Na początku września Antek poszedł do przedszkola i już po dwóch dniach był chory. Dwa tygodnie w domu, kilka znowu w przedszkolu, znowu dom i tak na zmianę. Okresy przedszkolne są znacznie krótsze od tych domowych. Wiem, że KIEDYŚ będzie lepiej, ale TERAZ siedzimy ciągle w domu. Bawimy się lego (nie lubię), autami (nie lubię), rysujemy i malujemy (lubię), czytamy książki (bardzo lubię) i spędzamy czas w kuchni (uwielbiam). Piekliśmy już ciasteczka, ciasto bananowe, a dzisiaj, po raz drugi, robiliśmy pierogi. Dla Antka z mięsem (indyk z rosołu potraktowany jedynie blenderem), dla nas ze śliwkami. Byłam w szoku, że kawałek ciasta zajął Antka na ponad godzinę. Zdążyłam zrobić 24 pierogi nadziewane mięsem i 29 ze śliwką, posprzątać, a on lepił z ciasta kiełbasę, chleb, placek, torebkę…Było świetnie, ale cieszy mnie, że jutro idzie do przedszkola :-)












