Autor:

Wszystkie przepisy autorstwa Ola Kopczyńska

Ola Kopczyńska

O autorze

Przez lata pracowałam jako nauczyciel akademicki, ale jakiś czas temu zdecydowanie zmieniłam kurs. Zajęłam się gotowaniem. Prowadzę warsztaty kulinarne dla dzieci i dorosłych. Odwiedzam szkoły i przedszkola, organizuję kulinarne urodziny. W przepięknej i klimatycznej poznańskiej „Republice Słonecznej” prowadzę cykl warsztatów „Szkoła młodych żon”. Gotujemy i pieczemy proste, szybkie i pyszne potrawy. Tam poznałam osoby, które zainspirowały mnie do stworzenia bloga. Osoby, które nie zawsze potrafią gotować, często tego nie lubią, ale z różnych względów MUSZĄ. I nie chcą poświęcać tej czynności zbyt wiele czasu.

Czwartkowe ciasteczka owsiane – superszybkie

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas pieczenia: ok. 15 min.

Czwartkowe ciasteczka owsiane - superszybkie

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas pieczenia: ok. 15 min.

Dzisiaj bardzo zapragnęłam moich ukochanych owsianych ciasteczek. Przyznaję, że jestem ciasteczkowym fanem. Torty, babki, biszkopty – to nie moja bajka, nawet tiramisu mnie nie zachwyca. Natomiast ciasteczka, tarty, placki – UWIELBIAM!!! Przepis na te ciasteczka znalazłam już dawno w sieci, nie pamiętam źródła. Dzisiaj zrobiłam je w takiej wersji, żeby mógł je zjeść także Antek. Do tej pory piekłam mu jeden rodzaj ciastek, tzw. zdrowych, które smakowały tylko jemu. A dzisiaj, po raz pierwszym, mógł jeść to co my. I oszalał kompletnie. Po zjedzeniu pierwszego wyciągał cały czas rękę mówiąc: „mniam mniam daj, mniam mniam daj”. I dostał kolejne trzy. Resztę schowałam na jutro.
Przepis podaję w wersji oryginalnej. Dla Antka zastąpiłam cukier puder jego zdrowym (i bezkalorycznym) odpowiednikiem, zamiast proszku do pieczenia użyłam kamienia winnego a mąkę pszenną zastąpiłam orkiszową. Maja i Łuki, uczuleni na słowo „zdrowe”, nie wyczuli różnicy. Uffff…

  • 1 kostka miękkiego masła
  • ½ kubka cukru pudru
  • 3 kubki płatków owsianych
  • 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 kubek mąki
  • dowolne bakalie (u mnie dzisiaj żurawina)

Przygotowanie

Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania zwartej kuli. Schładzamy ją ok. 15 min. w lodówce (choć nie jest to konieczne). Robimy z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego, spłaszczamy, układamy na blaszce zachowując niewielki odstęp, bo ciastka nieco urosną. Pieczemy w 180 st. do zrumienienia (ok. 15 min.)

 

Domowa „Nutella”

Czas przygotowania: ok. 35-40 min.

Domowa „Nutella”

Czas przygotowania: ok. 35-40 min.

Przepis ten znalazłam na blogu ammniam.pl i stwierdziłam, że spróbuję zrobić „Nutellę” w zdrowszej wersji. Udało się! Jest pyszna!!! Prosta w wykonaniu, choć nieco czasochłonna, bo obieranie podprażonych orzechów zajmuje trochę czasu. Tutaj krótka uwaga o orzechach. Wcześniej kupowałam już obrane orzechy, bo nie chciało mi się ich łupać. W tym sezonie odkryłam, że nie ma to jednak jak orzech w łupince. Oczywiście trzeba mu poświęcić więcej czasu, ale smak i aromat takiego świeżo obranego orzecha jest o niebo lepszy. Komu więc się chce – niech łupie i obiera, a kto nie ma na to czasu i ochoty – niech kupi te, nad którymi wcześniej się ktoś trudził.

