Autor:

Wszystkie przepisy autorstwa Ola Kopczyńska

Ola Kopczyńska

O autorze

Przez lata pracowałam jako nauczyciel akademicki, ale jakiś czas temu zdecydowanie zmieniłam kurs. Zajęłam się gotowaniem. Prowadzę warsztaty kulinarne dla dzieci i dorosłych. Odwiedzam szkoły i przedszkola, organizuję kulinarne urodziny. W przepięknej i klimatycznej poznańskiej „Republice Słonecznej” prowadzę cykl warsztatów „Szkoła młodych żon”. Gotujemy i pieczemy proste, szybkie i pyszne potrawy. Tam poznałam osoby, które zainspirowały mnie do stworzenia bloga. Osoby, które nie zawsze potrafią gotować, często tego nie lubią, ale z różnych względów MUSZĄ. I nie chcą poświęcać tej czynności zbyt wiele czasu.

Cebule nadziewane farszem (dwie wersje)

Czas przygotowania: ok. 45 min., czas zapiekania: ok. 30 min.

Cebule nadziewane farszem (dwie wersje)

Czas przygotowania: ok. 45 min., czas zapiekania: ok. 30 min.

Pierwsze dwa lata przedszkola Antka były koszmarne. Kilka dni w przedszkolu, a potem 2-3 tygodnie w domu i znowu kilka dni w przedszkolu, a potem dom. W tym roku się zdecydowanie poprawiło. Cały wrzesień, październik i listopad dzielnie chodził do przedszkola, dopiero w grudniu dopadł go paskudny kaszel. W styczniu wrócił, ale tylko na 4 dni. Poprzedni tydzień był fatalny – 5 dni gorączki bez żadnych innych objawów. Łatwo nie było, ale w końcu w weekend gorączka odpuściła, a pojawił się katar i kaszel. Poszliśmy odreagować chorobowe smuteczki do kuchni. Zrobiłam nadziewane cebule z dwoma rodzajami farszu i rosół, upiekliśmy dwa chleby i od razu zrobiło się lepiej. Cebule wyszły pyszne, chleby zniknęły, dojadamy resztki rosołu. A dzisiaj od rana pada śnieg, jest go całkiem sporo. Antek po chorobie dochodzi jeszcze w domu do sił, idziemy więc zaraz lepić bałwana. Kilka dni temu skończył 6 lat i będzie to dopiero jego pierwszy bałwan, bo do tej pory albo śniegu nie było, albo się nie kleił, albo Antek był chory.
  • 4-5 cebuli cukrowych (dużych, białych)
  • 2 opakowania szynki parmeńskiej lub szwardzwaldzkiej
  • słoiczek suszonych pomidorów
  • garść suszonych grzybów
  • (2-3 śliwki wędzone)
  • pęczek natki
  • 2 duże garści orzechów włoskich
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Grzyby zalać wodą i gotować ok. 20 minut. Cebule obrać z wierzchniej łupiny i poprzecinać na pół wzdłuż. Wyciągnąć delikatnie najmniejsze wewnętrzne warstwy, zostawiając 3-4 zewnętrzne. Rozdzielić je by uzyskać pojedyncze łódeczki. Jeśli warstwy są bardzo cienkie, zostawiać po dwie. Uzyskane łódki wrzucić na ok. 3 minuty do wrzątku lub w wersji lux, do bulionu. Odcedzić je i odłożyć. Zabrać się za przygotowanie obu farszy. Posiekać resztę cebuli (wszystkie wewnętrzne warstwy, które zostały). Na jednej patelni podsmażyć pokrojoną szynkę. Jeśli ma tłuszcz, to bez dodatkowego oleju, jeśli jest bardzo chuda, wlać nieco oleju. Dodać połowę posiekanej cebuli i razem wszystko smażyć. Po 4-5 minutach dodać połowę posiekanych pomidorów i orzechów, wrzucić ¼ natki, dosolić i popieprzyć. Na drugi farsz podsmażyć na oleju resztę cebuli, po chwili dodać pokrojone drobno grzyby i smażyć kilka minut. Dodać resztę pomidorów i orzechów. Ja dodałam 3 pokrojone śliwki wędzone, ale można je pominąć, jeśli się nie lubi. Dodać ¼ natki, sól i pieprz, wymieszać. Przestudzić oba farsze i nakładać je do połówek cebuli. Układać w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem lub oliwą. Zapiekać ok. 25-30 minut w 180 st. Podawać posypane resztą natki.
 

