Ola Kopczyńska

O autorze

Przez lata pracowałam jako nauczyciel akademicki, ale jakiś czas temu zdecydowanie zmieniłam kurs. Zajęłam się gotowaniem. Prowadzę warsztaty kulinarne dla dzieci i dorosłych. Odwiedzam szkoły i przedszkola, organizuję kulinarne urodziny. W przepięknej i klimatycznej poznańskiej „Republice Słonecznej” prowadzę cykl warsztatów „Szkoła młodych żon”. Gotujemy i pieczemy proste, szybkie i pyszne potrawy. Tam poznałam osoby, które zainspirowały mnie do stworzenia bloga. Osoby, które nie zawsze potrafią gotować, często tego nie lubią, ale z różnych względów MUSZĄ. I nie chcą poświęcać tej czynności zbyt wiele czasu.

Gofry owsiano-jaglane

Czas przygotowania ciasta: ok. 15 min. + pieczenie gofrów

Gofry owsiano-jaglane

Czas przygotowania ciasta: ok. 15 min. + pieczenie gofrów

Odkąd stałam się szczęśliwą posiadaczką gofrownicy, gofry goszczą u nas na stole bardzo często. Gdy tylko pojawia się luźny sobotni lub niedzielny poranek, spędzamy go przy stole pełnym gofrów i jeszcze nam się to nie znudziło. Wczoraj jedliśmy późne wakacyjne śniadanie na tarasie w towarzystwie Idy i Jasia, moich siostrzeńców, którzy wybrali się do nas „na spanie”. Po wieczornych szaleństwach z Antkiem i wspólnym oglądaniu w łóżku Toy Story 2, rano zasiedliśmy do gofrów, które Im wcześniej obiecałam. Ze świeżymi malinami były takie pyszne. Niestety maliny zjedliśmy tak szybko, że musiałam sięgnąć po domowe przetwory. Najbardziej smakowała nam konfitura z czarnej porzeczki. Tylko Antek, oczywiście, jadł suche. Jego konsekwencja odmawiania wszelkich owoców i warzyw jest zatrważająca!
A przepis na ciasto gofrowe pochodzi z bloga „Mama alergika gotuje”. Przetestowałam już kilka przepisów, gofry z tego smakują nam najbardziej. Przygotowanie ciasta nieco trwa, ponieważ zamiast gotowych mąk owsianej i jaglanej, mielę na świeżo kaszę jaglaną i płatki owsiane (używam młynka do kawy), ale doszłam już do takiej wprawy, że zajmuje mi to chwilę. Z podanej proporcji wychodzi 5-6 gofrów, więc dla nas robię ciasto z podwójnej.
  • 100 g kaszy jaglanej
  • 50 g płatków owsianych
  • 50 g skrobii kukurydzianej lub tapioki
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • 3 łyżki gorącej wody
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki słodu (syrop klonowy/ miód)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia eko (kamień winny)
  • 200 ml mleka owsianego w temp. pokojowej

Przygotowanie

Siemię lniane zmielić, zalać gorącą wodą, odstawić na kilka minut. Zmielić kaszę jaglaną (można nie trzeba podprażyć ją wcześniej w gorącym suchym garnku) i płatki owsiane. Do dużej miski wsypać zmielone zboża, dodać tapiokę, olej, słód, proszek i „glut” z siemienia. Wszystko wymieszać, dolewać stopniowo mleko i mieszać dalej, najlepiej trzepaczką balonową. Ciasto odstawić na ok. 15 minut do spęcznienia. W konsystencji wychodzi gęste, ale gdyby było tak gęste, że trudno by się rozsmarowywało na gofrownicy, można dolać nieco mleka. Nagrzać gofrownicę, posmarować delikatnie olejem (robię to przed każdą partią gofrów) i piec gofry. W zależności od jej mocy, trwa to od 3-7 minut.
 

