Orzechowe ciasto (bez glutenu, bez laktozy)

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Orzechowe ciasto (bez glutenu, bez laktozy)

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Od lat długi weekend majowy spędzamy w domu. Wiele osób wyjeżdża, więc mamy ciszę i spokój. Śpimy do późna, jemy pyszne, przeciągające się śniadania, wychodzimy na długie spacery z psem, a później coś tam sobie wymyślamy. Kino, kawiarnia, kręgle… na co tylko mamy ochotę. Wieczorem wspólne oglądanie filmu albo kącik czytelniczy – rozkładamy się na kanapie i fotelach, każdy ze swoją książką. Dla mnie był to także czas poszukiwania nowych kulinarnych inspiracji. Przeglądałam moje książki kucharskie, które bezczynnie stoją na kuchennych półkach, bo nie mam kiedy do nich zaglądać. Siedziałam także w sieci, odwiedzając znajome ulubione blogi, ale udało mi się znaleźć kilka nowych. Wpadłam na www.natchniona.pl, blog prowadzony przez młodziutką dziewczynę z przepisami bezglutenowymi. Kilka lat temu, gdy była nastolatką, dowiedziała się, że nie toleruje glutenu. Na jego pożegnanie zjadła wielkie ciastko biszkoptowe z kremem i tak rozpoczęła się jej bezglutenowa przygoda. Trudna i ciężka na początku, jak pisze, ale… Poczytajcie sami, polecam. Lubię historie, gdy z czegoś trudnego rodzi się coś fajnego, a historia „Natchnionej” do takich należy. Poza tym świetne przepisy i super zdjęcia. Przepis na ciasto orzechowe właśnie stąd pochodzi. Wiedziałam, że będzie pyszne. Zniknęło natychmiast.
  • 250 g orzechów włoskich
  • 5 białek
  • 170 g cukru trzcinowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • 40 g gorzkiej czekolady
  • kilka łyżek mleka roślinnego

Przygotowanie

Orzechy zmiksować na grubą mąkę. Białka najlepiej ubijają się, gdy przez kilka godzin trzymane są w temperaturze pokojowej (sprawdziłam wypiekając setki bez). Wrzucić je do miski i rozpocząć ubijanie. Gdy białka się spienią, dorzucić szczyptę soli i ubijać dalej. Dopiero gdy białko jest ubite, zacząć stopniowo dosypywać cukier. Cały czas ubijać. Gdy białka będą ubite, dolać sok z cytryny i delikatnie wymieszać. Dorzucić orzechy i siemię i wszystko bardzo delikatnie, ale dokładnie wymieszać. Blaszkę lub formę (mniej więcej 30-20/25) wyłożyć papierem do pieczenia, wylać masę. Piec 40 minut w temp. 180 stopni. Wystudzić. Już takie są pyszne, ale polecam jeszcze chwilę poczekać i zrobić masę czekoladową, rozpuszczając czekoladę z mlekiem w kąpieli wodnej. Gdy masa nieco przestygnie, posmarować nią pokrojone na kwadraty ciasto.
 

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas pieczenia: ok. 40 min.

Cantuccini to włoskie ciasteczka z dużą zawartością migdałów, które we Włoszech jada się najczęściej do kawy. Dlaczego? Bo są twarde i w kawie się je po prostu moczy, żeby zmiękły. Nam jednak ich twardość nie przeszkadzała, nie doczekały nawet kawy. Zniknęły natychmiast. Piekę je najczęściej z Antkiem, który uwielbia obierać skórkę z migdałów. Wyskakują z łupinek i musimy zbierać je po całej kuchni. I w tym jest największa frajda!
Przepis na ciasto pochodzi z książki „MammaMia”, pełnej oryginalnych włoskich przepisów.
W oryginalnym przepisie zalecana jest mąka tortowa, ja piekę na białej orkiszowej i są idealne.
  • 0,5 kg maki
  • 350 g cukru (używam trzcinowy
  • 4 jajka
  • 200 g migdałów (w całości)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 12 g proszku do pieczenia (najlepiej naturalny kamień winny)
  • szczypta soli