Bajgle (orkiszowe razowe)

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas wyrastania plus czas pieczenia

Bajgle (orkiszowe razowe)

Czas przygotowania: ok. 20 min. plus czas wyrastania plus czas pieczenia

Mam jedną ogromną zakupową słabość – książki kulinarne. Uwielbiam je czytać, oglądać zdjęcia, które często ocierają się o sztukę i oczywiście próbować nowe przepisy. Chociaż nie pisałam listu do Gwiazdora, on w jakiś sposób wiedział o tej mojej małej obsesji i przyniósł mi kilka wymarzonych książek. Jedną z nich jest „Chleb, domowa piekarnia” Piotra Kucharskiego, z solidną dawką informacji na temat domowego wypieku pieczywa i opisu wszystkiego, co jest do tego potrzebne. Maja stwierdziła, że to fajny prezent dla mnie, ale też dla całej rodziny, bo będę piekła dobre chleby. Przymierzam się do zrobienia zakwasu, żeby ruszyć, ale ciągle nie mogę zacząć. Za to zrobiłam z Antkiem bajgle, który we wtorek, po powrocie z przedszkola stwierdził: mamo, czy możemy coś upiec? I wybraliśmy bajgle. Zrobiliśmy je z podwójnej porcji ciasta, wyszło 16 bajgli, które w ciągu doby zostały zjedzone.
  • 10 g drożdży
  • 100 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki cukru
  • 100 g mąki orkiszowej białej
  • 150 ml ciepłej wody
  • 150 g mąki orkiszowej białej
  • 150 g mąki orkiszowej razowej
  • 1,5 łyżeczki soli
  • (mak, sezam do posypania)

Przygotowanie

W misce wymieszać składniki na zaczyn (drożdże, woda, pierwsza porcja białej mąki, cukier), przykryć folią i odczekać 20-40 minut, aż zaczyn urośnie. Wymieszać go z resztą składników i ugnieść, najlepiej za pomocą miksera. Wyciągnąć z misy, jeśli będzie się lepić, podsypać mąką i jeszcze wyrabiać (ja już wtedy ręcznie), aż będzie elastyczne i nie będzie się kleić. Przełożyć do wysmarowanej oliwą/ olejem miski, zakleić folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce aż podwoi objętość ( może nawet potroić). Czas oczekiwania to ok. 2-3 godziny, chociaż w upalne dni ciasto drożdżowe wyrasta znacznie szybciej. Wyrośnięte ciasto przełożyć na podsypaną mąką stolnicę, lekko zagnieść i podzielić je na 9 równych kulek (autor zaleca zważenie, każda bułeczka po ok. 110 g, ale ja robię to oczywiście na oko i wychodzi mi 8, nie tak bardzo równych). Z każdej kulki uformować bułeczkę, następnie ją rozpłaszczyć. W każdej zrobić dziurę, , najlepiej końcem drewnianej łyżki i powiększyć ją, obracając bułkę wokół łyżki. Odłożyć i ponownie nakryć (folia może się zbyt lepić, więc czystym ręcznikiem). W tym czasie zagotować 2- 3 litry wody w dużym garnku, dodać 4 łyżki cukru i łyżeczkę sody oczyszczonej. Wrzucać po 2-3 bajgle i gotować je ok. 2 min., obracając kilka razy z góry na dół (bajgle rosną w czasie gotowania). Wyjąć łyżką cedzakową i osuszyć. Przełożyć na blachę do pieczenia i posypać ulubionymi dodatkami (u mnie był stanowczy sprzeciw). Piekarnik rozgrzać w opcji góra-dół (pieczenie tradycyjne) do 220 st. i piec przez 20 – 25 min.
Bajgle można piec oczywiście na mące pszennej, proporcje bez zmian. Jeśli chcecie upiec bajgle tylko na mące białej, to użyjcie o 30 ml wody mniej do ciasta właściwego.
 

Jabłka w miodzie czyli deser „last minute”

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Jabłka w miodzie czyli deser „last minute”

Czas przygotowania: ok. 10 min.

