Przepisy z tagiem:

deser

Krem z banana gotowanego na parze

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Krem z banana gotowanego na parze

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Im zimniej, tym mam mniejszą ochotę na cokolwiek surowego. Nawet moja ulubiona rukola mi nie wchodzi, teraz lubię wszystko duszone, gotowane, a najchętniej pieczone. Idąc tym tropem, przygotowałam pyszny krem z bananów gotowanych na parze z kakao i szczyptą soli. Można dodać łyżkę czy dwie domowych ulubionych konfitur czy dżemu. Ja wrzuciłam łyżkę konfitur z aronii, które robiłam jesienią.
  • 3-4 dojrzałe banany
  • łyżka kakao
  • szczypta soli
  • (owoce w postaci konfitur/ dżemu)

Przygotowanie

Banany gotować na parze ok. 7-8 minut. Zmiksować je z kakao, solą i ewentualnie owocami.
 

Deser kokosowy z chia i truskawkami

Czas przygotowania: ok. 3 min.

Deser kokosowy z chia i truskawkami

Czas przygotowania: ok. 3 min.

Moda na chia czyli szałwię hiszpańską, ze względu na jej walory zdrowotne, trwa już od pewnego czasu. Coraz popularniejsze stają się desery z jej wykorzystaniem. Zdrowe, dobre i wprost banalne w wykonaniu. Ziarna chia zalewa się dowolnym płynem, mocno miesza trzepaczką balonową przez 2-3 minuty, dorzuca ulubione dodatki i wstawia na kilka godzin do lodówki. Po tym czasie dodaje się jeszcze ulubione owoce i na co tylko ma się ochotę i gotowe.
  • 4 płaskie łyżki chia
  • mleko kokosowe 400 ml
  • syrop klonowy/ miód
  • kilka kropli soku z cytryny
  • truskawki

Przygotowanie

Chia wspypać do miski, zalać mlekiem kokosowym, dodać nieco słodu i soku z cytryny. Wszystko intensywnie mieszać trzepaczką, rozlać do miseczek i wstawić do lodówki na kilka godzin, najlepiej na noc. Podawać z truskawkami.
 

Obłędny deser na weekend

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas chłodzenia: ok. 8 godzin

Obłędny deser na weekend

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas chłodzenia: ok. 8 godzin

W oryginalnym przepisie było to chyba nadzienie do tarty i chyba mi spłynęło, więc przerobiłam na deser. Nie jest niskokaloryczny, ale jest tak pyszny, że nie sposób mu się oprzeć. Od czasu do czasu można „zgrzeszyć”, choćby w nadchodzący weekend. Ja grzeszę w sobotę ze znajomymi, więc jutro go robię.
  • puszka słodzonego mleka skondensowanego
  • 2 opakowania serka typu Philadelphia (naturane)
  • opakowanie śmietany 22% (jedyna, jaką znam, to „szefa kuchni” Danone)
  • skórka starta z 2 limonek
  • sok z około 2 limonek
  • świeże owoce (maliny, borówki, porzeczki, wiśnie bez pestek… według uznania)

Przygotowanie

Limonki umyć, sparzyć i zetrzeć na tarce (drobne oczka) albo za pomocą zestera. Mleko, serki i śmietanę delikatnie wymieszać w misce za pomocą trzepaczki/ rózgi. Wrzucić skórkę i wcisnąć sok, najpierw z jednej limonki. Spróbować masę. Powinna być słodko-kwaśna. Jeśli jest za słodka, wcisnąć jeszcze więcej soku. Dodawać tyle, aby proporcje słodkości i kwasowości były odpowiednie. Masę przełożyć do dużej miski lub do pojedynczych miseczek. Chłodzić kilka godzin, żeby się ścięła. Ja najczęściej robię deser dobę przed jedzeniem. Podawać z ulubionymi owocami, można dorzucić liście świeżej mięty.
 

Urodzinowe tiramisu

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas chłodzenia: kilka godzin

Urodzinowe tiramisu

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas chłodzenia: kilka godzin

Wczoraj wieczorem świętowaliśmy 15 urodziny Łukasza. Z urodzinami w naszej Rodzinie jest od kilku lat tak: kilka dni przed tym świętem, jubilat(ka) zamawia u mnie ciasto, które chce mieć jako urodzinowy tort i podaje film, który chce oglądać. Ja robię ciasto, Tomek organizuje wybrany tytuł. W dzień urodzin udajemy się do sklepu, gdzie jubilat(ka) wrzuca do koszyka same niezdrowe paskudztwa, których normalnie nie ma u nas w domu. Są to przede wszystkim chipsy i żelki oraz gazowane napoje. Ja z reguły dorzucam czekoladę, żebym chociaż coś mogła zjeść. Staram się też nie komentować i nie marudzić (choć nie jest to łatwe). Wieczorem zasiadamy przy stole pełnym słodyczy, najpierw obowiązkowe „Sto lat” i tort. Później oglądamy film zajadając „pyszności” i cieszymy się wspólną chwilą.
Pomimo paskudnego jedzenia, uwielbiam te nasze wieczory!!!!!!!!!!!!!!!!

    Proporcje na formę 25×35, dwie warstwy
  • 400 g biszkoptów (kocich języczków)
  • ok. 200 ml kawy (ja biorę z ekspresu, ale „zalewajka” też może być, byle nie rozpuszczalna)
  • ok. 30 – 50 ml mocnego alkoholu (wybieram to, co akurat Tomek ma w barku, najczęściej brandy lub whisky)
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek cukru
  • 500 g serka mascarpone
  • kakao do posypania

Przygotowanie

Po raz pierwszy robiłam na kursie u Kurta Schellera. Okazało się bardzo prostym deserem, choć wcześniej wydawało mi się, że jest to bardzo trudne i czasochłonne. Zmieniłam nieco pierwotną recepturę, ponieważ wolę tiramisu w wersji bardziej delikatnej, nieco „lejącej”.
Jajka sparzyć, oddzielić żółtka. Ubić je z cukrem aż masa zrobi się puszysta i jasna. Delikatnie (ręcznie, nie mikserem) zmieszać mascarpone z żółtkami. Kawę przestudzić, wlać do niej alkohol (Włosi najczęściej dolewają amaretto czyli likier migdałowy, ale dla mnie jest on zbyt mdły i łącznie z masą, które jest słodka, całość wypada mdło. Dlatego „podkręcam” smak mocniejszym alkoholem). Każdy biszkopt namaczać w płynie i układać w formie, jeden przy drugim, w dwóch rzędach. Na gotową warstwę biszkoptów powoli wyłożyć połowę masy. Następnie zrobić drugą warstwę biszkoptową, także namaczając każde ciastko. Rozsmarować resztę masy, całość posypać kakao. Chłodzić przez kilka godzin. Najlepiej zrobić deser wieczór wcześniej i chłodzić przez noc.