Kurczak pieczony z szałwią

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: 1,5 – 2 h

Kurczak pieczony z szałwią

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: 1,5 – 2 h

Fanką mięsa nie jestem, o czym już nie raz pisałam, ale staram się, żeby 2-3 razy w tygodniu się u nas pojawiło. Nie wszystkim, tak jak mi, wystarczą warzywa, kasze i jajka. Kupuję mięso w małym zaprzyjaźnionym sklepie, świeże, nigdy nie sięgam po pakowane mięsa w marketach, nigdy też nie kupuję mrożonych. Jakiś czas temu odkryłam kurczaki zagrodowe, hodowane (podobno) w bardziej godziwych warunkach i na przyjaznej karmie. Są tylko nieco droższe od tych „zwykłych”, natomiast różnica w jakości mięsa jest, według mnie, spora. Piekę je w całości, z bardzo skromnymi dodatkami, bo są tak dobre same w sobie, że niewiele im trzeba. Mięsożercy je uwielbiają, a ja, przyznaję, także zjadam kawałek. I to całkiem spory.
  • 1 dobrej jakości kurczak
  • liście świeżej szałwii
  • kilka ząbków czosnku
  • kawałek masła
  • sól, pieprz
  • (ziemniaki)

Przygotowanie

Kurczaka dokładnie umyć, osuszyć. Ząbki czosnku trochę zmiażdżyć, żeby uwolnić aromat, nie zdejmować łupinki. Kurczaka natrzeć solą i pieprzem z zewnątrz i wewnątrz, załadować do środka większość szałwii i większość czosnku. Ułożyć ptaka w formie żaroodpornej. Porozkładać kawałki masła na mięsie, wsunąć trochę pod skórę i do środka. Obłożyć kurczaka resztą szałwii i czosnku. Na spód naczynia wlać ok. ½ szklanki zimnej wody. Nagrzać piekarnik do 180 st. Mój piekarnik ma, szczęśliwie, opcję pieczenia z gotowaniem na parze, dzięki czemu mięso jest soczyste. Ten efekt można osiągnąć podkładając na dole piekarnika blachę z wodą. Piec 1,5 – 2 godzin. Ja co pół godziny wyciągam kurczaka, polewam powstałym sosem i przekładam na drugą stronę, żeby upiekł się z obu stron. Po ponad godzinie można dołożyć pokrojone ziemniaki, które upieką się w powstałym sosie. Muszą się piec z kurczakiem jeszcze 30 – 40 minut. Do tego zielona sałata i obiad gotowy!
 

Sezon na świeżość. Sałatka z młodych liści szpinaku

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Sezon na świeżość. Sałatka z młodych liści szpinaku

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Gdy byłam dzieckiem, szpinak podawany był jedynie w formie rozgotowanej brei. Serwowały go w tej postaci i bacie, i mamy, i oczywiście przedszkola. W takiej postaci nie dało się go lubić, była to zatem zmora mojego i moich rówieśników dzieciństwa. Na szczęście dzisiaj podanie szpinaku jest znacznie bardziej przyjazne, dzięki czemu nie jest już wrogiem numer 1 tylu dzieci. Surowe młode listki w niczym, na szczęście, nie przypominają koszmaru dzieciństwa, są za to doskonałą bazą dla różnych sałatek.
  • spora garść młodego szpinaku (można kupić w workach w formie tzw. baby lub pozostawić najmniejsze listki z zakupionego teraz młodego szpinaku)
  • kilka truskawek
  • ser kozi/ ser pleśniowy
  • garść orzechów włoskich
  • ocet balsamiczny
  • miód
  • oliwa/ olej z pestek winogron
  • świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie

Listki szpinaku wypłukać, odsączyć, rozłożyć na talerzu. Na nich poukładać pokrojone kawałki sera, plastry truskawek i orzechy (można je wcześniej podprażyć). Wymieszać ocet balsamiczny z miodem w takiej proporcji, żeby zrównoważyć smaki, dodać oliwę/ olej i wymieszać. Polać sałatkę tuż przed podaniem. Posypać pieprzem.
 

