Czas przygotowania: ok. 10 min., czas oczekiwania: kilka godzin, czas pieczenia: ok. 1 h
Przepis na „chleb zmieniający życie” pojawiał się na różnych blogach kulinarnych. Postanowiłam go upiec, ale zabrakło mi konsekwencji. W końcu, gdy nabyłam książkę „My New Roots”, autorki tego przepisu i najsłynniejszego w sieci bloga o kuchni roślinnej, kupiłam wszystkie składniki i upiekłam chleb. Już nawet kilka razy. Czy zmienił życie rodziny Kopczyńskich? Ani trochę. Antek na widok ziaren natychmiast odmówił skosztowania choćby najmniejszego okruszka. Maja i Łukasz zjedli po kawałku, ale już więcej po niego nie sięgali. Tomek jadł, choć narzekał, że się rozpada. To prawda, rozpada się, więc to raczej chleb do jedzenia w domu niż do zabrania. Jak dotąd, same minusy. Mi jednak ten chleb bardzo smakuje. Z samym masłem, więcej nie trzeba. Dwie małe skibki na drugie śniadanie zupełnie wystarczą, bo jest bardzo sycący. Zatem, pomimo tego, że życia (naszego) nie zmienia, polecam. Tutaj jeszcze jedna kwestia. Składniki potrzebne do wypieku tego chleba raczej nie leżą na co dzień w szafkach statystycznej pani domu. Chia czy nasiona babki płesznik to jeszcze mało popularne produkty, chociaż powoli zyskują sławę. Warto kupić po jednym opakowaniu, starczy na kilka bochenków. Może Wam ten chleb zmieni życie?
- 140 g nasion słonecznika
- 90 g siemienia lnianego złocistego
- 70 g orzechów laskowych lub migdałów
- 150 g płatków owsianych (czasami używam bezglutenowych)
- 2 łyżeczki nasion chia
- 32 g nasion babki płesznik (jeśli sproszkowane, to 24 g)
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżka syropu klonowego/ z agawy/ miodu
- 3 łyżki stopionego masła klarowanego lub oleju kokosowego
- 375 ml wody
Przygotowanie
Do miski wsypać wszystkie ziarna (orzechy lub migdały przesiekać), sól i dobrze wymieszać. Jeśli używa się orzechów laskowych, to można je wcześniej podpiec ok 20 minut w piekarniku w 180 stopniach, są znacznie lepsze. Do dzbanka z wodą dodać roztopiony olej i syrop. Wlać wszystko do miski z ziarnami i dokładnie wymieszać. Jeśli masa jest zbyt gęsta, żeby mieszać, dodać 1-2 łyżki wody. Przełożyć masę do foremki, KONIECZNIE wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawić na przynajmniej 3 godziny, najlepiej na noc. Piec najpierw 20 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie wyjąć z piekarnika i bardzo ostrożnie wyciągnąć z foremki. Położyć na kratce do góry nogami, bez papieru i piec jeszcze 30-40 minut. Przed pokrojeniem zupełnie go wystudzić. Ciepły mocno się rozpada. Zimny podobno nie powinien, choć moje doświadczenia są inne. Można przechowywać go do 5 dni w pudełku w lodówce, chociaż ja trzymałam w temperaturze pokojowej, nakryty.