W wersji oryginalnej, ten deser czerpał słodycz z karmelu zrobionego z cukru. Przerobiłam go na wersję zdrowszą i taką bardziej świąteczną, bo Święta kojarzą mi się z jabłkami, miodem, cynamonem i orzechami. Tych skojarzeń jest oczywiście więcej, ale w tym deserze nawiązują akurat do powyższych. Prosty, szybki w wykonaniu, pełen słodyczy i taki… polski.
  • 1-10 jabłek
  • 1 – 10 łyżek miodu
  • od kilku łyżek do kilku pudełek śmietanki 30%
  • cynamon
  • orzechy włoskie do podania

Przygotowanie

Do tego deseru najbardziej lubię ciemne miody czyli spadziowy i gryczany, ale każdy inny oczywiście będzie dobry. Proporcje zależne są od liczby osób oraz upodobań co do słodkości potraw. Na ciepłą (nie gorącą) patelnię wlewamy miód. Gdy się rozgrzeje, wrzucamy jabłka, obrane i pokrojone w ósemki. Pozwalamy im zmięknąć, delikatnie przewracając od czasu do czasu, żeby całe kawałki nasyciły się miodem. Posypujemy cynamonem, wlewamy śmietankę. Chwilę wszystko gotujemy, delikatnie mieszamy i czekamy, aż sos zgęstnieje, a jabłka będą ciągle w całości (nie dopuszczamy do tego, żeby się rozwaliły). Przekładamy na talerz/ talerzyki i posypujemy posiekanymi orzechami. Jemy na ciepło. Gałka lodów waniliowych dopełnia całości, ale nie jest konieczna. Można, zamiast cynamonu, dodać chili, imbir czy brandy.
 

Ciasto piernikowo-czekoladowe (bez pieczenia)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Ciasto piernikowo-czekoladowe (bez pieczenia)

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Jeśli w cieście jest masło, bita śmietana i czekolada to musi ono być pyszne. I choć nie jest ani małokaloryczne, ani dietetyczne, ani lekkie… to czasami można coś takiego zjeść. Mnie mały kawałek zupełnie wystarczył, bo zasładza szybko, ale z dodatkiem gorzkiej, mocnej herbaty był idealny.
  • 250 g pierniczków (użyłam domowych)
  • ok. 200 g masła
  • 50 g daktyli bez pestek
  • sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 300 ml śmietanki 30% (kremówki)
  • 30 g orzechów włoskich + trochę do dekoracji
  • kilka kostek białej czekolady

Przygotowanie

Daktyle zalać wrzątkiem tak, by były przykryte, odstawić. Pierniczki pokruszyć i przesmażyć na maśle. Uważać, żeby się nie przypaliły, w razie potrzeby dorzucić nieco więcej masła (!). Przełożyć do formy, uklepać i gdy nieco przestygnie, wstawić do lodówki (lub od razu na balkon). Połamaną czekoladę umieścić w żaroodpornej misce i z 4 łyżkami śmietanki umieścić ją nad garnkiem z wrzącą wodą w ten sposób, aby miska nie dotykała powierzchni wody (kąpiel wodna). Rozpuścić ją, mieszając od czasu do czasu. Zdjąć miskę z garnka i nieco przestudzić masę. W tym czasie odlać wodę z daktyli, wlać sok z pomarańczy i zmiksować na jednolitą masę, dodać posiekane orzechy. Resztę kremówki ubić na pianę. Wymieszać rozpuszczoną czekoladę z masą daktylową, a następnie delikatnie wymieszać z ubitą śmietanką. Masę rozprowadzić na spodzie z pierników. Wstawić do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem udekorować pokruszonymi orzechami i posiekaną białą czekoladą.
 

Sałatka ze smażonej brukselki i granatu

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Sałatka ze smażonej brukselki i granatu

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Brukselka przez lata była zarezerwowana wyłącznie dla mnie, bo reszta rodziny nawet jej nie tknęła. Wszystko zmieniło się w momencie, w którym zaczęłam ją smażyć zamiast gotować. Maja wprawdzie nadal nie jest przekonana, ale Tomek i Łukasz jedzą.
  • ok. 50 dkg brukselki
  • owoc granatu
  • spora garść białego sezamu
  • masło klarowane
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Z brukselki zdjąć wierzchnie, brzydkie listki i odciąć ogonek. Przekroić je na pół wzdłuż. Z granatu wyciągnąć pestki. Na dużej patelni rozpuścić masło klarowane. Poukładać brukselki stroną przecięcia. Smażyć na niewielkim ogniu przez kilka minut, bez mieszania, aż się zrumienią. Gdy będą rumiane, dosypać sezam i dalej smażyć do momentu, w którym sezam będzie podsmażony. Zdjąć z patelni, posolić i popieprzyć, wymieszać z granatem. Podawać gorące.
 