Pomidorowa soczewica

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Pomidorowa soczewica

Czas przygotowania: ok. 20 min.

To danie ma u nas wszechstronne zastosowanie. Zimą często jem ją na śniadanie, pakuję Tomkowi na wynos, gdy spędza dużą część dnia poza domem. Podaję na szybko, gdy co poniektórzy „umierają z głodu” i muszą zjeść coś „natychmiast”. Przepis w oryginale pochodzi z najbardziej prze mnie używanej książki kulinarnej – „Jadłonomii”, ale modyfikuję go w zależności od tego co mam (a czego nie mam) w szafkach i lodówce. Przeglądając po raz pierwszy „Jadłonomię” wiedziałam od razu, że to danie będzie strzałem w dziesiątkę. Strzałem w dziesiątkę dla mnie, bo uwielbiam soczewicę, ale Tomek, Maja i Łukasz także je jedzą i to bez marudzenia.
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • ok. 3 szklanek wody/ bulionu
  • butelka pulpy pomidorowej (300 – 400 ml)
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku
  • cynamon, słodka papryka, ostra papryka/ chili, wędzona papryka
  • olej z pestek winogron
  • sól, pieprz
  • (miód/ syrop klonowy cukier trzcinowy)
  • natka pietruszki

Przygotowanie

Soczewicę dokładnie przepłukać na sicie. Czosnek i cebulę posiekać. Rozgrzać wysoką patelnię lub garnek. Wlać olej, nieco rozgrzać i poddusić cebulę z czosnkiem 2-3 minuty pilnując, żeby się nie przypaliły. Wsypać soczewicę, wlać wodę i pulpę pomidorową, dodać przyprawy. Wymieszać wszystko i gotować na niewielkim ogniu pod pokrywką. Od czasu do czasu mieszać, żeby soczewica nie przywarła do dna i równomiernie chłonęła płyny. Po 15 minutach dodać część natki, dalej gotować. Jeśli soczewica robi się gęsta, a nadal jest twarda, dolać jeszcze wody. Czasami potrawa jest mocno kwaśna (wszystko zależy od użytej pulpy, niektóre są mocno kwaśne), wtedy dodaję nieco wybranego słodu, żeby przełamać smak. W razie potrzeby, doprawić. Podawać z resztą świeżej natki. Pulpę pomidorową można zastąpić pomidorami w puszce, a w sezonie świeżymi. Latem dorzucam jeszcze inne świeże warzywa. Dzisiaj dodałam nieco zielonego bobu, który został mi z dnia poprzedniego.
 

Domowa mrożona herbata

Czas przygotowania: ok. 5 min. plus czas chłodzenia

Domowa mrożona herbata

Czas przygotowania: ok. 5 min. plus czas chłodzenia

Pragnienie w największe upały najlepiej gaszę najchętniej mocną, czarną i bardzo gorącą herbatą. Reszta jednak woli się schładzać, więc od lat robię latem litry domowej mrożonej herbaty. Polecam, jest pyszna.
  • 2 torebki dobrej czarnej herbaty
  • szklanka wrzątku
  • zimna woda
  • 2-3 łyżki cukru trzcinowego
  • sok z 1-1,5 cytryny

Przygotowanie

Torebki z herbatą zalać kubkiem wrzątku. Posłodzić. Dolać zimną wodę w takiej ilości, aby otrzymać 1 litr. Wlać sok z cytryny i sprawdzić smak. W razie potrzeby dosłodzić lub dolać więcej soku z cytryny. Schłodzić.
 

Kotlety bez mięsa (!)

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Kotlety bez mięsa (!)

Czas przygotowania: ok. 25 min.