Przygotowanie

Migdały zalać wrzątkiem i parzyć pod przykrywką ok. 10 min., odcedzić, obrać. Wysypać na blachę i opiec w piekarniku w 180 st. przez ok. 10 min. , pokroić grubo. Usypać stożek z maki, wbić jajka, dodać cukier, miód, sól i pokrojone migdały. Dokładnie zagnieść ciasto. Ciasto dość ciężko się wyrabia, bo jest zwarte i klejące, więc nie polecam ręcznego wyrabiania. Najlepiej użyć do tego miksera. Z ciasta uformować 4 płaskie wałki szerokie na 2-3 cm. Ułożyć po dwa na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w dużej odległości od siebie, bo mocno wyrastają. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. na ok. 30 minut (ja w połowie pieczenia zamieniam blachy miejscami, żeby ciasto się równo upiekło). Wyciągną, obniżyć temperaturę do 160 st. Chwilę odczekać i ostrym nożem pokroić wałki w poprzek na ukos, rozłożyć j na blachach poziomo i wstawić do piekarnika jeszcze na około 10 minut. Cantuccini powinny być złociste i chrupiące. Przechowywać je w szczelnie zamkniętym słoju.
 

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Najlepsza pizza (orkiszowa) ever!

Czas przygotowania: ok. 30 min., czas wyrastania i pieczenia: 1-1,5 h

Pizza sprawdza się u nas zawsze. Od zawsze. Przerobiłam już wiele przepisów, ale ten jest najlepszy! Do proporcji musiałam dojść sama, bo w oryginalnym przepisie był błąd, ale przekonał mnie sposób robienia pizzy. Podobno tak się to robi w Neapolu. Polega to mianowicie na tym, że najpierw na kilka minut wkłada się do piekarnika sam drożdżowy, rozwałkowany placek i podpieka przez kilka minut, aż na wierzchu zrobi się twarda „skórka”. Dopiero tak podpieczony spód smaruje się sosem i układa ulubione dodatki. U nas jest to tylko mozzarella, po upieczeniu dorzucamy świeżą rukolę lub bazylię. Pizza jest cieniutka, bardzo lekka.
Co ważne! Pizzę pieczemy w opcji góra-dół/ pieczenie tradycyjne, żadnego termoobiegu. I najlepiej na jednym poziomie. Trwa to dłużej, ale efekt zdecydowanie lepszy.
Dla naszej rodziny robię ciasto z 1,5 proporcji.
  • 10 dkg świeżych drożdży
  • ok. 1 szklanki ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 500 g mąki (u nas orkiszowa)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • ok. 500 – 700 ml pulpy pomidorowej
  • 1 łyżeczka cukru, oregano, sól, pieprz
  • 1-2 ząbki czosnku
  • odrobina oliwy

Przygotowanie

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać cukier, nakryć czystą ściereczką i poczekać kilka minut, aż zaczyn „ruszy”. Do miski przesiać mąkę (ja wszystko robię na mące orkiszowej, ale oczywiście zwykła biała pszenna jest ok), dodać sól i powoli dolewać rozczyn, wyrabiając już ciasto, dodać oliwę. Wyrabiać ok. 10 minut (jeśli ręką, w mikserze ok. 7-8 minut), aż stanie się gładkie i nie będzie się kleić do rąk. Włożyć do misy wysmarowanej oliwą, wierzch delikatnie posmarować oliwą, nakryć czystym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (w zależności o temperatury od 20 do 60 minut). Ciasto powinno podwoić swą objętość.
Ciasto podzielić na części i każdą rozwałkować na okrągły placek, podsypując mąką w razie potrzeby. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić na 4-5 minut do rozgrzanego do 220 st. piekarnika (opcja góra-dół nazywana też pieczeniem tradycyjnym) i podpiec, aż na wierzchu ciasta pojawi się „skorupka”. Wyjąć, posmarować sosem, rozłożyć ulubione dodatki i ponownie wstawić do piekarnika, tym razem na 15- 20 minut. Sos zrobić w ten sposób, że do pulpy dorzucić posiekany czosnek, cukier, sól, pieprz, oregano i oliwę. Wymieszać.
 

