.
 

Bajgle (orkiszowe razowe)

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas wyrastania plus czas pieczenia

Bajgle (orkiszowe razowe)

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas wyrastania plus czas pieczenia

Mam jedną ogromną zakupową słabość – książki kulinarne. Uwielbiam je czytać, oglądać zdjęcia, które często ocierają się o sztukę i oczywiście próbować nowe przepisy. Chociaż nie pisałam listu do Gwiazdora, on w jakiś sposób wiedział o tej mojej małej obsesji i przyniósł mi kilka wymarzonych książek. Jedną z nich jest „Chleb, domowa piekarnia” Piotra Kucharskiego, z solidną dawką informacji na temat domowego wypieku pieczywa i opisu wszystkiego, co jest do tego potrzebne. Maja stwierdziła, że to fajny prezent dla mnie, ale też dla całej rodziny, bo będę piekła dobre chleby. Przymierzam się do zrobienia zakwasu, żeby ruszyć, ale ciągle nie mogę zacząć. Za to zrobiłam z Antkiem bajgle, który we wtorek, po powrocie z przedszkola stwierdził: mamo, czy możemy coś upiec? I wybraliśmy bajgle. Zrobiliśmy je z podwójnej porcji ciasta, wyszło 16 bajgli, które w ciągu doby zostały zjedzone.
  • 10 g drożdży
  • 100 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki cukru
  • 100 g mąki orkiszowej białej
  • 150 ml ciepłej wody
  • 150 g mąki orkiszowej białej
  • 150 g mąki orkiszowej razowej
  • 1,5 łyżeczki soli
  • (mak, sezam do posypania)

Przygotowanie

W misce wymieszać składniki na zaczyn (drożdże, woda, pierwsza porcja białej mąki, cukier), przykryć folią i odczekać 20-40 minut, aż zaczyn urośnie. Wymieszać go z resztą składników i ugnieść, najlepiej za pomocą miksera. Wyciągnąć z misy, jeśli będzie się lepić, podsypać mąką i jeszcze wyrabiać (ja już wtedy ręcznie), aż będzie elastyczne i nie będzie się kleić. Przełożyć do wysmarowanej oliwą/ olejem miski, zakleić folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce aż podwoi objętość ( może nawet potroić). Czas oczekiwania to ok. 2-3 godziny, chociaż w upalne dni ciasto drożdżowe wyrasta znacznie szybciej. Wyrośnięte ciasto przełożyć na podsypaną mąką stolnicę, lekko zagnieść i podzielić je na 9 równych kulek (autor zaleca zważenie, każda bułeczka po ok. 110 g, ale ja robię to oczywiście na oko i wychodzi mi 8, nie tak bardzo równych). Z każdej kulki uformować bułeczkę, następnie ją rozpłaszczyć. W każdej zrobić dziurę, , najlepiej końcem drewnianej łyżki i powiększyć ją, obracając bułkę wokół łyżki. Odłożyć i ponownie nakryć (folia może się zbyt lepić, więc czystym ręcznikiem). W tym czasie zagotować 2- 3 litry wody w dużym garnku, dodać 4 łyżki cukru i łyżeczkę sody oczyszczonej. Wrzucać po 2-3 bajgle i gotować je ok. 2 min., obracając kilka razy z góry na dół (bajgle rosną w czasie gotowania). Wyjąć łyżką cedzakową i osuszyć. Przełożyć na blachę do pieczenia i posypać ulubionymi dodatkami (u mnie był stanowczy sprzeciw). Piekarnik rozgrzać w opcji góra-dół (pieczenie tradycyjne) do 220 st. i piec przez 20 – 25 min.
Bajgle można piec oczywiście na mące pszennej, proporcje bez zmian. Jeśli chcecie upiec bajgle tylko na mące białej, to użyjcie o 30 ml wody mniej do ciasta właściwego.