Dzisiaj się kulinarnie nie wysiliłam. Rano, w ciągu 5 minut przygotowałam dla Antka i siebie pyszny truskawkowy krem jaglany (około kubka ugotowanej dzień wcześniej kaszy jaglanej + kubek podgotowanych przez 3 minuty truskawek z syropem, który się zrobił + banan + syrop klonowy). Około południa zjadłam kubek ugotowanej wczoraj rano dla Antka zupy kalafiorowej (z dużą ilością słodkiej papryki w proszku i wędzonej papryki by zabić lub chociaż zneutralizować smak kalafiora – udało się!!!). Na obiad upiekłam zielone szparagi (polecam – pyszne, dużo lepsze niż gotowane), które zjadłam z sadzonymi jajkami. Dla chłopaków były kiełbaski, podobno pyszne. Obecnie wypijam kubek świeżo zaparzonej balkonowej mięty i idę spać.