Ten przepis sprzedała mi Kasia J. już jakiś czas temu. Zgubiłam wersję oryginalną, ale, pamiętając ogólny zarys pomysłu, radzę sobie „na oko”. I jest to danie świetne!!! Kotlet – nie kotlet, który godzi interesy nas wszystkich. Ja jestem zadowolona, gdyż jest bez mięsa, moim Mięsożercom wystarcza fakt, że jest panierowany. Do tego młode ziemniaki, dużo wiosennych warzyw i jest obiad!
  • 8-10 ugotowanych na twardo jajek
  • 2-3 świeże jajka
  • bułka tarta
  • pęczek szczypiorku lub szczypioru
  • sól, pieprz
  • masło klarowane

Przygotowanie

Ugotowane jajka obrać i mocno podusić widelcem. Wbić tyle świeżych jajek, żeby masa się połączyła. Dodać posiekany szczypior(ek), sól i pieprz, bułkę tartą w takiej ilości, aby dało się formować kotlety. Następnie formować kotlety i dodatkowo obtoczyć je w bułce. Rozgrzać patelnię, wrzucić masło klarowane i smażyć kotlety aż się zarumienią.
 

Deser kokosowy z chia i truskawkami

Czas przygotowania: ok. 3 min.

Deser kokosowy z chia i truskawkami

Czas przygotowania: ok. 3 min.

Moda na chia czyli szałwię hiszpańską, ze względu na jej walory zdrowotne, trwa już od pewnego czasu. Coraz popularniejsze stają się desery z jej wykorzystaniem. Zdrowe, dobre i wprost banalne w wykonaniu. Ziarna chia zalewa się dowolnym płynem, mocno miesza trzepaczką balonową przez 2-3 minuty, dorzuca ulubione dodatki i wstawia na kilka godzin do lodówki. Po tym czasie dodaje się jeszcze ulubione owoce i na co tylko ma się ochotę i gotowe.
  • 4 płaskie łyżki chia
  • mleko kokosowe 400 ml
  • syrop klonowy/ miód
  • kilka kropli soku z cytryny
  • truskawki

Przygotowanie

Chia wspypać do miski, zalać mlekiem kokosowym, dodać nieco słodu i soku z cytryny. Wszystko intensywnie mieszać trzepaczką, rozlać do miseczek i wstawić do lodówki na kilka godzin, najlepiej na noc. Podawać z truskawkami.
 

Sezon na świeżość. Sałatka z kalafiora.

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Sezon na świeżość. Sałatka z kalafiora.

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Ze wszystkich sałatek, ta właśnie jest najbardziej lubiana. Maja, Tomek i Łukasz od lat za nią przepadają, czego ja nie potrafię zrozumieć. Jak tylko pojawi się do obiadu, znika natychmiast. Nie muszę nikogo zachęcać ani namawiać do jedzenia. Gdy na stole lądują inne, najróżniejsze sałatki, Maja prawie zawsze pyta: a kiedy zrobisz kalafiorową? Więc robię dla Nich, bo ta jest jedyna, której naprawdę nie lubię.
  • kalafior
  • pęczek koperku
  • łyżka majonezu
  • łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz, (cukier)

Przygotowanie

Kalafior umyć, odciąć liście i połamać/ pokroić na różyczki. Koperek umyć i posiekać. Do miski wrzucić kalafior, dodać majonez wymieszany wcześniej z koncentratem (można dodać go mniej lub więcej, w zależności od tego, na ile sos ma być pomidorowy). Dodać sól, pieprz, ewentualnie odrobinę cukru. Dorzucić koperek i wszystko wymieszać.
 

