Konfitura z aronii
Czas przygotowania: ok. 20 min., czas gotowania: kilka godzin
Czas świeżej aronii dawno już minął, ale muszę podzielić się przepisem na tę konfiturę. Nie zdążyłam w sezonie, a boję się, że w przyszłym roku zapomnę. Poza tym, do przyszłego roku jest jeszcze tyle czasu… Ze wszystkich przetworów, jakie w tym roku robiłam, ten jest bezapelacyjnie numerem 1. Robiłam ją po raz pierwszy, „na oko”, nie wiedząc do końca co wyjdzie, a wyszło pysznie. Zrobiłam wiele słoików, ale zostały tylko dwa. Do początku zimy nie dotrwają, nie ma szans. Do czego jej używamy? Najwięcej do kanapek szkolnych z serami i domowym pasztetem. Jest też świetnym dodatkiem do pieczeni, po który sięgamy chętniej niż po żurawinę. Dorzucam ją także do śniadaniowych owsianek i jaglanek. W przyszłym roku muszę zrobić jej znacznie, znacznie więcej.
- ok. 2 kg świeżej aronii
- ok. 0,5 kg dojrzałych, świeżych węgierek
- 3-4 jabłka
- 3-4 słodkie dojrzałe gruszki
- trochę cukru trzcinowego do smaku
Przygotowanie
Umytą aronię wrzucić do garnka, dodać nieco wody i gotować ok. pół godziny. Uważać, żeby się nie przypaliła, dodać w razie potrzeby nieco wody. W międzyczasie przygotować owoce: umyć, śliwki pozbawić pestek i przekroić na połówki. Jabłka i gruszki obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić na kawałki. Dorzucić do aronii i gotować kolejne pół godziny pod pokrywką na niewielkim płomieniu. Wyłączyć, przestudzić. Powtórzyć to jeszcze ze dwa razy, po około pół godziny, pilnować, żeby się nie przypaliła. Jeśli jest za cierpka, można nieco dosłodzić, ale śliwki i gruszki dają dużo słodyczy. Nie przesadzałam z długością gotowania, nie czekałam aż aronia zupełnie się rozpadnie. Gorące konfitury nałożyć do wyparzonych słoików, mocno zakręcić i pasteryzować w piekarniku w ok. 130 st. przez 20 minut. Gdy piekarnik zacznie stygnąć, słoiki wyłożyć, ułożyć wieczkiem do dołu i przykryć kocem. Przetrzymać przez noc.