Tarta z kremem cytrynowym, granatem i pistacjami

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: 30 min.

Tarta z kremem cytrynowym, granatem i pistacjami

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: 30 min.

Maja powiedziała właśnie: nienawidzę tart cytrynowych, ale nie chcę, żeby było ci przykro, dlatego zjem kawałek i powiem, że jest pyszna. Siedzimy w kuchni, ona maluje paznokcie, a ja dzielę się przepisem na pyszną (mimo wszystko) tartę z cytrynowym kremem. Za dwie godziny zaczynamy kolację wigilijną w gronie przyjaciół. Jest to nasza tradycja już od wielu lat ( nie pamiętamy ilu). Dzielimy się przygotowaniem wigilijnych potraw, które później zjadamy. Są oczywiście i prezenty, i wspólne wykonanie wybranej wcześniej piosenki świątecznej lub kolędy. Było już „Last Christmas”, „All I want for Christmas is you”, “Holly, jolly Christmas”, ale także “Jest taki dzień”, “Gore gwiazda Jezusowi” i inne. W tym roku podobno “Rudolph The Red Nosed Reindeer”. Czy już kiedyś wspominałam, że nie znoszę śpiewać?
    Na kruche ciasto (na dużą formę)

  • 180 gram masła pokrojonego na kawałki
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 6 łyżek wody
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru
  • 300 g mąki
  • Krem

  • 5 żółtek
  • 3 jajka
  • 125 g masła
  • 125 g cukru trzcinowego
  • sok i skórka otarta z 2 cytryn
  • garść pistacji niesolonych, posiekanych
  • garść owoców granatu

Przygotowanie

Rozgrzać piekarnik do temperatury 210 stopni. W średniej wielkości misce żaroodpornej połączyć masło, olej, wodę, cukier i sól. Wstawić miskę do piekarnika na około 15 minut, aż masło będzie bulgotało i zacznie robić się brązowe na brzegach. Wyciągnąć miskę ostrożnie z pieca (masło może pryskać) i wymieszać szybko z mąką za pomocą łyżki, aż do uzyskania stałej konsystencji. Z wyglądu musi ono być takie lekko świecące tłuszczem. Przenieść ciasto na blachę i rozprowadzić za pomocą łopatki lub łyżki. Docisnąć ciasto palcami bo boków blachy. Ciasto wstawić do piekarnika na około 15 minut. Wystudzić zanim nałoży się krem.
Wszystkie składniki kremu wymieszać w metalowej/ szklanej żaroodpornej misce, którą ustawia się na garnku z gotującą wodą, tak żeby dno miski nie dotykało jej powierzchni. Mieszać trzepaczką balonową aż masa zgęstnieje, ok. 15 minut. Na początku krem nie wygląda dobrze, jakby był zważony, ale powoli robi się jednolity i gęstnieje. Zdjąć z ognia i wylać na ciasto. Gdy masa przestygnie, włożyć tartę do lodówki na kilka godzin (lub na taras/ balkon). Przed podaniem posypać pistacjami i granatem.
 

Sos z żurawiny do wszystkiego

Czas przygotowania: 20 min. lub 5 min.

Sos z żurawiny do wszystkiego

Czas przygotowania: 20 min. lub 5 min.

Mój kuzyn Wojtek jest mistrzem kuchni, gotuje fantastycznie. Każda impreza u niego to uczta, na której stół ugina się pod przepysznym jedzeniem. Są i dania mięsne, i świetne wegetariańskie, wszystkie idealnie doprawione, dosyć solidnie. Do tego w jednej z szafek Wojtek przechowuje zrobione przez siebie najróżniejsze nalewki, a ponieważ nalewki to jeden z nielicznych rodzajów alkoholu, który mogę pić, piję. Po ostatniej uczcie przekonałam się, że nawet ich spora ilość mi nie szkodzi, a zdarzało się, że kieliszek wina robił w moim organizmie spustoszenie. Z ostatniej imprezy „wyniosłam” jeszcze przepis na pyszny sos, który Wojtek robi i który pasuje właściwie do wszystkiego. Ponieważ głównym składnikiem jest żurawina (obok majonezu), na Święta jak znalazł.
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki ugotowanej świeżej żurawiny/ 2 łyżki żurawiny ze słoika
  • 1 łyżka curry w proszku
  • (1 łyżka czarnej porzeczki)
  • sól, pieprz