  • 2 szklanki orzechów laskowych
  • woda
  • 1 szklanka daktyli
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
  • 1/4 łyżeczka soli

Przygotowanie

Daktyle namoczyć w wodzie (poziom wody powinien być prawie równy z poziomem daktyli) i odstawić na kilka godzin, aby zmiękły. Orzechy przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia tworząc jedną warstwę. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 °C i piec około 15 – 20 minut do momentu, aż skórki orzechów popękają a orzechy lekko się podprażyły. Następnie wyjąć orzechy z piekarnika, wystudzić i obrać ze skórek za pomocą ściereczki (orzechy położyć na jednej części ściereczki, przykryć je drugą częścią, położyć na niej dłonie i trzeć do momentu, aż większość łupinek odpadnie). Tak przygotowane orzechy włożyć do malaksera lub blendera kielichowego i zrobić z nich masło orzechowe. Następnie dodać do niego namoczone daktyle, wraz z wodą w której się moczyły, kakao, wanilię i sól. Wszystko dokładnie wymieszać, do uzyskania gładkiej konsystencji. W razie potrzeby dodać jeszcze nieco wody, aby uzyskać idealną konsystencję. Gotowy krem przełożyć do czystego, wyparzonego słoiczka. Przechowywać w lodówce do tygodnia.

 

Kolorowa sałatka

Przygotowanie: ok. 15 min., podgotowanie składników: ok. 1 h.

Kolorowa sałatka

Przygotowanie: ok. 15 min., podgotowanie składników: ok. 1 h.

Już po kilku dniach, chleb i woda trochę się nam przejadły. Potrzebowałam koloru i taką oto sałatkę wymyśliłam. Brokuły i buraki zrobiłam w takiej ilości, że wykorzystam je jeszcze jutro. I, przynajmniej częściowo, obiad z głowy!

  • 3-4 buraki
  • 1 brokuł
  • ½ grejpfruta
  • garść orzechów
  • garść sezamu
  • 1 łyżeczka musztardy (u mnie najczęściej francuska)
  • 1 łyżeczka miodu/ syropu klonowego
  • 1-2 łyżeczki soku z cytryny
  • 3 łyżeczki oliwy
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Warzywa umyć. Buraki zawinąć w folię aluminiową i piec piekarniku w 200 st. ok. 1 h (nieduże buraki). W garnku zagotować wodę. W tym czasie brokuły podzielić na mniejsze różyczki, łodyżki pokroić na kawałki, duże łodygi obrać ze skóry, także pokroić. Wrzucić na gotującą się, osoloną wodę i gotować ok. 8 min. Po odcedzeniu natychmiast przelać zimną wodą i wrzucić potem do miski z jak najzimniejszą wodą (dorzucam kostki lodu), żeby zachować jędrność i kolor. Grejpfruta obrać, zdjąć skórkę i porwać na mniejsze cząstki. Do słoiczka wrzucić musztardę, miód i sok z cytryny, szczyptę soli, wymieszać. Powoli dolewać oliwę i mieszać potrząsając zakręconym słoikiem (można to wszystko zrobić w miseczce, ale w słoiku łatwiej się miesza). Sprawdzić smak, doprawić jeśli czegoś brakuje. Na gorącej, suchej patelni podprażyć sezam potrząsając patelnią, żeby się nie przypalił (a przypala się łatwo). Można też podprażanie pominąć. Przestudzone buraki pokroić, dorzucić brokuła, grejpfruta, delikatnie wymieszać. Posypać orzechami, polać sosem i na wierzch nasypać sezam i świeżo zmielony pieprz.

 

Gruszkowa galaretka

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas tężenia: ok. 2 h

Gruszkowa galaretka

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas tężenia: ok. 2 h

Robiłam już kisiel gruszkowy, dzisiaj zrobiłam galaretkę. Konferencje, które uwielbiam, kończą się. Kupuję je więc kilogramami i zjadamy je w różnych daniach. Najbardziej jednak lubię je na surowo, bez żadnych dodatków (i bez skórki!!!).

  • litr wody
  • 6 obranych gruszek, pozbawionych gniazd nasiennych i pokrojonych
  • sok z ok. połowy cytryny
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • szczypta kurkumy
  • (jeśli trzeba, to coś do dosłodzenia, ja nie musiałam słodzić)
  • 10 g agar-agar ( u mnie była to połowa opakowania)(to naturalny roślinny zagęstnik)

Przygotowanie

Zagotować wodę. Gdy zawrze, wrzucić gruszki i pogotować ok. 10 minut na niewielkim ogniu. Dodać przyprawy, sok z cytryny. Ugotowane gruszki są trochę mdłe, więc trzeba dobrze doprawić. Ja musiałam dodać więcej cytryny i wanilii dla wyostrzenia smaku. Całość trochę zmiksować pozostawiając kawałki owoców. Ponownie doprowadzić do wrzenia, wsypać agar-agar, zamieszać, chwilę pogotować. Galaretkę rozlać do miseczek i poczekać aż stężeje.

 

Kanapka

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Kanapka

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Mieszałam w garnku gruszkową galaretkę, gdy do domu wpadł Łukasz. Głodny! A tu żadnego obiadu!!! Szybko zrobiłam kilka pysznych kanapek i gotowe. Na jedną się nawet załapałam.