Risotto szparagowe na cydrze

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Risotto szparagowe na cydrze

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Risotto szparagowe jest najdelikatniejsze ze wszystkich, które robię. Wolę wersję z białymi szparagami, a zamiast wina podlewam je cydrem. I tu słów kilka o cydrze. Od lat mam swój jeden ulubiony, któremu jestem wierna. Moja Siostra kilka lat temu wypróbowała wszystkie i orzekła, że ten jest najlepszy i tego się trzymam. To cydr, który pochodzi z niewielkiego browaru. Ma wyważony smak kwaskowości i słodyczy, pyszny po prostu. Wczoraj w sklepiku „po drodze” niestety go nie było i kupiłam jedyny, który był. Z masowej produkcji wielkiego browaru, był paskudny. Zużyłam tylko tyle ile potrzebowałam do risotto, resztę wylałam, co mi się raczej nie zdarza. Lokalne, małe, polskie, regionalne – takich producentów staram się wybierać.
  • pęczek białych lub zielonych szparagów
  • mała cebula pokrojona w kostkę
  • kawałek masła klarowanego
  • 40 dkg ryżu typu arborio
  • gorący wywar szparagowy (3 x objętość ryżu)
  • ½ szklanki cydru
  • garść startego parmezanu
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Każdy szparag podzielić na trzy części. Czubek ugotować do miękkości we wrzącej osolonej wodzie, część środkową obrać (obierki zostawić do nagotowania wywaru) i pokroić na małe kawałki, a część końcową wykorzystać do zrobienia wywaru (wszystkie końcówki i obierki zalać zimną wodą i od momentu gdy zawrze, gotować 15 – 20 min.). Cebulę i drobno pokrojone szparagi podsmażyć na maśle około 5 minut w garnku o grubym dnie, mieszać, żeby się nie przypaliło. Dodać suchy ryż i smażyć jeszcze kilka minut. Wlać cydr i stale mieszając poczekać aż wyparuje. Zmniejszyć ogień i, znów mieszając, dodać pierwszą część gorącego wywaru. Od czasu do czasu mieszać, gdy ryż wchłonie wywar, dodać kolejną porcję i stopniowo dodawać kolejne (ryż musi być „spragniony” zanim doda się następną porcję wywaru). Cała operacja będzie trwała około 20 minut. Może się zdarzyć, że ryż nie wchłonie całej porcji wywaru. Jeśli ryż będzie już dobry – al dente czyli twardawy (nie może się rozgotować), nie trzeba dodawać całej porcji płynu. Pod koniec gotowania dodać sól, pieprz i parmezan, wymieszać. Zdjąć z ognia i chwilę odczekać, po czym natychmiast podawać. Udekorować ugotowanymi czubkami szparagów. Posypać świeżo zmielonym pieprzem.
 

Sezon na świeżość. Zielone szparagi z migdałami.

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas zapiekania: ok. 15 min.

Sezon na świeżość. Zielone szparagi z migdałami.

Czas przygotowania: ok. 10 min., czas zapiekania: ok. 15 min.

Jestem szparagową fanką. Jak tylko zaczyna się na nie sezon, co dwa dni gotuję zupę szparagową i wymyślam kolejne potrawy z ich użyciem. Do zeszłego roku jadłam tylko białe szparagi, do zielonych nie mogłam się jakoś przekonać. Któregoś jednak dnia postanowiłam je upiec i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Są pyszne, a posypane dodatkowo podsmażonymi na maśle klarowanym płatkami migdałowymi to po prostu delicje.
  • pęczek zielonych szparagów
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • 1-2 łyżki masła klarowanego
  • garść płatków migdałowych
  • kilka kropli soku z cytryny

Przygotowanie

Szparagi umyć. O zielonych szparagach mówi się, że nie trzeba ich obierać. Ja odcinam końcówkę, 2-3 cm i obieram, jeśli są grube, natomiast cienki faktycznie nie obieram. Układam je w naczyniu żaroodpornym polewam oliwą, posypuję solą i wszystko to wcieram w każdy szparag. Zapiekam około 15 minut w 180 st. w zależności od grubości warzyw. Na patelni roztapiam masło klarowane, wrzucam płatki migdałowe i mieszając chwilę smażę. Płatki mają tylko delikatnie zbrązowieć, nie wolno ich przypalić, bo stają się gorzkie. Gorące szparagi posypać płatkami i polać roztopionym masłem, skropić sokiem z cytryny, popieprzyć świeżo zmielonym pieprzem. Genialne z jajkiem na