Przygotowanie

W wersji bardziej wymagającej, ale lepszej, opakowanie (ok. 200 g) świeżej żurawiny zalać odrobiną wody i gotować aż powstanie sos. Można, nie trzeba, nieco dosłodzić. Z tego część użyć do sosu, resztę zapakować do słoika i przechowywać w lodówce do mięs, serów czy następnego sosu. Dodać majonez, curry, sól i pieprz do smaku. Ja dokładam jeszcze łyżkę domowej czarnej porzeczki. Z tej proporcji powstaje sos dla naszej rodziny do obiadu, oczywiście na dużą świąteczną imprezę trzeba zrobić więcej. W wersji szybkiej można użyć żurawiny domowej wcześniej zaprawionej lub kupnej. Wczoraj sprawdziłam skład 4 różnych żurawin w słoikach na sklepowej półce i wszystkie odstawiłam. Tragedia! Żurawiny niewiele, za to najróżniejszych dziwnych dodatków masa. Polecam świeżą, póki jest dostępna.
 

Placuszki z quinoa, jarmużu i suszonych pomidorów

Czas przygotowania: ok. 30 min. plus czas gotowania quinoa (ok. 25 min.)

Placuszki z quinoa, jarmużu i suszonych pomidorów

Czas przygotowania: ok. 30 min. plus czas gotowania quinoa (ok. 25 min.)

Quinoa czyli komosa ryżowa od kilku lat staje się coraz bardziej popularna. Początkowo była dostępna w sklepach ze zdrową żywnością, od pewnego czasu można ją kupić w sieciach handlowych. Jest bardzo zdrowa, pełna dobra. Jej smak sam w sobie nie jest specjalnie porywający, dlatego ważne są dodatki. Kilka tygodni temu opublikowałam przepis na placuszki w wersji słodkiej, które cieszą się u nas sporym powodzeniem. Postanowiłam stworzyć wersję wytrawną i wyszła naprawdę świetnie. Na sobotni obiad zjedliśmy ich mnóstwo. Podałam je z domowym sosem pomidorowo-śliwkowym, ale dla mnie są one tak dobre, że wolę je bez sosu.
  • opakowanie (250 g) białej komosy ryżowej – quinoa
  • ok. ½ szklanki suszonych pomidorów
  • kilka liści jarmużu
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • ostra papryka
  • wędzona papryka
  • 2 jajka
  • bułka tarta
  • (mąka z tapioki lub ziemniaczana)

Przygotowanie

Komosę dokładnie przepłukać na sicie i ugotować we wrzątku zgodnie z instrukcją (ok. 25 minut). Odcedzić, przelać zimną wodą i bardzo dobrze odcisnąć. W międzyczasie obrać jarmuż (wyciąć grube łodygi) i zblanszować go chwilę we wrzątku (czyli wrzucić na wrzątek i gotować ok 3 min.). Po tym czasie odcedzić na sicie i przelać bardzo zimną wodą, także mocno odcisnąć. Pokroić na mniejsze kawałki, tak samo suszone pomidory. Cebulę posikać i podsmażyć na oleju. Do komosy dodać podsmażoną cebulę, wyciśnięty czosnek, jarmuż i pomidory. Wbić 2 jajka, wsypać sól, pieprz i sporo wędzonej papryki. Jeśli jest ostra, to wystarczy, jeśli słodka, dodać zwykłą ostrą paprykę. Dodać bułkę tartą w takiej ilości, aby składniki dobrze się połączyły i można było formować z nich placuszki. Można też dodać tylko łyżkę bułki tartej oraz mąkę z tapioki lub ziemniaczaną, która sklei masę (zrobiłam tak ze względu na Antka, wierząc, że zje te placki, naiwna). Formować placuszki, smażyć je na oleju lub maśle klarowanym, odsączyć na ręczniku papierowym. I jeść.