  • kilka skibek (to po poznańsku, prawdopodobnie w pozostałych częściach Polski są kromki) chleba
  • masło
  • 2-3 ugotowane jajka
  • kilka pokrojonych orzechów włoskich
  • sól, pieprz
  • musztarda (użyłam francuskiej i Dijon)
  • rukola

Przygotowanie

Z wymienionych składników złożyć kanapkę.

 

Domowy fast food czyli hamburgery idealne

Przygotowanie: ok. 20 min.

Dzisiaj mieliśmy prawdziwą wolną sobotę. I luz totalny. I ochotę na hamburgery. A jak hamburgery, to ja mam wolne, bo najlepsze robią Tomek, Maja i Łukasz. Kilka lat temu zrobili je po raz pierwszy z przepisu Jamiego Olivera i są jednym z naszych ulubionych dań. I są naprawdę „fast”, bo robi się je szybko. I są Tomka popisowym daniem, które świetnie się sprawdziło na np. tak zwanym „męskim”. I nie tylko!!!

Na ok. 12 hamburgerów (niedużych i nie za grubych)
12 krakersów
kilka gałązek natki pietruszki
2 czubate łyżeczki musztardy dijon
500 g dobrego mięsa wołowego (kupuję zawsze świeże u rzeźnika, nigdy paczkowanego)
1 spore jajko
sól, świeżo zmielony pieprz
oliwa
pomidory
cebula
korniszony
sałata (u nas dzisiaj była rzymska – jest grubsza i fajnie chrupiąca)
bułki (używamy zawsze świeżych zwykłych bułek, a nie paczkowanych „do hamburgerów”)
(plastry żółtego sera jeśli ktoś ma ochotę na cheeseburgera)
olej do smażenia

Krakersy pokruszyć (najłatwiej w czystym ręczniku kuchennym). Pietruszkę (z łodyżkami) umyć i posiekać. W misce wymieszać mięso, jajko, musztardę, krakersy i pietruszkę. Dodać sól i pieprz, skropić oliwą. Podzielić na części, zroićb kotlety. Można przygotować je wcześniej i trzymać w lodówce lub smażyć natychmiast. Bułki podpiec w piekarniku. Pozostałe warzywa umyć i pokroić. Smażyć kotlety na grillowej (jeśli jest, jeśli nie ma to na zwykłej) patelni po 2-3 minuty z każdej strony, aż się zrumienią. Z wszystkich lub wybranych elementów złożyć sobie hamburgera i jeść ze smakiem.

Tłustoczwartkowa zupa krem z porem i jabłkiem

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas gotowania: ok. 35 min.

Tłustoczwartkowa zupa krem z porem i jabłkiem

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas gotowania: ok. 35 min.

Dzisiejszy dzień jest kulinarnie zaanektowany przez pączki. O pączkach słyszę już od dni kilku, dosłownie wszędzie. U nas oczywiście też będą. Kupne, ale ze sprawdzonego miejsca. Nie wszystkim jednak będą one dane. Bezcukrowy i bezdrożdżowy Antek dostanie zdrowe ciasteczka, które zaraz upiekę. Ja wielką fanką pączków nie jestem (poza pączkami mojej Teściowej, które są po prostu najlepsze!!!), więc w geście solidarności z Antkiem także jeść nie zamierzam (choć mogę ulec ogólnej presji tudzież łakomstwu). Zamiast pączków pyszna zupa na rozgrzewkę, bo po wielu słonecznych i ciepłych dniach tak jakoś dzisiaj chłodniej i ciemniej.

  • 2 pory
  • 2 ziemniaki
  • 1 jabłko
  • olej do smażenia
  • ok. 1 – 1,2 l domowego bulionu lub wody
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Przygotowanie

Pory, ziemniaki i jabłko umyć. Z pora zdjąć wierzchni liść, pokroić w talarki białą część. Ziemniaki i jabłko pokroić w kostkę. Do rozgrzanego garnka wlać sporo oleju, podgrzać. Wrzucić por i jabłko i szklić na niewielkim ogniu przez 5-7 minut mieszając od czasu do czasu, żeby por się nie przypalił. Dorzucić ziemniaki, zalać wodą lub bulionem, posolić. Gotować na niewielkim ogniu pod przykrywką ok. 30 – 35 minut aż warzywa zmiękną. Zmiksować, doprawić gałką muszkatołową (najlepiej zetrzeć świeżą) i pieprzem. Fajnie smakuje podana z orzechami włoskimi.