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Pomysł na Wielkanoc. Bezwstydnie prosty mazurek

Czas przygotowania: ok. 20 min., czas chłodzenia, pieczenia, studzenia: ok. 2 h

Moje mazurkowe wspomnienie z dzieciństwa to mazurki u cioci Krysi, które piekła ze swoją mamą i ciocią. Były cieniutkie, na cieście były jeszcze dwie warstwy. Odwiedzaliśmy ich zawsze w Wielką Sobotę, ja wraz z siostrą i bratem myśleliśmy tylko o tych mazurkach. Były idealne!!! Nigdy później czegoś takiego nie jadłam. A te dekoracje!!! Nie wiem, skąd w czasach PRL-owskich niedoborów ciocia wyczarowywała migdały i inne cuda.
Kilka razy piekłam mazurki, oczywiście nie tak fantastyczne, ale nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. Wolimy inne ciasta. W tym roku odkopałam jednak stary przepis. Jest bezwstydnie banalny, więc idealnie wpisuje się w filozofię „Dziękuję, nie gotuję”. Jest też nieziemsko słodki i nie nazwałabym go zdrowym, ale co tam. Wielkanoc jest tylko raz w roku!
  • 300 g mąki (orkiszowa biała i razowa)
  • 150 g zimnego masła
  • 1 łyżeczka kamienia winnego (naturalny proszek do pieczenia)
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka śmietanki
  • 500 g krówek
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka masła

Przygotowanie

Zimne masło z lodówki posiekać nożem, dodać mąkę, kamień winny, cukier, żółtko i śmietankę. Szybko zagnieść ciasto (najlepiej i najszybciej mikserem), owinąć je folią spożywczą i schłodzić w lodówce ok. 1 godziny. Po tym czasie wyjąć, chwilę odczekać i wylepić formę (używam takiej do tart), formując rant. Pic ok. 30 minut w 160 st. Przestudzić. Zrobić masę, wrzucając krówki do garnka i zalewając je śmietanką. Gotować, ciągle mieszając, aż cukierki się roztopią. Najlepiej miesza się trzepaczką balonową. Gdy masa będzie już jednolita, dodać masło i ponownie wymieszać. Chwilę ją przestudzić i wylać na upieczony spód. Udekorować według uznania (i umiejętności).
 

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Udziec z indyka

Czas przygotowania: 10 min., czas gotowania: 0k. 1,5 h

Wymyślanie nowych dań mięsnych przychodzi mi z trudem, bo nie mam do nich serca. Nie lubię mięsa, prawie w ogóle go nie jem, ale pozostałych czworo domowników bardzo lubi, więc gotuję. Najczęściej są to już stare, sprawdzone przepisy, ale ostatnio udało mi się stworzyć coś nowego. I był to, jak to się zdarza najczęściej, przypadek. Kupiłam udziec z indyka i nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Po pierwsze, zdjęłam skórę, którą zawsze ściągam z drobiu. Po drugie, natarłam go solą i pieprzem. Rozgrzałam garnek, wrzuciłam masło klarowane i obsmażyłam mięso z obu stron. Zalałam resztą rosołu, jaka mi została i całość przykryłam pokrywką. Po pewnym czasie rosołu już nie było, a mięso wyglądało mało apetycznie. Szukałam czegoś do dolania i znalazłam!!! Opakowanie soku jabłkowego po jakiejś imprezie. Dolałam połowę soku, przykryłam i dalej dusiłam. Po około 40 minutach wlałam resztę soku i dusiłam kolejnych kilkadziesiąt minut. Gdy mięso było gotowe, podałam je rodzinie nie mając pojęcia, czego się spodziewać. A tutaj same ochy i achy… Chwalili ciągle, co nie zdarza się często. Od tej pory robię udziec często, pracy przy nim niewiele, a familia zadowolona.
  • udziec z indyka (najczęściej robię od razu dwa)
  • olej/ masło klarowane
  • sól, pieprz
  • 1 l soku jabłkowego
  • (cebula)