Dyniowe placuszki z oscypkiem

Czas przygotowania: ok. 15 min., plus czas smażenia

Dyniowe placuszki z oscypkiem

Czas przygotowania: ok. 15 min., plus czas smażenia

Postanowiłam kiedyś usmażyć placki dyniowe i szukałam dla nich dodatku. Chciałam słodycz dyni przełamać czymś wyrazistym, mocno kontrastującym i wymyśliłam oscypki. Dodałam jeszcze wędzoną mieloną paprykę i po chwili jedliśmy pyszne, chrupiące placuszki. Bardzo dobrze sprawdza się w nich mąka z ciecierzycy, są wtedy bezglutenowe, ale zwykła mąka tez może być.
Do tych placuszków najchętniej używam dyni muskat, nazywaną też prowansalską, muszkatołową lub prowansalską muszkatołową i jeszcze francuską. To dynia z wierzchu ciemno zielona, przebarwiająca się na pomarańczowo, beżowo. Widać ją w tle na zdjęciu.
  • kawał dyni (1 „żebro”)
  • 3 – 4 małe oscypki
  • 1 – 2 jajko/a
  • mąka z ciecierzycy/ zwykła mąka
  • wędzona papryka
  • ostra papryka
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Dynię zetrzeć na tarce o dużych oczkach, wrzucić na sito, odsączyć (można trochę wydusić dłonią). Oscypki pokroić na małą kostkę i dorzucić do dyni. Wbić jajko/a, dosypać mąkę w takiej ilości, aby ciasto nadawało się do smażenia. Doprawić wędzoną papryką, solą i pieprzem. Jeśli papryka wędzona jest słodka, to warto dorzucić jeszcze ostrą paprykę. Smażyć na oleju lub maśle klarowanym.
 

Orzechowe ciasto ze śliwkami

Czas przygotowania: ok. 25 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Orzechowe ciasto ze śliwkami

Czas przygotowania: ok. 25 min., czas pieczenia: ok. 1 h

Gdzieś kiedyś już pisałam, że gdybym musiała wybrać jeden rodzaj owoców i tylko ten jeść do końca życia, byłyby to bez wątpliwości śliwki. Uwielbiam! A ciastom ze śliwkami nie jestem w stanie się oprzeć i ciągle poszukuję nowych inspiracji. I oto przyszło absolutne objawienie, niebiański smak, niestety na sam koniec sezonu. Na blogu strawberriesfrompoland.pl znalazłam przepis jakby stworzony z myślą o mnie (minimalnie go zmieniłam). Połączenie śliwek z orzechami laskowymi i cukrem muscovado. Wiedziałam, że to będzie obłęd, więc objechałam stragany, żeby znaleźć pewnie już ostatnie śliwki. Jeszcze mi się udało i wczoraj zjedliśmy blachę tego ciasta pozostawiając na dziś tylko ostatni kawałek do zdjęcia, które w świetle dziennym zrobiła mi Maja, bo ja wczesnym rankiem wyjechałam do Zielonej Góry. Panie i Panowie – obłędne ciasto z ostatnimi śliwkami w roli głównej.
  • 200g zimnego masła
  • 360g mąki razowej (u nas orkiszowa)
  • 100 g orzechów laskowych
  • 100 g + trochę ciemnego cukru muscovado
  • łyżeczka proszku do pieczenia (najlepiej eko/ bio – kamienia winnego)
  • 2 łyżki espresso
  • ok. 300 g śliwek węgierek
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej/ z tapioki
  • sok z 1/2 cytryny

Przygotowanie

Piekarnik nagrzać do 160 stopni. Na blachę wysypać orzechy i podpiec je ok. 15 minut. Następnie ostudzić i obierać z brązowych łupinek (wystarczy je umieścić w ściereczce i poturlać). Później orzechy drobno posiekać. Można także je grubo zmielić, chociaż ja lubię, gdy w cieście są większe kawałki. Mąkę, cukier, proszek i zimne masło wyrobić w robocie kuchennym do konsystencji kruszonki, dodać orzechy i kawę i dalej wyrabiać ręcznie aż składniki się zupełnie połączą. 2/3 ciasta zużyć do wyklejenia formy (nie szklanej!!!) i wstawić do lodówki, z reszty zrobić kulę i też schłodzić. W międzyczasie umyć śliwki, przekroić, wyciągnąć pestki i pokroić w ćwiartki. Dodać sok z cytryny, mąkę i być może cukier. Jeśli śliwki są w pełni sezonu i bardzo słodkie, nie ma potrzeby ich dosładzać. Moje, ze względu na koniec sezonu, były już dosyć podłe, więc musiałam je nieco posłodzić. Na to rozłożyć resztę ciasta jak kruszonkę i wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec 45-50 min., aż ciasto się ładnie przyrumieni.