 

Sałatka prawie wiosenna

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Sałatka prawie wiosenna

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Jestem fanką wykorzystywania warzyw i owoców sezonowych, ale… po miesiącach z marchewką, pietruszką, selerem, burakiem, ziemniakiem i brukselką mam ochotę na zielone. Świeże zielone!!! Kupiłam więc włoską rukolę, dorzuciłam do niej to i owo, polałam winegretem i zrobiłam pyszną, świeżą sałatkę na lunch. Lista składników w wersji maks, oczywiście można wybrać co się lubi i/ lub zastąpić kurczaka jajkami (kurzymi lub przepiórczymi). W końcu i na talerzu zawitała wiosna!!!

    Dla 4 osób (lub 2 na 2 dni)

  • opakowanie rukoli
  • 2 piersi z kurczaka
  • kilka suszonych pomidorów
  • po garści ulubionych ziaren, np. słonecznika, pestek dyni
  • po garści orzechów (laskowych, włoskich), migdałów (mogą być w płatkach)
  • garść sezamu
  • 2 łyżeczki musztardy francuskiej (z ziarnami gorczycy)
  • 2 łyżeczki miodu
  • sok z ½ cytryny
  • ok. 1/5 szklanki oliwy z oliwek lub dobrego oleju tłoczonego na zimno (np. z orzechów, słonecznikowy, rzepakowy)
  • świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie

Piersi kurczęce umyć, pokroić na kawałki (ja kroję na dłuższe, ale cienkie, żeby się szybciej zgrillowały), oprószyć solą i pieprzem. Zgrillować je na patelni z obu stron tak, aby się lekko przyrumieniły. Jeśli są duże, to pokroić w poprzek na mniejsze części. Rukolę umyć. Ziarna i orzechy podprażyć na gorącej, suchej patelni. Większość można razem, ale sezam osobno, bo jest drobny i szybko się przypala (a wtedy robi się gorzki). Oczywiście nie trzeba ziaren podprażać, ale takie są zdecydowanie lepsze – dużo bardziej aromatyczne. Pomidory pokroić w paseczki. Wszystko wrzucić na rukolę. Przygotować winegret: do słoiczka z pokrywką wrzucić musztardę i miód, wymieszać. Dodać sok z cytryny i wymieszać. Stopniowo dolewać olej lub oliwę i mieszać potrząsając zamkniętym słoikiem aż wszystkie składniki się połączą. Polać sałatkę, posypać pieprzem. Smacznego!

 

Makaron w wersji „light”

Czas przygotowania: czas gotowania makaronu

Makaron w wersji „light”

Czas przygotowania: czas gotowania makaronu

Od kilku dni mamy wiosnę: świeci słońce, jest ciepło, kwitną kwiaty w ogrodach. Dzisiaj było 12 stopni i pogoda jak w kwietniu. Cudnie!!! To wszystko powoduje, że zaczynam tęsknić za lżejszym jedzeniem. Uwielbiam pieczone, gotowane, duszone i smażone potrawy, które są zimą idealne, zaczyna jednak brakować mi „surowizny”. I nieco lżejszego jedzenia. Pamiętacie błyskawiczny makaron noworoczny? Zrobiłam go dzisiaj we wzbogaconej wersji „light”. Pyszny – bardzo aromatyczny! I robi się go w czasie gotowania makaronu, co dzisiaj było dla mnie w tym wszystkim najistotniejsze.

    Dla 4 osób

  • makaron 500 g (u nas coraz częściej razowy)
  • ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • 2-3 ząbki czosnku, posiekane
  • 2 garści orzechów włoskich (kupuję w skorupkach i obieram sama – są zdecydowanie bardziej aromatyczne niż już obrane)
  • posiekana natka pietruszki
  • (parmezan świeżo starty)
  • (starta skórka z cytryny)
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Makaron wrzucam do osolonego wrzątku i gotuję zgodnie z instrukcją (zawsze czas minimalny, żeby był al dente). W tym czasie wlewam oliwę na ZIMNĄ patelnię i po chwili dorzucam czosnek. Pozwalam oliwie tylko trochę się rozgrzać i czekam aż czosnek zacznie pachnieć, ale nie dłużej niż 30-40 sekund. Czosnek ma być tylko minimalnie podduszony. Mieszam ugotowany makaron z ciepłą oliwą, posypuję natką, orzechami i świeżo zmielonym pieprzem. To baza, chętni mogą posypać parmezanem (wiadomo, że trochę dodatkowych kalorii) i odrobiną startej skórki z cytryny.