Przygotowanie

Mięso umyć, osuszyć i zdjąć skórę. Robię to za pomocą długiego, wąskiego noża. Rozgrzać spory garnek, wlać olej/ wrzucić masło. Gdy jest gorący, obsmażyć mięso, które wcześniej natrzeć solą i pieprzem. Można (nie trzeba) posmarować je trochę miodem, dzięki czemu mięso ładnie się zrumieni przy obsmażaniu. Zalać połową soku, nakryć garnek pokrywką i dusić na niewielkim ogniu, przewracając od czasu do czasu mięso na drugą stronę. Można, zanim doleje się sok, dorzucić pokrojoną w pióro cebulę, ale moi wolą wersję bez. Dusić w sumie ok. 1,5 h, aż mięso będzie bardzo miękkie. W międzyczasie dolewać sok. Podawać z warzywami, sałatką…
 

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Makaron z sosem szpinakowym i szynką

Czas przygotowania: ok. 20 min.

Zdziwiłam się, że przepisu na to danie nie ma jeszcze na blogu. Od lat Maja i Łukasz uwielbiają ten makaron z sosem szpinakowym, chociaż samego szpinaku nie lubią. Danie to daje nam kilka możliwości podania. Antek je najchętniej suchy makaron, ewentualnie polany oliwą i posypany odrobiną parmezanu (laktoza). Ja jem w wersji bez szynki, a Tomek nie je w ogóle, bo nie lubi szpinaku. Tak to u nas wygląda.
  • 500 g makaronu
  • opakowanie szpinaku (20 – 25 dkg) lub świeży na wagę w sezonie
  • 2-3 ząbki czosnku
  • olej/ masło klarowane
  • 2 pudełka śmietanki 30% (200 – 250 ml)
  • 10 – 15 dkg dobrej szynki
  • gałka muszkatołowa
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Wstawić wodę na makaron i zabrać się za sos. Szpinak umyć, odsączyć. Czosnek obrać i posiekać lub przecisnąć przez praskę. Szynkę pokroić. Rozgrzać garnek lub większą patelnię, wlać tłuszcz. Gdy będzie ciepły, dorzucać stopniowo szpinak. Mieszać go, dokładając kolejne porcje. Dorzucić czosnek i dusić wszystko razem przez chwilę. Wlać śmietankę, dorzucić przyprawy. Gotować wszystko na niewielkim ogniu, mieszać od czasu do czasu. Sos musi zgęstnieć. Dorzucić pokrojoną szynkę i gotować jeszcze chwilę. Podawać z ugotowanym makaronem. Wersja bez szynki jest także świetna, można jeszcze posypać parmezanem.
 

Pomysł na Wielkanoc. Zielone placuszki z jajek.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Pomysł na Wielkanoc. Zielone placuszki z jajek.

Czas przygotowania: ok. 30 min.

Te placuszki robiłam kilka razy zimą na bazie podduszonego pora. Bardzo nam smakują, szybko się je robi i oczywiści są bardzo proste w przygotowaniu. Dzisiaj przedstawiam ich wersję wiosenną, z dużą ilością świeżej zieleniny, dzięki czemu świetnie pasują na wielkanocny stół.
  • 3 duże pory, biała część
  • 6 jajek
  • masło klarowane/ olej
  • duża garść orzechów włoskich, posiekanych
  • dużo zielonego: szczypiorek, rzeżucha, najróżniejsze, kiełki, pietruszka
  • mielona papryka wędzona
  • słodka/ ostra papryka mielona
  • 2-3 łyżki mąki razowej (orkiszowej)
  • sól, pieprz

