Domowa „Nutella”
Czas przygotowania: ok. 35-40 min.
- 2 szklanki orzechów laskowych
- woda
- 1 szklanka daktyli
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
- 1/4 łyżeczka soli
Przygotowanie
Zagotować wodę. Gdy zawrze, wrzucić gruszki i pogotować ok. 10 minut na niewielkim ogniu. Dodać przyprawy, sok z cytryny. Ugotowane gruszki są trochę mdłe, więc trzeba dobrze doprawić. Ja musiałam dodać więcej cytryny i wanilii dla wyostrzenia smaku. Całość trochę zmiksować pozostawiając kawałki owoców. Ponownie doprowadzić do wrzenia, wsypać agar-agar, zamieszać, chwilę pogotować. Galaretkę rozlać do miseczek i poczekać aż stężeje.
Po raz pierwszy robiłam na kursie u Kurta Schellera. Okazało się bardzo prostym deserem, choć wcześniej wydawało mi się, że jest to bardzo trudne i czasochłonne. Zmieniłam nieco pierwotną recepturę, ponieważ wolę tiramisu w wersji bardziej delikatnej, nieco „lejącej”.
Jajka sparzyć, oddzielić żółtka. Ubić je z cukrem aż masa zrobi się puszysta i jasna. Delikatnie (ręcznie, nie mikserem) zmieszać mascarpone z żółtkami. Kawę przestudzić, wlać do niej alkohol (Włosi najczęściej dolewają amaretto czyli likier migdałowy, ale dla mnie jest on zbyt mdły i łącznie z masą, które jest słodka, całość wypada mdło. Dlatego „podkręcam” smak mocniejszym alkoholem). Każdy biszkopt namaczać w płynie i układać w formie, jeden przy drugim, w dwóch rzędach. Na gotową warstwę biszkoptów powoli wyłożyć połowę masy. Następnie zrobić drugą warstwę biszkoptową, także namaczając każde ciastko. Rozsmarować resztę masy, całość posypać kakao. Chłodzić przez kilka godzin. Najlepiej zrobić deser wieczór wcześniej i chłodzić przez noc.
Masło roztopić w garnku, przestudzić. Dodać maślankę, wbić jajka. W drugiej misce wymieszać składniki suche. Wymieszać suche z mokrymi wraz z dodatkami (tylko do połączenia składników, niewielkie grudki są wskazane). Nakładać do foremek do 2/3 wysokości i peic w piekarniku rozgrzanym do 200 st. przez 18 – 20 minut.
Dzisiaj rano plotkowałam sobie z H., która od tygodnia jest na diecie oczyszczającej. Rozmawiałyśmy o tym co je, czego unika i jak się świetnie czuje. I o widocznych już efektach!!! Było to natchnieniem dla koktajlu, który zrobiłam sobie zaraz z tego, co akurat miałam w domu. A wyjątkowo miałam mango i awokado, które kupiłam po raz pierwszy tej zimy. Dorzuciłam do tego banana (prawie brązowego, jak to u mnie) i żeby wprowadzić choć trochę rodzimych smaków – miękką gruszkę konferencję. Zmiksowałam wszystko z mlekiem (u mnie owsianym, ale zwykłe też może być), dla „złamania” smaku dodałam szczyptę soli i kilka kropli cytryny. Efekt mnie „powalił”. Przepyszny, sycący, słodki koktajl, bez grama dodatkowego cukru. Można pić ciepły lub zimny, na śniadanie, drugie śniadanie lub podwieczorek. Smacznego!!!
Obrać wszystkie owoce, z gruszki wyciąć gniazdo nasienne. Wsypać wszystko do naczynia, wlać mleko, dodać cytrynę, sól, zmiksować. PIĆ!
Banany są wdzięcznym produktem do dalszego „przerobu”. Są na tyle słodkie, że nie potrzebują (albo potrzebują niewiele) dodatkowego słodu. W razie potrzeby świetnie dosładza je miód lub syrop klonowy. W poniższej wersji podaję je od czasu do czasu mojemu bezcukrowemu Antkowi, który za nimi przepada. Jest to chyba nasz najszybszy zimowy podwieczorek.
Banany obrać, obciąć końcówki z obu stron. Przeciąć wzdłuż, a później każdą połówkę na pół w poprzek. Masło roztopić na patelni. Poukładać ćwiartki bananów, posypać cynamonem. Smażyć 2-3 minuty aż banany zmiękną i przewrócić na drugą stronę, smażyć jeszcze chwilę.
Większość niedzieli spędziłam na Wielkopolskich Mistrzostwach Karate. Wraz z Małgorzatą B. zwaną Bronką (mamą Natki) dopingowałyśmy troje naszych Dzieci. Po 3 godzinach siedzenia na trybunach zgłodniałyśmy i zaczęłyśmy wyciągać zabrany z domu prowiant. Bronka wyciągnęła pudełko z ciasteczkami, którymi mnie poczęstowała. Oszalałam. – Nie znasz ich? – zapytała. Przecież to ciastka Basi R. – Znam jej maślane i z masła orzechowego, ale tych nie znam – odpowiedziałam. Potrzebuję przepis, wrzucę na bloga. – Mówisz, masz. Więc mam i wrzucam.
Oprócz ciastek zjadłyśmy wszystko co miałyśmy, bo siedziałyśmy kolejnych kilka godzin. Jednak, jak to skwitowali nasi Karatecy, opłaciło się. Wróciliśmy z jednym złotem, czterema srebrami i jednym brązem.
Płatki zrumienić z dwiema łyżkami cukru i jedną łyżką masła (ciągle mieszając). Do miski wrzucić resztę masła i cukru, jajka, proszek do pieczenia oraz gorące płatki. Wszystko dokładnie wymieszać . Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wykładać łyżeczką masę w płaskich plackach – zachować duże odstępy bo mocno się rozjeżdżają. Piec od 10 do 15 minut w 180 stopniach na złoty kolor. Uwaga: pilnować, bo ciasteczka łatwo się przypalają!
Ja dorzucam żurawinę, fajnie przełamuje słodycz:-)
Tutaj jeszcze parę słów o bananach, które są podstawowym składnikiem tego przepisu. Im bardziej brązowe i miękkie – tym lepsze :D. Jasne, żółte i twarde banany mają bardzo mało słodyczy, dopiero takie dojrzałe (czy nawet przejrzałe) są naprawdę słodkie. Od czasu do czasu udaje mi się kupić na straganach przecenione brązowe banany, których nikt już nie chce. A takie właśnie są najlepsze!!! Trzeba je tylko szybko zużyć i najlepiej podawać już „przetworzone”, bo ich wygląd nie jest zachęcający.
Oczywiście cukier trzcinowy można zastąpić zwykłym, ale sprawdziłam, że akurat w tej potrawie ten trzcinowy mocno zmienia smak potrawy – na korzyść ;).