Przygotowanie

Pory dokładnie oczyścić, pokroić w talarki. Rozgrzać patelnię (ma być ciepła, nie gorąca), dorzucić masło/ dolać olej, chwilę jeszcze podgrzać. Dorzucić pokrojony por i szklić go na patelni ok. 15 minut, często mieszając i pilnując, żeby się nie przypalił (a lubi). Przerzucić do większej miski, wbić jaja, dorzucić zieleninę, orzechy i przyprawy. Ważne, żeby dorzucić i ostrą i wędzoną paprykę. Moja wędzona jest bardzo ostra, więc dorzucam jeszcze słodką paprykę, ale jeśli macie wędzoną łagodną, to koniecznie dorzućcie ostrą lub chilli. Podduszony por, jajka i orzechy są słodkie w smaku, więc wędzona i ostra papryka świetnie je równoważą. Dorzucić mąkę, w takiej ilości, żeby placuszki się nie rozwalały. Ponownie rozgrzać patelnię, wysmarować nieco tłuszczem i smażyć niewielkie placuszki z obu stron. Wystarczy im chwila, aż się zetną i delikatnie zrumienią. Podawać posypane dodatkową zieleniną.
 

Pomysł na Wielkanoc. Drożdżowe bułeczki z suszonymi pomidorami.

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas oczekiwania i pieczenia: ok. 1 h

Pomysł na Wielkanoc. Drożdżowe bułeczki z suszonymi pomidorami.

Czas przygotowania: ok. 15 min., czas oczekiwania i pieczenia: ok. 1 h

Ten przepis jest wariacją przepisu na chleb, który jest już na blogu. Ciasto z małą modyfikacją polegającą na braku oliwek oraz forma bułek zamiast chleba spowodowały, że zniknęły w ciągu dnia. Nawet Antek, wydłubawszy pieczołowicie najmniejsze kawałki suszonych pomidorów, zjadł dwie ze smakiem. Są delikatne, lekko słodkawe i wilgotne, dużo lepsze od tych, które piekłam wcześniej (jak usłyszałam). Ciasto robi się błyskawicznie, wyrasta szybko i piecze się krótko. Idealne na drugie śniadanie do szkoły, pracy i przedszkola.
  • 900 g mąki (piekę na białej orkiszowej)
  • 500 ml ciepłej wody
  • 24 g drożdży
  • 12 g cukru trzcinowego
  • 40 ml oliwy
  • 100 ml sherry/ porto
  • 2 łyżeczki soli
  • 30 g suszonych pomidorów

Przygotowanie

Mąkę, wodę i pokruszone drożdże dokładnie połączyć, wymieszać lecz nie zarabiać ciasta. Delikatnie dodać pozostałe składniki. Pozostawić do wyrośnięcia na ok. 30 min. w ciepłym miejscu. Uformować bułeczki (mi wyszło 18), rozłożyć na blachach. Jeśli ciasto się lepi, posmarować dłonie oliwą. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 st. C (opcja góra-dół) na ok. 20 minut aż ciasto uzyska złoty kolor (można przed włożeniem do pieca posmarować lekko roztrzepanym jajkiem).
 

Chipsy z jarmużu

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Chipsy z jarmużu

Czas przygotowania: ok. 10 min.

Chipsy z jarmużu???? Wiedziałam, że jest cos takiego, ale nawet nie pomyślałam, żeby je zrobić. Tylko dla siebie nie chciało mi się, bo oczywiste było, że moi domownicy na nie nie spojrzą. Kto czyta bloga, będzie wiedział o co chodzi. Tymczasem na ostatnich warsztatach, gdy robiliśmy zupę z jarmużu, kilka iści odłożyliśmy na chipsy właśnie. Agnieszka, ich wielbicielka, zrobiła je błyskawicznie. I wiecie co? Były hitem warsztatów. Następnego dnia kupiłam jarmuż i upiekłam blachę. Dla siebie. Wrzuciłam do miski i dołączyłam do rodziny, która oglądała coś wieczorową porą. Zerknęli na zawartość mojej miski, zrobili wielkie oczy. Jeszcze większe, gdy powiedziałam im, cóż to takiego jest. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu stwierdzili, że spróbują. W ciągu chwili zniknęły wszystkie, a rodzina stwierdziła, że są świetne i mogą je jeść codziennie! Nadal nie mogę uwierzyć, ale robię je co 2-3 dni. Spróbujcie, póki jeszcze jest jarmuż.
  • opakowanie jarmużu
  • oliwa
  • sól
  • słodka papryka
  • (wędzona papryka)

Przygotowanie

Jarmuż umyć, dobrze osuszyć. Powycinać grube części, zostawić tylko liście. Najlepiej, żeby były podobnej wielkości. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lepiej, żeby były dość luźno rozłożone, można w razie czego poukładać je na dwóch blachach. Skropić oliwą, posypać solą i papryką/ami. Uważnie dozować sól, łatwo je przesolić. Włożyć do rozgrzanego do 170 – 180 piekarnika na 5-6 minut. Łatwo je przypalić, więc uwaga!
 

„Mleko” bez mleka czyli zrób to sam(a)

Czas moczenia: ok. 8 h, czas przygotowania: ok. 10 min.

„Mleko” bez mleka czyli zrób to sam(a)

Czas moczenia: ok. 8 h, czas przygotowania: ok. 10 min.

Kiedy okazało się, że Antek jest uczulony na laktozę (cztery lata temu), musiałam poszukać zastępników mleka. Znalazłam tzw. mleka roślinne, o których wcześniej nie miałam pojęcia. „Mleko” jest tutaj słowem nieco na wyrost, ale używa się go powszechnie w kuchni wegańskiej i nie tylko. Kupowałam najczęściej mleka owsiane, ryżowe, migdałowe i orzechowe, które wykorzystywałam do gofrów, naleśników, ciast, owsianek, jaglanek itd. Od kilku tygodni robię je sama, z najróżniejszych składników, tego co akurat mam w szufladzie. Gdy sięgam po migdały, orzechy, sezam, kokos, mak, siemię lniane czy pestki słonecznika, moczę je wcześniej przez około 8 godzin, najczęściej przez noc i robię rano. Jeśli jednak potrzebuję mleko natychmiast, robię owsiane, które nie wymaga moczenia. Po prostu miksuję płatki owsiane z wodą i odcedzam. Co do proporcji, w przepisach pojawia się najczęściej porcja nasion/ orzechów na 3-4 porcje wody. Ja robię to na oko. Można do mleka dorzucać najróżniejsze dodatki, takie jak daktyle, słodkie syropy, wody różane czy pomarańczowe, co kto lubi. Ja nie dorzucam niczego, ponieważ wykorzystuję je tylko do przygotowania potraw, nie pijemy go „z kubka” i smak nie jest tu kluczowy.
  • ok. szklanki migdałów/ orzechów/ sezamu/ maku/ wiórków kokosowych
  • ok. 3-4 szklanek wody

Przygotowanie

Nasiona/ orzechy zalać wodą na noc (poza płatkami owsianymi). Rano wylać wodę i nalać świeżą. Wszystko dokładnie zmiksować. Przygotować miskę, na którą położyć gęste sitko i wyłożyć gazą (kupuję w aptece o wymiarach 1m x 1m). Wlać płyn i dokładnie odcedzić resztki nasion/ orzechów wykręcając gazę. Przelać do szklanej butelki i przechowywać w lodówce przez 3-4 dni. Robię mleka także z mieszanek, np. maku i sezamu, sezamu i siemienia lnianego itd. Rozdrobnione migdały, orzechy, sezam i wiórki kokosowe przekładam do miseczki i wstawiam do lodówki. Dorzucam do ciasta naleśnikowego, gofrowego, owsianek i jaglanek, bo jest w nich jeszcze pełno dobra.